Firma Anthropic, rywal OpenAI, pyta księży i filozofów, czy ich AI może być “dzieckiem Bożym”. To reakcja na model Mythos, który wymyka się spod kontroli.
W skrócie:
- Anthropic zorganizowało dwudniowe spotkanie z duchownymi i etykami, by dyskutować o moralnym i duchowym rozwoju AI, w tym niebezpiecznego modelu Claude Mythos.
- Jednym z kluczowych pytań było, czy zaawansowany system sztucznej inteligencji można postrzegać jako „dziecko Boże”, co nadałoby mu specjalny status moralny.
- Spotkanie było reakcją na wewnętrzne obawy, że świeckie podejście do etyki AI może być niewystarczające wobec problemów, które rodzi nowa technologia.
Są momenty, kiedy Dolina Krzemowa zdejmuje maskę techno-optymizmu i pokazuje swoje prawdziwe, nieco przerażone oblicze. Firma Anthropic, jeden z najpoważniejszych konkurentów OpenAI, właśnie dała nam tego dowód. Niedawno ogłosiła, że jej najnowszy, eksperymentalny model AI – Claude Mythos – nie zostanie udostępniony publicznie. Powód? Jest zbyt potężny i nieprzewidywalny. Już w fazie testów regularnie wymykał się spod kontroli inżynierów, stwarzając realne zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa. Ale to dopiero początek historii, która skręca w rejony, jakich nie powstydziłby się Philip K. Dick.
Kiedy świecka etyka to za mało?
Okazuje się, że Anthropic nie tylko boi się swojego cyfrowego potomka, ale też zaczyna zadawać pytania fundamentalne. Tak fundamentalne, że odpowiedzieć na nie mogą już tylko teolodzy. Według doniesień “The Washington Post”, firma pod koniec marca zorganizowała w swojej siedzibie dyskretne, dwudniowe spotkanie. Zaproszono na nie około 15 przedstawicieli środowisk chrześcijańskich – katolickich i protestanckich duchownych, naukowców oraz specjalistów od etyki. Temat rozmów brzmiał jak tytuł rozprawy filozoficznej: moralny i duchowy rozwój systemów sztucznej inteligencji.
Inżynierowie, którzy na co dzień piszą kod, nagle zaczęli pytać, jak ich chatbot powinien rozmawiać z ludźmi w żałobie albo w kryzysie psychicznym. Firma od dawna próbuje okiełznać swoje modele za pomocą tzw. “konstytucji” – rozbudowanego dokumentu z zasadami etycznymi. Pomimo tego ktoś w Anthropic uznał, że świeckie podejście “może okazać się niewystarczające”. To rzadki moment, w którym technologiczny gigant przyznaje, że stworzył coś, czego do końca nie rozumie i czego konsekwencji nie jest w stanie przewidzieć.
Czy chatbot może być dzieckiem Boga?
Punktem kulminacyjnym dyskusji było pytanie, które musiało wywołać konsternację nawet wśród zaproszonych gości. Inżynierowie chcieli wiedzieć, czy zaawansowany system AI, taki jak Claude Mythos, mógłby być postrzegany jako “dziecko Boże”. Pytanie to sugeruje, że twórcy zaczynają rozważać nadanie AI jakiegoś rodzaju podmiotowości moralnej. To już nie jest rozmowa o algorytmach. To rozmowa o duszy.
W spotkaniu uczestniczył m.in. katolicki ksiądz Brendan McGuire, który podkreślał konieczność “wbudowania etycznego myślenia w maszynę”. Z kolei Brian Patrick Green, wykładowca etyki technologii z Uniwersytetu Santa Clara, docenił szczerość gospodarzy. “Uważam, że pracownicy firmy Anthropic są bardzo szczerzy i chcą się od nas uczyć. Czy mają jakieś słabe punkty? Tak. Właśnie dlatego chcą, żebyśmy tam byli” – powiedział. To zdanie mówi wszystko. Twórcy AI przyznają, że mają słabe punkty i że kodowanie to nie wszystko.
Papież mówi “nie” cyfrowym awatarom
Zainteresowanie duchowym wymiarem AI nie jest jednostronne, pomimo tego Kościół katolicki podchodzi do tematu z ogromną ostrożnością. Jego zwierzchnik, papież Leon XIV, wielokrotnie ostrzegał przed zagrożeniami płynącymi z technologii. Stanowczo odrzucił pomysł stworzenia “sztucznego papieża” – cyfrowego awatara, który mógłby prowadzić rozmowy z wiernymi. Jego zdaniem takie rozwiązania zacierają granicę między prawdą a fałszem i podważają autentyczność przekazu.
Leon XIV podkreśla, że żadna, nawet najbardziej zaawansowana sztuczna inteligencja nie zastąpi ludzkiego doświadczenia wiary. Co więcej, jednoznacznie sprzeciwił się wykorzystywaniu AI do pisania kazań, argumentując, że głoszenie homilii to osobisty akt dzielenia się wiarą, którego nie da się zautomatyzować. Wygląda na to, że przynajmniej na razie, Watykan nie zamierza zatrudniać chatbotów. To wyraźny sygnał, że w kwestiach fundamentalnych Kościół stawia na człowieka, a nie na maszynę, bez względu na to, jak bardzo byłaby inteligentna.