To ostatni dzwonek, by dołączyć do elity tech na TechCrunch Disrupt 2025. Czekają CTO Microsoftu i Netflixa. Oszczędź ponad 600 USD – promocja kończy się dziś!
W skrócie:
- Na scenie pojawią się m.in. CTO Microsoftu i Netflixa, a także przedstawiciele Sequoia Capital i Khosla Ventures, dzieląc się wiedzą z 250 ekspertami branży.
- Wydarzenie przyciągnie 10 tysięcy founderów i inwestorów, a dedykowana aplikacja Braindate umożliwi umówienie ponad 20 tysięcy spotkań 1:1 i grupowych.
- Promocja na bilety kończy się dziś o północy czasu pacyficznego. To ostatnia szansa, by zaoszczędzić do 624 dolarów przed nieuchronną podwyżką cen.
Są takie wydarzenia w kalendarzu branży technologicznej, które po prostu trzeba odhaczyć. I są takie, na których trzeba być. TechCrunch Disrupt od lat należy do tej drugiej kategorii. To nie jest kolejna konferencja, na której słucha się paneli o synergii i przełomowych paradygmatach. To miejsce, gdzie rodzą się startupy, podpisuje się umowy inwestycyjne, a przypadkowa rozmowa przy kawie potrafi zmienić trajektorię całej firmy. A teraz, dosłownie za kilka godzin, zamyka się okno na zakup biletów w najniższej cenie. Jeśli ktoś planował wyjazd do San Francisco, to moment na decyzję jest właśnie teraz.
Dlaczego w ogóle warto lecieć do San Francisco?
Zacznijmy od konkretów, bo na sentymenty nie ma czasu. TechCrunch Disrupt 2025, które odbędzie się w dniach 27 – 29 października w Moscone West, to przede wszystkim ludzie. Aż 10 tysięcy założycieli firm, inwestorów venture capital, innowatorów i operatorów z całego świata w jednym miejscu. To zagęszczenie talentu i kapitału, jakiego nie znajdzie się nigdzie indziej. Organizatorzy chwalą się, że w ciągu trzech dni można odbyć tyle spotkań, ile normalnie zajmuje rok. I nie są to puste słowa.
Wszystko dzięki aplikacji Braindate, która ułatwia umawianie spotkań jeden na jeden lub w małych grupach. Planujecie rundę finansowania? Chcecie skonsultować swój pitch deck z kimś, kto widział ich tysiące? A może po prostu szukacie partnera do nowego projektu? Platforma pozwala na precyzyjne dotarcie do właściwych osób. Organizatorzy przewidują, że uczestnicy odbędą ponad 20 tysięcy takich spotkań. Do tego dochodzą strefy networkingowe i ekskluzywna kawiarnia Deal Flow Cafe, przeznaczona do dyskretnych rozmów między founderami a inwestorami. Tam naprawdę dzieje się magia.
Kto pociąga za sznurki? Lista prelegentów to istna Liga Mistrzów
Konferencje stoją prelegentami. I tutaj Disrupt nie zawodzi, wystawiając skład, który budzi respekt. Na scenie zobaczymy ponad 250 czołowych postaci ze świata technologii. Wśród nich znajdą się takie tuzy jak Kevin Scott, CTO Microsoftu, oraz Elizabeth Stone, która pełni tę samą funkcję w Netfliksie. To ludzie, którzy kształtują produkty używane przez miliardy ludzi na całym świecie. Ich perspektywa na rozwój AI, skalowanie infrastruktury i zarządzanie innowacją jest bezcenna.
To jednak dopiero początek. Swoją wiedzą podzielą się również giganci świata inwestycji: Roelof Botha z legendarnego funduszu Sequoia Capital i Vinod Khosla, założyciel Khosla Ventures. Na scenie pojawi się też Tekedra Mawakana, co-CEO Waymo – firmy, która rewolucjonizuje transport autonomiczny. Ciekawostką jest obecność Bridgit Mendler, współzałożycielki Northwood Space, która zamieniła karierę aktorską na podbój kosmosu. Takie historie pokazują, że technologia nie ma granic.
Czym właściwie jest TechCrunch Disrupt i dlaczego to nie jest kolejna nudna konferencja?
Format wydarzenia został zaprojektowany tak, by unikać monotonii. Całość podzielono na pięć głównych scen tematycznych: AI, Builders (dla twórców i programistów), Going Public (o wchodzeniu na giełdę), Space oraz Scenę Główną. Każdy znajdzie coś dla siebie – od głębokich dyskusji o architekturze modeli językowych po praktyczne porady dotyczące skalowania startupu. Łącznie zaplanowano ponad 200 sesji, warsztatów i paneli.
Sercem Disrupt jest jednak Expo Hall. W tym roku zaprezentuje się tam rekordowa liczba ponad 300 startupów. To szansa, by zobaczyć na żywo dema produktów, które za kilka lat mogą zmienić rynek. To właśnie tutaj, w zgiełku i chaosie, można odkryć “kolejnego Ubera” albo znaleźć technologię, która rozwiąże palący problem w naszej firmie. To właśnie ta energia, mieszanka desperacji i geniuszu, definiuje całe wydarzenie. To nie jest miejsce dla teoretyków, to poligon doświadczalny dla praktyków.
Jak nie przegapić okazji? Czas, start!
Wróćmy do najważniejszego – pieniędzy. Do północy czasu pacyficznego (czyli do 9:00 rano czasu polskiego następnego dnia) można kupić wejściówkę, oszczędzając do 624 dolarów. Po tym terminie ceny przeskoczą na wyższy próg “Late Bird”, a tuż przed samym wydarzeniem osiągną najwyższy poziom “Walk-up”. Różnica jest na tyle duża, że pokrywa znaczną część kosztów przelotu. Nie ma na co czekać – to ostatni moment na podjęcie decyzji. Jeśli technologia to twój świat, to w październiku wszystkie drogi prowadzą do San Francisco. Widzimy się na miejscu.