Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Mają 5,5 miliona dolarów i plan na “fabrykę botów głosowych”, która zmieni wszystko

VoiceRun, startup z inwestycją 5,5 mln dolarów, rzuca wyzwanie platformom no-code. Umożliwia tworzenie agentów głosowych AI za pomocą kodu, nie wizualnych schematów.

W skrócie:

  • VoiceRun pozyskał 5,5 miliona dolarów w rundzie zalążkowej prowadzonej przez fundusz Flybridge Capital na rozwój swojej platformy.
  • Narzędzie pozwala deweloperom tworzyć zaawansowanych agentów głosowych AI za pomocą kodu, co zapewnia większą elastyczność niż popularne rozwiązania no-code.
  • Celem firmy jest stworzenie “fabryki agentów głosowych”, która podniesie jakość automatyzacji i sprawi, że rozmowy z botami przestaną być frustrujące.

Nicholas Leonard i Derek Caneja chcieli budować głosowych agentów AI, ale szybko zderzyli się ze ścianą. Rynek oferował dwie skrajności. Z jednej strony – proste narzędzia no-code, które pozwalały szybko wypuszczać produkty, ale ich jakość, delikatnie mówiąc, pozostawiała wiele do życzenia. Z drugiej – potężne firmy z ogromnymi budżetami, które spędzały miesiące na tworzeniu własnych, wyspecjalizowanych rozwiązań. Brakowało czegoś pośrodku. “Deweloperzy i przedsiębiorstwa potrzebowali alternatywy” – stwierdził Leonard w rozmowie z TechCrunch. Tak narodził się VoiceRun, platforma, która właśnie zamknęła rundę zalążkową na 5,5 miliona dolarów.

Jak skończyć z erą topornych botów?

Większość dostępnych dziś platform do tworzenia botów głosowych opiera się na wizualnych diagramach. Użytkownik przeklikuje się przez schematy konwersacji, wpisuje gotowe prompty w okienka i w ten sposób dyktuje zachowanie agenta. To proste, ale diabelnie ograniczone. Zdaniem Leonarda, CEO VoiceRun, zarządzanie takimi projektami szybko staje się koszmarem. Jego firma proponuje inne podejście. Zamiast przeciągania klocków, deweloperzy piszą kod. To on definiuje, jak ma się zachowywać agent głosowy.

“Kod to naturalny język dla agentów programujących” – wyjaśnia Leonard. “Poradzą sobie ze zleceniem znacznie lepiej, operując w kodzie niż w interfejsie wizualnym”. Logika jest prosta. Wizualne edytory mają limitowane opcje konfiguracji. Jeśli chcesz, by twój bot mówił w rzadkim dialekcie, a twórca narzędzia nie przewidział takiej funkcji, masz problem. “W kodzie jest to niewiarygodnie proste do zrobienia” – dodaje. Istnieje przecież długi ogon milionów drobnych rzeczy, których chcesz od bota, a których nie obsłuży żaden wizualny interfejs.

Fabryka agentów na wzór Forda Model T

VoiceRun celuje w deweloperów korporacyjnych i firmy technologiczne. Pomaga zintegrować AI z obsługą klienta lub tworzyć zupełnie nowe produkty oparte na głosie. Jednym z klientów jest firma z branży restauracyjnej, która wdraża telefonicznego konsjerża AI do obsługi rezerwacji. Platforma, oprócz samego kodowania, pozwala też na testy A/B i błyskawiczne wdrożenia jednym kliknięciem. Co ważne, logika biznesowa i dane pozostają w rękach klienta.

Leonard jest świadomy ogromnej konkurencji. Z jednej strony ma prostych kreatorów no-code, takich jak Bland czy Retell AI, a z drugiej zaawansowane narzędzia dające “maksymalną kontrolę”, np. LiveKit i Pipecat. VoiceRun pozycjonuje się dokładnie pomiędzy nimi. Chce być złotym środkiem, który łączy elastyczność z wydajnością. Jego ambicja sięga jednak dalej niż tylko wypełnienie rynkowej niszy. Chce zmienić nasze postrzeganie automatyzacji głosowej.

“Dziś klienci czują ulgę, gdy telefon odbiera człowiek, ponieważ automatyzacja głosowa była krucha i nieskuteczna” – mówi. I ma rację. Badanie firmy Five9 z zeszłego roku pokazało, że trzy czwarte respondentów wciąż preferuje rozmowę z człowiekiem w sprawach obsługi klienta. Leonard chce to zmienić. Uważa, że ludzcy agenci też mają swoje ograniczenia, jak bariery językowe czy wprawianie rozmówców w poczucie bycia ocenianym. Jego marzenie to rewolucja na miarę przemysłu motoryzacyjnego. “Były świetne samochody przed Modelem T, ale pojazdy nie stały się wszechobecne, dopóki nie powstała linia montażowa” – podsumowuje. “Są dziś świetni agenci głosowi, ale nie będą wszechobecni, dopóki nie powstanie fabryka agentów głosowych. VoiceRun jest tą fabryką”.

Czy czeka nas przyszłość, w której wolimy gadać z AI?

To odważna wizja. Z jednej strony trudno się z nią nie zgodzić – każdy z nas przeżył niejedną frustrującą rozmowę z botem, który nie rozumiał prostych poleceń. Z drugiej, poprzeczka wisi wysoko. Zaufanie do maszyn buduje się latami, a psuje jedną złą interakcją. Pomysł, by oddać deweloperom pełną kontrolę nad zachowaniem agentów poprzez kod, wydaje się jednak krokiem w dobrym kierunku. To odejście od uniwersalnych szablonów na rzecz szytych na miarę rozwiązań. A 5,5 miliona dolarów od inwestorów pokazuje, że nie tylko twórcy VoiceRun wierzą w tę ideę. Być może za kilka lat faktycznie poczujemy ulgę, gdy po drugiej stronie usłyszymy idealnie skalibrowany, pozbawiony emocji głos maszyny. Brzmi trochę jak science fiction, ale czy cała ta rewolucja AI nim nie jest?