Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Netflix idzie na całość. Sztuczna inteligencja wchodzi do filmów. Hollywood w szoku!

Netflix oficjalnie stawia na AI w produkcji filmów. Gigant streamingu widzi w niej narzędzie dla twórców, a nie zastępstwo dla aktorów. Ujawniono już 3 filmy!

W skrócie:

  • Netflix oficjalnie potwierdza, że sztuczna inteligencja stanie się kluczowym narzędziem wspomagającym twórców, a nie zastępstwem dla ludzkiej kreatywności.
  • Technologię wykorzystano już m.in. w argentyńskim serialu The Eternaut do stworzenia efektów specjalnych oraz w filmie Happy Gilmore 2 do odmłodzenia aktorów.
  • CEO Ted Sarandos uspokaja, że AI nie zastąpi scenarzystów i aktorów, podkreślając, że “świetne historie tworzą wielcy artyści, a nie algorytmy”.

Podczas gdy całe Hollywood z mieszanką fascynacji i przerażenia przygląda się rozwojowi generatywnej AI, Netflix postanowił przestać czekać. W najnowszym liście do inwestorów, opublikowanym przy okazji raportu kwartalnego, firma stwierdziła, że jest “doskonale przygotowana do efektywnego wykorzystania postępów w dziedzinie sztucznej inteligencji”. To nie jest już ciche eksperymentowanie. To oficjalne stanowisko. Gigant streamingu, którego przychody w ostatnim kwartale wzrosły o 17% rok do roku, osiągając 11,5 miliarda dolarów, wysyła jasny sygnał – AI wchodzi na plan filmowy i zostaje na stałe.

Jak Netflix zamierza używać AI w filmach?

Spokojnie, bunt maszyn i cyfrowi aktorzy w rolach głównych to – przynajmniej na razie – pieśń przyszłości. Ted Sarandos, CEO Netflixa, podczas rozmowy z inwestorami studził emocje. Jego wizja jest bardziej pragmatyczna. “Potrzeba wielkiego artysty, by stworzyć coś wielkiego” – stwierdził. “AI może dać twórcom lepsze narzędzia do wzbogacania ogólnego doświadczenia z filmem czy serialem, ale nie sprawi automatycznie, że staniesz się świetnym gawędziarzem, jeśli nim nie jesteś”.

W tej narracji sztuczna inteligencja jest jak nowa, inteligentna kamera, zaawansowany program do montażu albo cyfrowy pędzel. Ma pomagać, przyspieszać i optymalizować, a nie zastępować. Sarandos podkreśla, że firma nie goni za nowinkami dla samej idei bycia nowoczesnym. “Jesteśmy w to w pełni zaangażowani, ale nie ścigamy się tu na nowości dla samej nowości” – dodał. To strategiczne podejście, które ma uspokoić zarówno Wall Street (obietnica cięcia kosztów i większej efektywności), jak i zaniepokojone gildie scenarzystów oraz aktorów w Hollywood.

Gdzie już mogliśmy zobaczyć AI w akcji?

To nie są tylko teoretyczne rozważania. Netflix już wcześniej przyznał się do wykorzystania generatywnej AI w gotowych produkcjach. Pierwszym głośnym przypadkiem był argentyński serial The Eternaut, gdzie algorytmy pomogły wygenerować spektakularną scenę zawalenia się budynku. Od tamtej pory lista się wydłużyła. Producenci Happy Gilmore 2 sięgnęli po AI, by cyfrowo odmłodzić postacie w otwierającej scenie filmu. Z kolei przy produkcji Billionaires’ Bunker technologia posłużyła jako narzędzie preprodukcyjne, które pomagało zwizualizować kostiumy i scenografię, zanim jeszcze wbito pierwszy gwóźdź na planie.

Te przykłady pokazują, że Netflix testuje AI na różnych etapach produkcji – od koncepcji, przez efekty specjalne, aż po postprodukcję. Każdy z tych przypadków to potencjalna oszczędność czasu i pieniędzy, co przy budżetach liczonych w setkach milionów dolarów ma kolosalne znaczenie. “Jesteśmy przekonani, że AI pomoże nam i naszym kreatywnym partnerom opowiadać historie lepiej, szybciej i na nowe sposoby” – podsumował Sarandos.

Czy branża filmowa ma powody do paniki?

Pomimo uspokajającego tonu szefa Netflixa, w Hollywood nastroje są dalekie od sielanki. Artyści, zwłaszcza z branży efektów wizualnych, obawiają się, że narzędzia AI, często trenowane na ich pracach bez zgody, w końcu odbiorą im pracę. Decyzje Netflixa, branżowego lidera, mogą stworzyć precedens, który pociągnie za sobą inne studia. Wszystko wskazuje na to, że o ile rola aktorów i scenarzystów wydaje się na razie bezpieczna, o tyle miejsca pracy w sektorze VFX mogą być zagrożone.

Debata zaostrzyła się po premierze modelu Sora 2 od OpenAI, zdolnego generować hiperrealistyczne klipy wideo. Brak zabezpieczeń przed tworzeniem deepfake’ów znanych osób, takich jak aktor Bryan Cranston, skłonił gildię SAG-AFTRA do wystosowania apelu o silniejsze regulacje. Zapytany o wpływ Sory na biznes Netflixa, Sarandos odpowiedział dyplomatycznie, że rozumie obawy twórców, ale o sam przemysł filmowy i telewizyjny martwi się mniej. “Nie obawiamy się, że AI zastąpi kreatywność” – powtórzył. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to dopiero początek rewolucji, a Netflix właśnie ustawił się na jej czele.