Dolina Krzemowa wrze. Liderzy OpenAI i doradcy Białego Domu oskarżają organizacje AI Safety o spisek i ukryte motywy. Te odpowiadają: to próba zastraszenia.
W skrócie:
- David Sacks, doradca Białego Domu, oskarżył firmę Anthropic o sianie paniki w celu przepchnięcia korzystnych dla siebie regulacji dotyczących bezpieczeństwa AI.
- OpenAI wysłało wezwania sądowe do organizacji non-profit, które krytykowały firmę, podejrzewając je o koordynację działań z Elonem Muskiem i Markiem Zuckerbergiem.
- Działacze na rzecz bezpieczeństwa AI twierdzą, że te działania to próba zastraszenia i uciszenia krytyki, a wielu z nich boi się publicznych wypowiedzi.
Atmosfera w Dolinie Krzemowej gęstnieje z dnia na dzień. To, co dotąd było akademicką dyskusją o etyce i przyszłości technologii, zamienia się w otwarty konflikt. Na jednym froncie stoją giganci tacy jak OpenAI i wpływowe postacie z otoczenia Białego Domu. Na drugim – rosnąca w siłę grupa organizacji non-profit, które domagają się większej kontroli i odpowiedzialności. Stawką nie są tylko pieniądze, choć oczywiście o nie też chodzi. Gra toczy się o to, kto napisze zasady dla najważniejszej technologii XXI wieku.
Kto tu pociąga za sznurki? Oskarżenia o “przejęcie regulacyjne”
Iskrę zapalną rzucił David Sacks, znany inwestor i – co ważniejsze – doradca Białego Domu do spraw AI i kryptowalut. W serii wpisów na platformie X uderzył w Anthropic, jednego z głównych konkurentów OpenAI, znanego z ostrożnego podejścia do rozwoju sztucznej inteligencji. Zdaniem Sacksa, publiczne obawy współzałożyciela Anthropic, Jacka Clarka, dotyczące katastrofalnych skutków AI – od masowego bezrobocia po cyberataki – to nic innego jak wyrachowana gra. Sacks nazwał to “wyrafinowaną strategią przejęcia regulacyjnego”. Jej celem, jak twierdzi, jest lobbowanie za przepisami, które zaszkodzą mniejszym startupom, a umocnią pozycję takich graczy jak Anthropic.
Argumentacja Sacksa wydaje się prosta: wystraszyć polityków, stworzyć skomplikowane prawo, a potem patrzeć, jak mniejsi konkurenci toną w papierkowej robocie. To cyniczne, ale w realiach Doliny Krzemowej nie brzmi jak political fiction. Zwłaszcza że Anthropic jako jedyne duże laboratorium AI poparło kalifornijską ustawę SB 53, która nakłada na gigantów technologicznych obowiązki raportowania w kwestiach bezpieczeństwa. Dla zwolenników teorii Sacksa to dowód koronny.
Dlaczego OpenAI wysyła wezwania sądowe do aktywistów?
Jeśli komuś wydawało się, że to tylko burza na portalu X, OpenAI szybko wyprowadziło go z błędu. Firma, która stworzyła ChatGPT, poszła o krok dalej – zaczęła wysyłać wezwania sądowe (tzw. subpoenas) do organizacji non-profit działających na rzecz bezpieczeństwa AI. Jedną z nich jest Encode, która publicznie poparła pozew Elona Muska przeciwko OpenAI. Musk oskarżył firmę o zdradę pierwotnej, niedochodowej misji.
Jason Kwon, dyrektor ds. strategii w OpenAI, tłumaczył, że nagły wysyp krytycznych głosów po pozwie Muska wzbudził podejrzenia. “Pojawiły się pytania o transparentność, kto ich finansuje i czy dochodziło do jakiejkolwiek koordynacji” – napisał Kwon. OpenAI zażądało od Encode i sześciu innych organizacji wglądu w ich komunikację dotyczącą Elona Muska oraz… Marka Zuckerberga. To pokazuje, jak głęboka jest paranoja i jak bardzo twórcy ChatGPT obawiają się sojuszu swoich największych krytyków.
Brendan Steinhauser, szef organizacji Alliance for Secure AI, komentuje to bez ogródek. “Ze strony OpenAI ma to na celu uciszenie krytyków, zastraszenie ich i zniechęcenie innych organizacji non-profit do podobnych działań” – powiedział w rozmowie z TechCrunch. Jego zdaniem OpenAI jest przekonane, że za wszystkim stoi spisek kierowany przez Muska, co Steinhauser uważa za absurd.
Czy w OpenAI dochodzi do wewnętrznego buntu?
Najciekawsze w tej historii jest to, że nawet wewnątrz OpenAI nie ma zgody co do tych metod. Joshua Achiam, szef zespołu ds. zbieżności misji w firmie (mission alignment), publicznie skrytykował działania swojego pracodawcy. “Ryzykując całą karierę, powiem: to nie wygląda dobrze” – napisał na X. Jego głos to dowód na rosnący rozłam między zespołami badawczymi, które często publikują raporty o ryzykach, a działem politycznym, który lobbuje przeciwko regulacjom takim jak wspomniana ustawa SB 53.
Ten zgrzyt pokazuje fundamentalny dylemat, przed którym stoi cała branża. Z jednej strony pęd do stworzenia masowego produktu konsumenckiego, który przyniesie miliardy dolarów zysku. Z drugiej – coraz głośniejsze ostrzeżenia o potencjalnych zagrożeniach. Sriram Krishnan, kolejny doradca Białego Domu, nazwał aktywistów AI Safety “oderwanymi od rzeczywistości”. Wezwał ich, by porozmawiali z “prawdziwymi ludźmi”, którzy używają AI w domach i firmach.
Tyle że ci “prawdziwi ludzie” są podzieleni. Niedawne badanie Pew Research Center pokazało, że około połowa Amerykanów bardziej obawia się AI, niż jest nią podekscytowana. Może więc próby uciszenia krytyków to po prostu objaw strachu? Strachu, że ruch na rzecz bezpieczeństwa AI zyskuje realny wpływ. A jeśli tak, to może to być najlepszy dowód na to, że jego działania… po prostu działają.