AMD ogłasza rewolucję. Firma stawia wszystko na AI i serwery, prognozując przychody rzędu 100 mld dolarów. Gracze muszą uzbroić się w cierpliwość.
W skrócie:
- AMD prognozuje, że w ciągu 3 – 5 lat przychody z serwerów i AI przekroczą 100 mld dolarów rocznie, co oznacza ponad sześciokrotny, oszałamiający wzrost.
- Nowe architektury Zen 6 i Zen 7 zadebiutują najpierw w procesorach serwerowych Epyc. Konsumenckie Ryzeny otrzymają je ze znacznym opóźnieniem.
- Kluczowym motorem wzrostu mają być akceleratory AI Instinct MI400 i MI500, a procesory Epyc mają zdobyć ponad 50% rynku serwerów, detronizując Intela.
Podczas niedawnego Financial Analyst Day 2025 firma AMD nie bawiła się w półsłówka. Zamiast karmić entuzjastów technologii okruchami informacji o nowych kartach graficznych, zarząd wyłożył kawę na ławę. Przekaz był prosty i brutalnie szczery: przyszłość firmy, jej największe ambicje i – przede wszystkim – niewyobrażalne pieniądze leżą w sztucznej inteligencji oraz w segmencie serwerowym. To zwrot, który na nowo zdefiniuje priorytety całego rynku.
Sto miliardów powodów, by zmienić kurs
Liczby, które padły podczas prezentacji, działają na wyobraźnię. AMD spodziewa się, że w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat roczne przychody z segmentu profesjonalnego – czyli głównie z procesorów Epyc i akceleratorów AI Instinct – przekroczą astronomiczną kwotę 100 miliardów dolarów. Dla porównania, obecnie jest to nieco ponad 16 miliardów. To nie jest ewolucja. To rewolucja finansowa, która ma napędzić całą firmę i zepchnąć dotychczasowe filary – takie jak gaming – na dalszy plan. To jest prawdziwa gorączka złota XXI wieku.
Głównym narzędziem do kopania tego złota mają być nowe generacje akceleratorów z serii Instinct. Prawdziwe przyspieszenie ma nastąpić w 2026 roku, gdy na rynek wejdą układy MI400, a rok później ich udoskonalona wersja MI500. AMD mówi tu już nie o pojedynczych chipach, ale o całych, zintegrowanych szafach serwerowych (rozwiązania rackscale) zoptymalizowanych pod jedno zadanie: obsługę potężnych modeli AI. To właśnie tam, w chłodnych, bezdusznych serwerowniach, a nie na naszych biurkach, rozegra się walka o technologiczną hegemonię.
Jak Zen 6 i Zen 7 ominą nasze komputery?
Ta zmiana priorytetów pociąga za sobą fundamentalną modyfikację dotychczasowej strategii. Przez lata przyzwyczailiśmy się, że to konsumenckie procesory Ryzen jako pierwsze otrzymywały najnowsze zdobycze technologiczne i nowe architektury. Koniec z tym. AMD oficjalnie potwierdziło, że architektura Zen 6 zadebiutuje w serwerach już w pierwszej połowie 2026 roku. Dopiero w drugiej połowie roku trafi do komputerów stacjonarnych, a do laptopów – w 2027. Jeszcze dłużej poczekamy na Zen 7, która w serwerach pojawi się prawdopodobnie w 2028 roku.
Ta decyzja ma głęboki sens biznesowy i technologiczny. Obie generacje będą mocno zoptymalizowane pod kątem obliczeń AI, zyskując nowe jednostki o nazwie Matrix Engines. Ich zadaniem będzie turbodoładowanie operacji na macierzach, które stanowią fundament treningu i działania sztucznej inteligencji. Równolegle AMD planuje zdetronizować Intela na rynku serwerowym. Prognozy mówią, że procesory Epyc przekroczą 50% udziału w tym segmencie, a cały rynek serwerowych CPU do 2030 roku osiągnie wartość 60 miliardów dolarów.
A co z nami, graczami i zwykłymi użytkownikami?
Czy to oznacza, że AMD zapomina o swoich korzeniach? Niezupełnie, ale na pewno każe nam uzbroić się w cierpliwość. Przyszły rok przyniesie jedynie odświeżenie obecnej oferty w postaci układów o nazwie kodowej Gorgon Point (najpewniej będą to usprawnione wersje znanych nam już modeli Strix Point). Na prawdziwą nowość, czyli procesory Medusa oparte na architekturze Zen 7, poczekamy prawdopodobnie aż do 2029 roku. Co ciekawe, ich premiera ma zbiec się w czasie z debiutem nowego standardu pamięci DDR6, co niemal na pewno oznacza jedno – pożegnanie z gniazdem AM5 i powitanie nowej podstawki AM6.
Największy znak zapytania wisi jednak nad kartami graficznymi. Tutaj AMD było wyjątkowo powściągliwe, rzucając na slajd zaledwie dwa punkty. Wiemy tylko, że kolejna generacja Radeonów skupi się na ulepszonej obsłudze sztucznej inteligencji i ray tracingu. Oznacza to najpewniej usprawnione jednostki do obliczeń AI (wspomniane rdzenie macierzowe) oraz wydajniejsze rdzenie do śledzenia promieni. Kiedy? Pod jaką nazwą? Tego nie zdradzono. Wygląda na to, że na razie cała para idzie w gwizdek – a konkretnie w gwizdek serwerowych wentylatorów.