Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Perplexity AI warte 20 miliardów dolarów. Rywal Google’a rośnie w siłę

Perplexity, startup AI rzucający wyzwanie Google, pozyskał 200 mln dolarów przy wycenie 20 mld dolarów. Wartość firmy skoczyła o 2 mld w zaledwie 2 miesiące.

W skrócie:

  • Firma pozyskała 200 milionów dolarów w nowej rundzie finansowania, osiągając wycenę 20 miliardów dolarów. To kolejny zastrzyk gotówki w tym roku.
  • Wycena startupu wzrosła o 2 miliardy dolarów w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. W lipcu Perplexity było warte 18 miliardów dolarów po poprzedniej rundzie.
  • Roczne powtarzalne przychody (ARR) firmy zbliżają się do 200 milionów dolarów. Jeszcze miesiąc temu wynosiły 150 milionów, co pokazuje tempo rozwoju.

W Dolinie Krzemowej pieniądze płyną szybciej niż kiedykolwiek, a wyceny startupów AI puchną w tempie, które zawstydziłoby bańkę dot-comów. Najnowszym bohaterem tej opowieści jest Perplexity AI – firma, która nie ukrywa, że jej celem jest zdetronizowanie Google’a. I właśnie dostała na to kolejne 200 milionów dolarów, osiągając wycenę 20 miliardów. To nie jest literówka. Dwadzieścia miliardów za trzyletnią firmę, która rzuciła wyzwanie hegemonowi. Jeśli to nie jest zapowiedź tektonicznych zmian na rynku wyszukiwarek, to trudno powiedzieć, co nią jest. W końcu nie co dzień obserwujemy, jak Dawid dostaje finansową procę wielkości Goliata.

Jak szybko rośnie konkurent Google’a?

Dwa miliardy dolarów w dwa miesiące. Tyle na wartości zyskało Perplexity. Nowa runda finansowania, opiewająca na 200 milionów dolarów, wywindowała wycenę firmy do astronomicznej kwoty. To nie jest powolny marsz, to sprint. W lipcu, jak donosił Bloomberg, firma pozyskała 100 milionów przy wycenie 18 miliardów. Kilka miesięcy wcześniej – 500 milionów przy 14 miliardach. W sumie, według danych PitchBook, ten trzyletni gracz zebrał już 1,5 miliarda dolarów na rozwój. Pieniądze to jedno. Drugie to przychody. Roczne powtarzalne przychody (ARR) firmy zbliżają się do 200 milionów dolarów. Miesiąc temu Business Insider podawał, że było to 150 milionów. Wzrost o 50 milionów w trzydzieści dni? W świecie startupów to prędkość światła.

Kto wykłada pieniądze na stół i dlaczego?

Oficjalnie nie wiadomo, kto prowadził najnowszą rundę inwestycyjną. Poprzednią, na początku roku, prowadził fundusz Accel, co już samo w sobie jest sygnałem, że w projekt wierzą najwięksi gracze z Doliny Krzemowej. Inwestorzy nie kupują jednak produktu, kupują wizję. A wizja Perplexity jest prosta i jednocześnie niewyobrażalnie ambitna: skończyć z erą niebieskich linków. Zamiast listy odnośników, Perplexity oferuje konwersacyjną odpowiedź, syntezę informacji z wielu źródeł, podaną w przystępnej formie. To fundamentalna zmiana paradygmatu. W świecie zalanym treścią, gdzie precyzja jest na wagę złota, model ten wydaje się przyszłością. Inwestorzy zakładają, że użytkownicy zmęczeni przekopywaniem się przez strony z reklamami i treściami pisanymi pod SEO, wybiorą bezpośrednią odpowiedź. I są gotowi postawić na to miliardy.

Czy Perplexity naprawdę może kupić przeglądarkę Chrome?

Perplexity nie ogranicza się do budowania produktu. Firma prowadzi też zuchwałą grę wizerunkową. W sierpniu złożyła ofertę kupna przeglądarki Google Chrome za 34,5 miliarda dolarów. Tak, dobrze czytacie. Kwota ta znacznie przewyższała wszystko, co startup do tej pory zebrał. Czy to była poważna propozycja? Raczej nie. To był genialny ruch marketingowy. Oferta pojawiła się w momencie, gdy Departament Sprawiedliwości USA sugerował, że w ramach postępowania antymonopolowego Google powinno sprzedać swój flagowy produkt. Perplexity chciało pokazać się jako realna alternatywa, gotowa przejąć pałeczkę. Pomimo tego, że na początku września sędzia federalny orzekł, że Google nie musi dzielić swojego biznesu, gest Perplexity został zauważony. To deklaracja: “Jesteśmy tu, jesteśmy poważni i nie boimy się was”. To komunikat, który rezonuje nie tylko w mediach, ale przede wszystkim w głowach inwestorów, którzy właśnie dosypali do skarbca kolejne 200 milionów.

Co to wszystko oznacza dla nas, zwykłych użytkowników internetu? Przede wszystkim to, że monopol, który wydawał się wieczny, zaczyna drżeć w posadach. Perplexity AI, napędzane ogromnym kapitałem i jeszcze większą ambicją, staje się czymś więcej niż tylko technologiczną ciekawostką. Staje się realnym zagrożeniem dla status quo. Google na pewno nie odda pola bez walki, ale po raz pierwszy od lat na horyzoncie pojawił się rywal, który ma nie tylko technologię, ale i pieniądze, by rzucić wyzwanie gigantowi. Ta bitwa dopiero się zaczyna, a jej wynik zmieni sposób, w jaki wszyscy szukamy informacji.