Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Sprzedali firmy Microsoftowi i Salesforce. Teraz wracają z agentami AI, by znów namieszać w marketingu

Weterani marketingu Tom Chavez i Vivek Vaidya zebrali 15 mln dolarów na Kana AI. Ich nowa platforma z agentami AI ma odmienić zasady gry w branży martech.

W skrócie:

  • Startup Kana AI, stworzony przez założycieli Rapt i Krux, pozyskał 15 mln dolarów w rundzie zalążkowej prowadzonej przez fundusz Mayfield.
  • Platforma oferuje elastycznych, “luźno powiązanych” agentów AI, które automatyzują zadania marketingowe – od analizy danych po optymalizację kampanii reklamowych.
  • Unikalną cechą Kana jest możliwość generowania danych syntetycznych, co ma zredukować koszty i uzupełnić luki w danych od firm zewnętrznych.

Rynek narzędzi marketingowych napędzanych przez AI pęka w szwach. Każdy gigant – od Mety i Google po Microsoft – oraz każdy zwinny startup w stylu Jaspera czy Copy.ai próbuje przekonać marketerów, że to właśnie jego rozwiązanie odmieni ich życie. W takim tłoku pojawienie się kolejnego gracza mogłoby wydawać się co najmniej odważne, jeśli nie szalone. A jednak na scenę wchodzi Kana, startup z San Francisco, który właśnie wyszedł z trybu ukrycia, zgarniając 15 milionów dolarów w rundzie zalążkowej.

Za sterami stoją jednak nie nowicjusze, a prawdziwi weterani. Tom Chavez (CEO) i Vivek Vaidya (CTO) od ponad 25 lat budują technologie marketingowe. Kana to ich czwarte wspólne przedsięwzięcie. Poprzednie? Rapt, sprzedany Microsoftowi w 2008 roku, oraz Krux, który w 2016 roku trafił w ręce Salesforce. Taki życiorys każe przynajmniej na chwilę wstrzymać oddech i przyjrzeć się sprawie z bliska.

Dwóch weteranów i czwarta firma. Czy to przepis na sukces?

Chavez i Vaidya nie ukrywają, że obecny moment technologiczny jest dla nich inspirujący. Dyrektor generalny Kana nazywa go “cudownym czasem na budowanie” i twierdzi, że na rynku istnieje ogromne zapotrzebowanie na nowe rozwiązania. “Widzimy rynek, który krzyczy o rozwiązania na miarę tych czasów […] Rozumiemy tę przestrzeń dogłębnie, taplając się w niej prawdopodobnie trochę za długo; naprawdę czując ból naszych klientów” – powiedział w rozmowie z TechCrunch. To nie jest więc kolejna firma zrodzona z fascynacji technologią, ale z głębokiego zrozumienia problemów branży.

Ich odpowiedź to platforma oparta na “luźno powiązanych” agentach AI. Można je błyskawicznie dostosowywać do bieżących potrzeb, integrować ze starszymi systemami marketingowymi i angażować do pracy nad wieloma zadaniami jednocześnie. W praktyce marketer może na przykład załadować brief medialny, a agenci Kany samodzielnie przeanalizują cele kampanii, zidentyfikują grupę docelową, a następnie pobiorą dane rynkowe, by dopracować strategię. Całość dopełnia autonomiczne śledzenie, optymalizacja i raportowanie wyników.

Jak dokładnie działają agenci AI od Kana?

Sekretnym składnikiem w przepisie Kana jest elastyczność i coś, co wyróżnia ich na tle konkurencji: generowanie danych syntetycznych. Zamiast w pełni polegać na kosztownych i często niekompletnych danych od firm trzecich, platforma potrafi sama tworzyć zestawy danych. To pozwala nie tylko obniżyć koszty, ale też wypełnić luki informacyjne i znacznie szybciej testować różne hipotezy kampanijne. Marketerzy mogą sprawniej zawężać strategie, nie czekając na zewnętrzne raporty.

Pomimo wysokiego stopnia automatyzacji, twórcy podkreślają, że człowiek pozostaje w centrum procesu (słynne *human-in-the-loop*). To marketer zatwierdza działania agentów, przekazuje im feedback i na bieżąco modyfikuje ich zadania. To nie jest czarna skrzynka, która działa w oderwaniu od rzeczywistości, ale raczej zestaw wyspecjalizowanych, cyfrowych asystentów, którzy wykonują polecenia, ucząc się w locie.

“Budować z klientem”, czyli jak wygrać z gigantami?

W jaki sposób startup zamierza konkurować z machinami pokroju Google czy Salesforce? Chavez i Vaidya wskazują na swoją największą przewagę: zwinność i model współpracy. Zamiast oferować gotowe, sztywne rozwiązania (“kup”) lub zmuszać klientów do budowania wszystkiego od zera (“zbuduj”), proponują trzecią drogę: “buduj z nami”.

“Mamy możliwość nie tworzenia rozwiązań na zamówienie, ale bardzo precyzyjnego dostosowywania i konfigurowania ich tak, by odpowiadały na potrzeby klientów tu i teraz. Większe firmy nigdy tam nie dotrą” – argumentuje Chavez. Vivek Vaidya dodaje: “Możemy poruszać się z szaloną prędkością, na którą te duże firmy po prostu nie mogą sobie pozwolić. I to jest nasza przewaga”.

Pozyskane 15 milionów dolarów od funduszu Mayfield zostanie przeznaczone na rozbudowę zespołów inżynieryjnych, produktowych i sprzedażowych. Do zarządu firmy dołączył partner zarządzający Mayfield, Navin Chaddha. Wszystko wskazuje na to, że weterani z Doliny Krzemowej faktycznie zamierzają po raz kolejny namieszać. A rynek, choć zatłoczony, z pewnością będzie się temu przyglądać.