Razer na CES 2026 pokazał nową wersję Project Ava – to już nie trener dla graczy, a hologram w słoiku. Asystent AI ma doradzać, rozmawiać i analizować ekran.
W skrócie:
- Project Ava to fizyczne urządzenie w formie kapsuły, które wyświetla 14-centymetrowy, interaktywny hologram awatara AI, z którym można prowadzić rozmowy.
- Gadżet wyposażono w kamerę HD ze śledzeniem wzroku i tryb “PC Vision”, który pozwala sztucznej inteligencji analizować w czasie rzeczywistym zawartość ekranu komputera.
- Razer otworzył już płatne rezerwacje na urządzenie. Premiera planowana jest na drugą połowę 2026 roku, pomimo że projekt wciąż jest w fazie rozwojowej.
Razer, singapurski gigant znany z drogiego i – nie da się ukryć – efektownego sprzętu dla graczy, na tegorocznych targach CES postanowił pójść o krok dalej. Albo o krok w bok, zależy jak na to spojrzeć. Firma zaprezentowała bowiem nową odsłonę Project Ava. Jeszcze rok temu był to projekt czysto software’owy, obiecujący osobistego trenera AI dla e‑sportowców. Dwanaście miesięcy później oprogramowanie zmaterializowało się w formie… gadającego słoika. A raczej eleganckiej kapsuły, z której spogląda na nas cyfrowy awatar gotów szeptać czułe słówka lub podpowiadać, jak szybciej klikać w grze.
Czym właściwie jest gadający słoik od Razera?
Urządzenie, które stanęło na biurkach podczas prezentacji na CES 2026, to cylindryczna kapsuła, w której wyświetlany jest wysoki na około 14 centymetrów hologram. Użytkownik dostaje wybór. Może to być dziewczyna z anime imieniem Kira, umięśniony Zane albo – dla fanów marki – po prostu lewitująca, świetlista kula z logo Razera. To jednak dopiero początek. Firma zapowiedziała już prace nad wprowadzeniem awatarów inspirowanych prawdziwymi ludźmi, w tym takimi gwiazdami e‑sportu jak legendarny koreański gracz Faker. Podczas demonstracji Ava nie była tylko biernym obrazkiem. Reagowała głosem na pytania, prowadziła luźną rozmowę i z entuzjazmem komentowała to, co działo się na ekranie komputera. Prawdziwy cyfrowy towarzysz. Pytanie tylko, czy na pewno go potrzebujemy.
Jakie technologie ukryto w Project Ava?
Żeby ten mały hologram mógł być czymś więcej niż tylko animowaną tapetą, Razer wyposażył go w całkiem pokaźny zestaw sensorów. Na pokładzie znalazła się kamera HD z funkcją śledzenia ruchu oczu oraz mikrofony dalekiego zasięgu. Kluczowym elementem jest jednak tryb “PC Vision”, który pozwala Avie na analizowanie zawartości ekranu użytkownika w czasie rzeczywistym. W teorii ma to służyć podpowiedziom w grach, ale ambicje Razera są znacznie szersze. Mówią o pomocy w pracy, organizacji dnia, a nawet analizie danych. Producent określa Avę mianem “prawdziwego cyfrowego partnera”, który ma wspierać “każdy aspekt nowoczesnego życia”. Pod maską na razie pracuje model Grok, ale docelowo urządzenie ma być “agnostyczne modelowo”, co pozwoli użytkownikom wybrać preferowany silnik AI. Całość, co ciekawe, jest kompatybilna wyłącznie z systemem Windows i wymaga stałego podłączenia do komputera kablem USB‑C.
Czy to już kolejna cyfrowa dziewczyna na zamówienie?
Razer spieszy z wyjaśnieniami i podkreśla, że Project Ava nie ma służyć budowaniu intymnych relacji. Firma wyraźnie odcina się od rynku cyfrowych towarzyszy dla dorosłych, reprezentowanego chociażby przez aplikację Replika. Pomimo tego trudno oprzeć się wrażeniu, że granica jest cienka. Zwłaszcza że ewolucja projektu – od trenera AI do fizycznego, “osobowego” gadżetu – daje do myślenia. Co więcej, pomimo słowa “Projekt” w nazwie, które sugeruje wczesny etap prac, Razer nie ukrywa komercyjnych ambicji. Otworzono już płatne rezerwacje (20 dolarów za sztukę), a rynkowa premiera planowana jest na drugą połowę 2026 roku. Z jednej strony, trudno odmówić Avie potencjału na bycie intrygującym gadżetem na biurko. Z drugiej – wizja oddawania części swojej prywatności w zamian za rozmowę z hologramem w słoiku budzi skojarzenia rodem z odcinka Black Mirror. I to niekoniecznie tego z happy endem.