Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Gigantyczna inwestycja OpenAI ujawniona. Sam Altman buduje interfejs mózg-komputer

OpenAI inwestuje w Merge Labs, startup Sama Altmana. Cel? Nieinwazyjne połączenie ludzkiego mózgu z AI. To nowy rozdział w rywalizacji z Neuralinkiem Elona Muska.

W skrócie:

  • OpenAI jest głównym inwestorem w rundzie finansowania 250 mln dolarów dla Merge Labs, startupu CEO Sama Altmana, wycenianego na 850 mln dolarów.
  • Firma rozwija nieinwazyjny interfejs mózg-komputer (BCI), który ma łączyć neurony z maszynami za pomocą ultradźwięków, a nie chirurgicznych implantów.
  • Inwestycja zaostrza rywalizację z Neuralinkiem Elona Muska i rodzi pytania o konflikt interesów, gdy firma finansuje prywatny projekt swojego szefa.

Kiedy wydawało się, że biznesowe układy w Dolinie Krzemowej nie mogą być już bardziej zawiłe, na scenę wkracza Sam Altman z nowym projektem. OpenAI, firma, której przewodzi, właśnie zainwestowała w jego prywatny startup – Merge Labs. To laboratorium badawcze, które stawia sobie za cel “połączenie inteligencji biologicznej i sztucznej w celu maksymalizacji ludzkich możliwości”. Spółka wyszła z cienia, ogłaszając rundę zalążkową o nieujawnionej publicznie kwocie, ale źródła donoszą, że OpenAI wyłożyło największy pojedynczy czek w ramach finansowania opiewającego na 250 milionów dolarów przy wycenie 850 milionów. To ruch, który nie tylko dolewa oliwy do ognia rywalizacji z Elonem Muskiem, ale też każe zapytać, gdzie kończy się wizjonerstwo, a zaczyna podręcznikowy konflikt interesów.

Jak połączyć mózg z AI bez otwierania czaszki?

Merge Labs rzuca rękawicę Neuralinkowi Elona Muska, ale proponuje zupełnie inne podejście. Zamiast inwazyjnej operacji, podczas której robot chirurgiczny wszczepia w mózg cieniutkie elektrody, firma Altmana chce działać bez skalpela. Technologia ma opierać się na “całkowicie nowych rozwiązaniach, które łączą się z neuronami za pomocą molekuł zamiast elektrod”, aby “przesyłać i odbierać informacje przy użyciu głęboko penetrujących metod, takich jak ultradźwięki”. To fundamentalna różnica, która może zadecydować o masowej adopcji. Wizja jest równie ambitna, co obiecująca. “Jeśli uda nam się połączyć z tymi neuronami na dużą skalę, moglibyśmy przywrócić utracone zdolności, wspierać zdrowsze stany mózgu, pogłębiać nasze wzajemne połączenia oraz rozszerzać to, co możemy sobie wyobrazić i tworzyć u boku zaawansowanej AI” – czytamy w oświadczeniu firmy. Wśród inwestorów znaleźli się giganci jak Bain Capital, ale też postać z zupełnie innego świata – Gabe Newell, współzałożyciel Valve. To pokazuje, że potencjał tej technologii wykracza daleko poza zastosowania medyczne.

Dlaczego ta inwestycja to podręcznikowy konflikt interesów?

OpenAI w oficjalnym komunikacie nazywa interfejsy mózg-komputer (BCI) “ważną nową granicą”. Firma przekonuje, że dzięki nim powstanie naturalny, skoncentrowany na człowieku sposób interakcji z AI, a sama sztuczna inteligencja przyspieszy badania w neurobiologii czy bioinżynierii. W praktyce oznacza to, że Merge Labs mogłoby stać się swoistym pilotem do oprogramowania OpenAI. I tu pojawia się problem. Jeśli startup Altmana odniesie sukces, napędzi użytkowników firmie Altmana, co z kolei uzasadni inwestycję firmy Altmana w startup Altmana. To zamknięty obieg, który zwiększa wartość prywatnej spółki prezesa, wykorzystując do tego zasoby organizacji, którą zarządza. Nie jest to pierwszy taki przypadek. Fundusz OpenAI Startup Fund inwestował już w inne firmy powiązane z Altmanem, takie jak Red Queen Bio czy Rain AI. Ponadto OpenAI zawarło komercyjne umowy ze startupami, w których Altman ma udziały lub jest prezesem – Helion Energy (fuzja jądrowa) i Oklo (rozszczepienie jądrowe). Ta sieć powiązań staje się coraz gęstsza i coraz trudniejsza do zignorowania.

Wielkie Połączenie, czyli po co Altmanowi nasze mózgi?

Aby zrozumieć motywacje Sama Altmana, trzeba cofnąć się do 2017 roku. Wtedy opublikował esej, w którym przewidywał, że “Połączenie” – fuzja ludzi i maszyn – jest nieuniknione i nastąpi między 2025 a 2075 rokiem. Nie chodziło mu wyłącznie o chatboty, z którymi nawiążemy przyjaźń. Pisał wprost o podłączaniu elektroniki do naszych mózgów. Według niego to nasz “najlepszy scenariusz” na przetrwanie w starciu z superinteligencją, którą postrzega jako odrębny gatunek, potencjalnie wrogi ludzkości. Jego słowa sprzed lat brzmią dziś jak manifest założycielski Merge Labs: “Staniemy się pierwszym gatunkiem, który kiedykolwiek zaprojektuje własnych potomków. Domyślam się, że możemy albo stać się biologicznym programem rozruchowym dla cyfrowej inteligencji, a następnie zniknąć na gałęzi drzewa ewolucyjnego, albo wymyślić, jak wygląda udane połączenie”. Wygląda na to, że właśnie zaczął realizować ten drugi scenariusz. A my wszyscy jesteśmy świadkami tego eksperymentu.