Amerykańska telewizja sugeruje, by poświęcić świąteczną tradycję na rzecz infrastruktury dla sztucznej inteligencji. Absurd? Nie, to nowa rzeczywistość.
W skrócie:
- Współprowadząca program w Fox Business, Dagen McDowell, wezwała widzów do kupowania sztucznych choinek, aby farmy, na których rosną, mogły zostać przeznaczone pod centra danych AI.
- Jej wypowiedź była obroną projektu Maryland Piedmont Reliability Project – linii energetycznej o wartości 424 mln dolarów, która ma zasilać centra danych w Północnej Wirginii.
- Apel wywołał falę krytyki w internecie, stając się symbolem konfliktu między ekspansją technologiczną a interesami lokalnych społeczności i ochroną krajobrazu.
Świąteczny absurd przybiera różne formy. Bywa nim grzaniec z supermarketu na jarmarku bożonarodzeniowym albo kolędy z reklamami na YouTubie. W tym roku poprzeczkę zawieszono znacznie wyżej. Amerykańska stacja Fox Business zaproponowała nową, dystopijną definicję świątecznej chciwości: poświęćmy żywe choinki na ołtarzu sztucznej inteligencji. Tak, to nie żart. To propozycja, która padła na wizji i która mówi o apetycie branży technologicznej więcej niż tysiące raportów.
Jak farma choinek stała się polem bitwy o AI?
Wszystko zaczęło się od projektu o niewinnej nazwie: Maryland Piedmont Reliability Project. To warta 424 miliony dolarów, 67-milowa linia przesyłowa, która ma dostarczyć więcej energii do Północnej Wirginii. A Północna Wirginia to zagłębie centrów danych, które obsługują najbardziej energochłonne modele AI. Problem w tym, że trasa linii przebiega przez trzy hrabstwa w sąsiednim stanie Maryland, w tym przez teren lokalnej hodowli choinek. Mieszkańcy protestują, bo ich zdaniem Maryland ponosi koszty krajobrazowe i społeczne inwestycji, z której zyski czerpie ktoś inny.
Te argumenty nie zrobiły jednak wrażenia na Dagen McDowell, współprowadzącej program “The Big Money Show”. Z furią broniła projektu, sugerując, że jeśli komuś się nie podoba, Stany Zjednoczone “mogłyby odpiłować Maryland i zepchnąć je do Atlantyku”. Gdy jeden ze współprowadzących zwrócił uwagę na zniszczenie krajobrazu, McDowell odparła bez wahania: to przecież tylko farma drzewek świątecznych, a nie uprawa żywności. A jej rozwiązanie problemu? “Niech kupią sztuczną choinkę”. Proste, prawda? Nawet w studiu Foxa zapanowała konsternacja.
Czy naprawdę chodzi tylko o drzewka?
Spór o farmę w Maryland to zaledwie wierzchołek góry lodowej. W całych Stanach Zjednoczonych narasta opór przeciwko niekontrolowanej ekspansji centrów danych. Mieszkańcy skarżą się na wszechobecny hałas, gigantyczne zużycie wody, wzrost cen energii i chaos komunikacyjny, który towarzyszy budowom. W Luizjanie jedna z inwestycji Mety miała doprowadzić do kilkukrotnego wzrostu liczby wypadków drogowych w małym miasteczku, przez które dzień i noc przejeżdżały ciężkie pojazdy budowlane.
Operator projektu w Maryland przekonuje, że bez nowych linii przesyłowych stanowi grozi przeciążenie sieci. Pomija jednak fakt, że głównym motorem napędowym inwestycji jest właśnie nienasycony apetyt centrów danych w Wirginii. Dlatego wezwanie McDowell, choć brzmi jak telewizyjna prowokacja, jest czymś znacznie groźniejszym. To symbol szerszego problemu: tradycja, lokalne społeczności i krajobraz przegrywają z logiką wzrostu za wszelką cenę. Wątpliwości obywateli kwituje się wezwaniem do podporządkowania technokracji nawet najbardziej intymnych sfer życia.
Kto płaci rachunek za postęp w erze AI?
Historia z Maryland stawia fundamentalne pytanie: gdzie leży granica ekspansji technologicznej? Apetyt AI na energię i zasoby rośnie w tempie wykładniczym. Szef OpenAI, Sam Altman, mówił niedawno o potrzebie budowy nowych elektrowni jądrowych, by sprostać zapotrzebowaniu. W tym kontekście farma choinek wydaje się drobnostką, ale to właśnie takie “drobnostki” pokazują, jak łatwo rezygnujemy z wartości niematerialnych na rzecz twardych wskaźników gospodarczych.
Można kupować sztuczne choinki z wielu powodów – wygody, oszczędności czy nawet troski o lasy. Ale robienie tego, by ustąpić miejsca liniom wysokiego napięcia zasilającym serwery, to zupełnie inna historia. To opowieść o świecie, w którym nawet magia świąt musi ustąpić przed chłodną kalkulacją. I to jest chyba najbardziej antyświąteczna wiadomość, jaką można sobie wyobrazić.