Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

60% wzrostu, a akcje lecą w dół. Co się dzieje z tym gigantem AI?

Marvell Technology, producent chipów dla AI i rywal Nvidii, notuje 58% wzrostu, ale jego akcje spadły o 40%. Inwestorzy panikują. Czy to najlepsza okazja na rynku?

W skrócie:

  • Marvell Technology, mimo 58% wzrostu przychodów w ostatnim kwartale, zanotował spadek cen akcji o ponad 40% z powodu niższych od oczekiwań prognoz finansowych.
  • Firma produkuje niestandardowe chipy ASIC, które stanowią tańszą, wyspecjalizowaną alternatywę dla bardziej uniwersalnych rozwiązań, takich jak te oferowane przez Nvidię.
  • Przy wskaźniku ceny do zysku na poziomie 22, akcje Marvell są znacznie tańsze od średniej dla sektora technologicznego, co analitycy postrzegają jako okazję inwestycyjną.

Wall Street bywa miejscem, gdzie logika ustępuje miejsca emocjom. Czasem wystarczy jedno zdanie w raporcie finansowym, by solidna, rosnąca firma straciła w oczach inwestorów. I tak właśnie stało się z Marvell Technology, jednym z ciekawszych, choć może mniej medialnych graczy na rynku chipów dla sztucznej inteligencji. Firma pokazała wyniki, które powinny wywołać aplauz: ponad 2 miliardy dolarów przychodu w kwartale kończącym się 2 sierpnia i wzrost o blisko 58% rok do roku. A jednak rynek zareagował paniczną wyprzedażą, spychając cenę akcji o ponad 40% w skali roku. Dziwne? Tylko na pierwszy rzut oka.

Jak dobre wyniki mogą zwiastować kłopoty?

Diabeł, jak to często bywa w finansach, tkwi w prognozach. Marvell, publikując swoje wyniki, jednocześnie przedstawił przewidywania na bieżący kwartał. Zamiast oczekiwanych przez analityków 2,11 miliarda dolarów, firma zapowiedziała przychody na poziomie 2,06 miliarda. To wciąż gigantyczne pieniądze i wzrost o 36% rok do roku, ale dla rozgrzanego do czerwoności rynku AI okazało się to rozczarowaniem. Inwestorzy nie lubią niepewności, a niższa prognoza to dla nich sygnał, że rajd na szczyt może właśnie gwałtownie hamować. Wzrost nie zawsze przebiega po linii prostej – to banał, ale na giełdzie często o nim zapominają. Wystarczyła drobna rysa na lśniącym wizerunku, by uruchomić lawinę.

Cichy konkurent Nvidii gra we własnej lidze

Żeby zrozumieć, dlaczego Marvell jest tak ważny, trzeba wyjść poza cień Nvidii. Podczas gdy Nvidia dominuje na rynku uniwersalnych procesorów graficznych (GPU), które świetnie sprawdzają się w trenowaniu dużych modeli językowych, Marvell poszedł inną drogą. Firma specjalizuje się w tak zwanych ASIC (Application-Specific Integrated Circuits). To układy scalone projektowane na zamówienie, do jednego, konkretnego zadania. Są jak garnitur szyty na miarę w świecie, gdzie wszyscy noszą te same dresy z popularnej sieciówki. Dla klientów, którzy potrzebują zoptymalizowanego, energooszczędnego i często tańszego rozwiązania do specyficznych zastosowań AI, chipy od Marvella bywają znacznie lepszym wyborem. To właśnie ta nisza – układy “customowe” – daje firmie solidne fundamenty i czyni ją kluczowym elementem ekosystemu sztucznej inteligencji, nawet jeśli nie trafia na pierwsze strony gazet tak często jak jej potężniejszy konkurent.

Czy to najlepsza okazja, jaką przegapia rynek?

Panika na Wall Street stworzyła jednak intrygującą sytuację. Obecnie Marvell Technology jest wyceniany przy wskaźniku ceny do zysku (P/E) na poziomie zaledwie 22. Dla porównania, średnia dla indeksu S&P 500 wynosi 25, a dla funduszu śledzącego sektor technologiczny (Technology Select Sector SPDR Fund) – aż 39. Mówiąc prościej: akcje Marvella są tanie. Naprawdę tanie, jak na standardy branży AI. Prezes firmy, Matt Murphy, zdaje się nie przejmować krótkoterminową czkawką. Publicznie stwierdził, że popyt na chipy firmy jest silny i choć obecny kwartał może wyglądać na spokojniejszy, to czwarty kwartał zapowiada się znacznie lepiej. Inwestorzy często mają tendencję do przesadnych reakcji, a historia giełdy jest pełna przykładów, gdzie panika jednych stawała się życiową okazją dla innych. Marvell może być właśnie takim przypadkiem – solidną firmą, która na chwilę wypadła z łask rynku, ale której długoterminowy potencjał pozostaje nienaruszony. Pytanie brzmi, kto odważy się postawić na logikę wbrew emocjom tłumu.