Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Google, Meta i Microsoft pompują rekordowe pieniądze w AI. Czy ta bańka wkrótce pęknie?

Meta, Google i Microsoft ogłosiły rekordowe wydatki na infrastrukturę AI, pompując dziesiątki miliardów dolarów. Analitycy pytają: czy to już bańka spekulacyjna?

W skrócie:

  • Meta zwiększa prognozę rocznych wydatków do 72 mld dolarów. Mark Zuckerberg mówi o przygotowaniach na nadejście “superinteligencji”, agresywnie inwestując w infrastrukturę.
  • Alphabet (Google) przeznaczy na inwestycje w 2025 roku nawet 93 mld dolarów. Przychody firmy w trzecim kwartale wzrosły o 33% rok do roku, osiągając 102,3 mld dolarów.
  • Microsoft w ostatnim kwartale wydał na infrastrukturę AI prawie 35 mld dolarów. To o 74% więcej niż rok temu, a firma zapowiada dalszy, sekwencyjny wzrost tych wydatków.

W Dolinie Krzemowej nikt już nie bawi się w półśrodki. Najnowsze raporty kwartalne trzech technologicznych tytanów – Microsoftu, Mety i Google – wysłały inwestorom prosty, wręcz brutalny komunikat: ich wystawne wydatki na infrastrukturę AI to dopiero początek. Firmy nie tylko biją rekordy przychodów, ale równolegle podnoszą prognozy inwestycyjne do poziomów, które jeszcze rok temu wydawały się czystą fantastyką. I choć pieniądze płyną szerokim strumieniem, na horyzoncie pojawia się pytanie, które wszyscy boją się zadać głośno: czy jesteśmy świadkami narodzin największej bańki spekulacyjnej w historii?

Ile pieniędzy można spalić w imię AI?

Liczby mówią same za siebie i potrafią przyprawić o zawrót głowy. Meta podniosła swoje prognozy wydatków kapitałowych na ten rok do przedziału 70 – 72 miliardów dolarów. Co więcej, dyrektor finansowa Susan Li zapowiedziała, że w przyszłym roku kwota ta będzie “znacznie większa”. To wszystko dzieje się w momencie, gdy firma notuje przychody na poziomie 51,24 mld dolarów w ostatnim kwartale, co stanowi wzrost o 26% rok do roku. Widać, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Google, a właściwie jego spółka-matka Alphabet, nie zamierza zostawać w tyle. Koncern ogłosił, że w 2025 roku jego wydatki inwestycyjne wyniosą od 91 do 93 miliardów dolarów, podczas gdy jeszcze na początku roku szacowano je na “zaledwie” 75 miliardów. Ten skok idzie w parze z rekordowymi zarobkami – 102,3 mld dolarów w trzecim kwartale (wzrost o 33%). Większość z tych środków zasili centra danych i inicjatywy związane ze sztuczną inteligencją. Nawet aplikacja Gemini, która ma obecnie 650 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie, wygląda blado przy planach infrastrukturalnych firmy.

Microsoft zamyka tę stawkę z kwartalnymi wydatkami kapitałowymi rzędu 34,9 mld dolarów. To prawie 5 miliardów więcej, niż prognozowano, i aż o 74% więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Dyrektor finansowa Amy Hood nie pozostawia złudzeń i twierdzi, że tempo wzrostu w roku fiskalnym 2026 będzie wyższe niż w 2025. Wygląda na to, że hamulce dawno zostały odcięte.

Dlaczego Zuckerberg tak agresywnie inwestuje w przyszłość?

Mark Zuckerberg, prezes Mety, tłumaczy tę strategię wprost. Podczas telekonferencji z analitykami stwierdził, że firma musi być gotowa na potencjalne przełomy w technologii. “Istnieje szereg scenariuszy czasowych dotyczących tego, kiedy osiągniemy superinteligencję” – powiedział. – “Uważam, że właściwą strategią jest agresywne, wyprzedzające budowanie mocy obliczeniowej, abyśmy byli przygotowani na najbardziej optymistyczne warianty”.

To nie są puste słowa. Meta w ostatnich miesiącach agresywnie rekrutuje talenty AI, oferując niektórym badaczom pakiety wynagrodzeń warte setki milionów dolarów. Jednocześnie, aby zwiększyć wydajność, firma zwolniła niedawno 600 pracowników ze swoich zespołów AI. Choć przedstawiciele koncernu zapewniają, że inwestycje już przynoszą zyski w biznesie reklamowym i produktach VR, nie dzielą się konkretnymi danymi. To strategia wysokiego ryzyka oparta na wierze w technologiczny skok, który może, ale nie musi, nadejść.

Czy ten wyścig zbrojeń ma jakieś hamulce?

Ambitne plany gigantów technologicznych opierają się na założeniu, że popyt na AI będzie rósł bez końca. Jednak niektórzy analitycy zaczynają wyrażać obawy, że rynek sztucznej inteligencji to bańka, która w końcu pęknie. Te obawy podsycają ogłoszenia o niewyobrażalnie drogich, wieloletnich projektach centrów danych. Nvidia zapowiedziała inwestycję “do 100 miliardów dolarów” w OpenAI, pod warunkiem, że twórca ChatGPT zbuduje centra danych AI o mocy co najmniej 10 gigawatów, korzystając z chipów Nvidii. OpenAI z kolei ogłosiło plany rozwoju zasobów obliczeniowych o mocy 30 gigawatów, wartych 1,4 biliona dolarów.

Mark Moerdler, starszy analityk w firmie Bernstein, podsumowuje nastroje na rynku dość dosadnie. Komentując strategię Microsoftu, zauważa, że firma buduje moce obliczeniowe etapami, co daje jej pewną elastyczność. Dodaje jednak: “Czy mamy do czynienia z ogólną bańką AI? To możliwe, a na to pytanie odpowiedzi nie udzielili”.

Jak Microsoft próbuje zabezpieczyć swoje miliardy?

W całym tym szaleństwie Microsoft stara się zachować pozory kontroli. Prezes Satya Nadella wskazał analitykom dwie “kluczowe” kwestie. Po pierwsze, firma stara się, aby jej flota centrów danych była “wymienna” (fungible), co oznacza, że można ją łatwo modyfikować w odpowiedzi na zmieniające się potrzeby klientów. Po drugie, Microsoft zakłada ciągłą modernizację swojej infrastruktury.

To nie jest tak, że kupujemy jedną wersję chipów Nvidii i ładujemy nią wszystkie nasze gigawaty. Każdego roku kupujesz, podążasz za prawem Moore’a, ciągle modernizujesz i amortyzujesz, a do tego używasz oprogramowania, by zwiększać wydajność” – tłumaczył Nadella. To próba przekonania rynku, że te gigantyczne inwestycje nie są jednorazowym strzałem, lecz przemyślanym, długoterminowym procesem. Pomimo tego, firma odnotowała w tym kwartale stratę 3,1 mld dolarów netto z tytułu inwestycji w OpenAI. To pokazuje, że nawet dla największych graczy droga do dominacji w świecie AI jest wyboista i niezwykle kosztowna.