Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Byli pracownicy Apple’a pokazują ‘Przycisk’. To powtórka koszmaru Humane AI Pin?

Po spektakularnej klęsce Humane AI Pin, dwóch byłych inżynierów Apple’a prezentuje Button. To gadżet AI sterowany głosem, który ma być szybki i prywatny.

W skrócie:

  • Chris Nolet i Ryan Burgoyne, byli inżynierowie Apple, tworzą Button – urządzenie AI sterowane głosem, które do działania wymaga połączenia z telefonem.
  • Gadżet aktywowany przyciskiem ma oferować natychmiastowe odpowiedzi i gwarantować prywatność, ponieważ nie prowadzi stałego nasłuchu otoczenia.
  • Urządzenie wyceniono na 180 dolarów z opcjonalną subskrypcją. Projekt budzi sceptycyzm po niedawnej, spektakularnej porażce podobnego konceptu – Humane AI Pin.

Rynek technologiczny ma krótką pamięć, ale chyba nie aż tak. Zaledwie kilka miesięcy po tym, jak Humane AI Pin okazał się jedną z najbardziej spektakularnych porażek ostatnich lat, na scenę wchodzi kolejny duet byłych pracowników Apple. Chris Nolet i Ryan Burgoyne, którzy wcześniej pracowali nad Apple Vision Pro, chcą nas przekonać, że tym razem się uda. Ich pomysł? Niewielkie urządzenie o nazwie Button (“Przycisk”), które wygląda jak skrzyżowanie iPoda Shuffle z pilotem do bramy garażowej. I ma, oczywiście, zrewolucjonizować naszą interakcję z AI.

Czym jest Button i dlaczego wygląda jak zagubiony pilot?

Button to esencja prostoty, przynajmniej na papierze. Mamy tu małą, aluminiową kostkę z jednym, centralnie umieszczonym przyciskiem. Wciskasz, mówisz, a urządzenie odpowiada przez wbudowany głośnik lub sparowane przez Bluetooth słuchawki. To wszystko. Button nie jest samodzielnym bytem – wymaga stałego połączenia ze smartfonem (na starcie wyłącznie z iOS), aby korzystać z jego dostępu do internetu. W teorii ma to sens: zamiast wyciągać telefon z kieszeni, by zapytać o coś ChataGPT, możesz po prostu wcisnąć guzik. W praktyce jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że za 180 dolarów (około 650 złotych) kupujemy po prostu bardzo drogi pilot do aplikacji, którą już mamy w telefonie. Twórcy nie zdradzili, jaki model językowy napędza ich urządzenie ani czy jakakolwiek część przetwarzania odbywa się lokalnie. To rodzi fundamentalne pytanie: czy Button to coś więcej niż obudowa dla API OpenAI?

Jakie są obietnice (i dlaczego brzmią znajomo)?

Nolet i Burgoyne próbują odrobić lekcję po poprzednikach. Ich dwa główne argumenty sprzedażowe to prywatność i szybkość. W przeciwieństwie do niektórych asystentów, Button nie nasłuchuje otoczenia w trybie ciągłym. Aktywuje się wyłącznie po fizycznym naciśnięciu przycisku. To uczciwe postawienie sprawy, które może przemówić do osób zmęczonych wszechobecnymi mikrofonami. Drugi filar to szybkość reakcji. Twórcy obiecują niemal natychmiastowe odpowiedzi, co było jedną z największych bolączek Humane AI Pin, gdzie opóźnienia czyniły gadżet praktycznie bezużytecznym. Brzmi dobrze, ale to wciąż tylko obietnice. Co więcej, model biznesowy zakłada subskrypcję “Button AI Pro” za około 8 dolarów miesięcznie. Niestety, na razie nie wiadomo, jakie korzyści przyniesie abonament. Być może dostęp do lepszych modeli językowych? A może po prostu możliwość korzystania z urządzenia po okresie próbnym? Tego nie powiedziano.

Déjà vu, czyli czy historia lubi się powtarzać?

Największym problemem Buttona nie jest technologia, cena czy design. Jest nim kontekst. Projekt wchodzi na rynek obciążony porażką bardzo podobnego konceptu. Magiczna aura “byłych pracowników Apple’a”, która kiedyś otwierała portfele inwestorów, dziś budzi raczej sceptycyzm. Konsumenci zobaczyli już, że samo logo nadgryzionego jabłka w CV nie gwarantuje sukcesu. Trudno znaleźć grupę docelową dla takiego sprzętu. Dla entuzjastów technologii może być zbyt prosty, a dla przeciętnego użytkownika – kompletnie zbędny. Po co nosić przy sobie dodatkowe urządzenie, które dubluje funkcje smartfona, a do tego wymaga płacenia abonamentu? Odpowiedź na to pytanie zadecyduje, czy Button podzieli los Humane AI Pin i wyląduje na cmentarzysku technologicznych ciekawostek, czy może jednak znajdzie swoją małą, bardzo specyficzną niszę. Na ten moment trudno być optymistą.