Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Meta idzie na dno? Nowa strategia Zuckerberga rozwścieczy internautów

Mark Zuckerberg zapowiedział zalew treści AI na Facebooku i Instagramie. Zamiast walczyć z botami i spamem, Meta planuje jeszcze mocniej promować content AI.

W skrócie:

  • Mark Zuckerberg zapowiedział dodanie “ogromnego zbioru treści” AI do systemu rekomendacji, co ma zapoczątkować nową erę w mediach społecznościowych Mety.
  • Według dyrektor finansowej Susan Li, narzędzia takie jak Vibes już wygenerowały 20 miliardów obrazów i filmów, co pokazuje ogromne zaangażowanie użytkowników.
  • Nowa strategia budzi obawy, że zamiast poprawić jakość platform, Meta zamieni Facebooka i Instagrama w jeszcze większe “bagno” zdominowane przez AI.

Jeśli miałeś nadzieję, że Facebook i Instagram kiedyś wrócą do formy, porzuć ją. Mark Zuckerberg właśnie ogłosił, że jego platformy czeka jeszcze większy zalew treści. Nie, nie od twoich znajomych. Nie od utalentowanych twórców. Od sztucznej inteligencji. W momencie, gdy oba serwisy toną w farmach trolli, oszustwach i spamie, szef Mety postanowił dolać oliwy do ognia. A może raczej – dolać miliardy tokenów do płonącego lasu.

Zapowiedź padła podczas ostatniej konferencji prasowej. Zuckerberg, z typową dla siebie beznamiętnością, ogłosił, że firma planuje “dodać kolejny ogromny zbiór treści” do swojego systemu rekomendacji. To nie jest zapowiedź walki z dezinformacją. To obietnica, że algorytm, który już dziś bywa irytujący, zacznie karmić nas na potęgę materiałami tworzonymi przez maszyny. A wszystko to pod szczytnym hasłem ułatwiania “tworzenia i remiksowania”. Cóż, przynajmniej jest szczery.

Jak Zuckerberg tłumaczy zalew treści AI na Facebooku?

Zdaniem miliardera, media społecznościowe przeszły już dwie ery. Pierwsza to idylliczny czas – przynajmniej w jego wspomnieniach – gdy dzieliliśmy się treściami z rodziną i obserwowanymi kontami. Potem nadeszła era druga: czas influencerów i profesjonalnych twórców, którzy przejęli nasze feedy. Teraz, jak można się domyślić, wchodzimy w erę trzecią. Erę sztucznej inteligencji. Zuckerberg nie mówi tego wprost, ale jego działania nie pozostawiają złudzeń. AI nie jest już dodatkiem. Staje się fundamentem.

Cała logika opiera się na prostym założeniu: systemy rekomendacji, które “dogłębnie rozumieją” posty generowane przez AI, staną się “cenniejsze”. Dla kogo? No właśnie, tu jest pies pogrzebany. Z pewnością dla Mety i jej reklamodawców. Dla użytkownika – to już zupełnie inna historia. Gigant technologiczny już wcześniej pokazał, że nie zawaha się wcisnąć Meta AI wszędzie, gdzie tylko się da. Teraz celem staje się serce platformy – system rekomendacji. To już nie kwestia “czy”, ale “kiedy”. A wszystko wskazuje, że “kiedy” oznacza “natychmiast”.

Czy użytkownicy naprawdę tego chcą?

Meta ma na to twarde dane. Przynajmniej tak twierdzi. Dyrektor finansowa firmy, Susan Li, ujawniła, że użytkownicy polubili się z narzędziami Meta AI. Aplikacja Vibes, odpowiednik Sory od OpenAI, miała posłużyć do wygenerowania – uwaga – aż 20 miliardów obrazów i filmów. Liczba jest tak absurdalnie wielka, że trudno ją sobie nawet wyobrazić. Pokazuje jednak skalę zjawiska i daje Zuckerbergowi potężny argument: ludzie tego chcą, więc dajemy im więcej.

Problem w tym, że generowanie obrazka dla zabawy to jedno, a zalanie głównego kanału treściami tworzonymi przez boty to coś zupełnie innego. Już dzisiaj Facebook przypomina cyfrowy śmietnik, gdzie treści wątpliwej jakości, oszustwa i fałszywe konta walczą o naszą uwagę. Algorytm często promuje je z zadziwiającą skutecznością. Gdy do tej mieszanki dołączą masowo produkowane, zoptymalizowane pod klikalność materiały AI, możemy otrzymać coś, co trudno będzie nazwać medium społecznościowym. To będzie raczej zautomatyzowana maszyna do generowania zaangażowania za wszelką cenę.

Jak będzie wyglądać Facebook przyszłości?

Zuckerberg jest przekonany, że jego inwestycje w sztuczną inteligencję przyniosą długoterminowe zyski. Z perspektywy biznesowej może mieć rację. Automatyzacja tworzenia treści to gigantyczna oszczędność i potencjalnie nieskończone źródło materiałów do monetyzacji. Jednak dla nas, po drugiej stronie ekranu, obraz maluje się w znacznie ciemniejszych barwach.

Wyścig zbrojeń na polu AI prawdopodobnie doprowadzi do dalszej degradacji tego, co kiedyś stanowiło o sile Facebooka – autentyczności. Zamiast zdjęć z wakacji znajomych czy filmów od ulubionych twórców, nasz feed wypełni zimna, skalkulowana na sukces sztuczna inteligencja. Możliwe, że polubimy ten nowy świat – algorytmy są w końcu coraz sprytniejsze. Ale trudno pozbyć się wrażenia, że Meta, zamiast posprzątać w swoim cyfrowym domu, postanowiła zbudować na stercie śmieci jeszcze większe wysypisko. Tyle że tym razem zasilane przez AI.