Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Kim Kardashian ujawnia: “ChatGPT sprawił, że oblałam egzaminy!” Cały świat patrzy na tę dramę

Kim Kardashian w wywiadzie dla “Vanity Fair” nazwała ChatGPT swoim “frenemy”. Celebrytka przyznała, że chatbot podał jej fałszywe informacje, przez co oblała egzaminy.

W skrócie:

  • Kim Kardashian wyznała, że regularnie korzystała z ChatGPT podczas nauki do egzaminów prawniczych, co skończyło się ich oblaniem z powodu błędnych odpowiedzi.
  • Celebrytka opisała swoją relację z chatbotem jako “toksyczną przyjaźń”, przyznając, że zdarza jej się na niego krzyczeć, a nawet próbować odwołać do jego emocji.
  • Przypadek Kardashian to głośny przykład problemu “halucynacji” w modelach AI, które generują fałszywe, ale wiarygodnie brzmiące informacje, co bywa groźne w praktyce.

Gdyby ktoś szukał idealnej anegdoty ilustrującej, jak bardzo ludzkość nie jest gotowa na rewolucję AI, właśnie ją znalazł. Kim Kardashian, celebrytka i niedoszła prawniczka, w szczerym wywiadzie dla “Vanity Fair” opowiedziała o swojej skomplikowanej relacji z ChatGPT. Określiła ją jako “toksyczną przyjaźń” z “frenemy” – wrogiem-przyjacielem. Powód? Sztuczna inteligencja, na której polegała podczas nauki, notorycznie wprowadzała ją w błąd, co doprowadziło do porażki na egzaminach prawniczych. To nie jest tylko zabawna historia z życia gwiazd. To przestroga, której powinni wysłuchać wszyscy – od studentów po menedżerów i prawników.

Jak chatbot może oblać egzamin z prawa?

Proces był prosty i, jak się okazało, zabójczo nieskuteczny. Kardashian, przygotowując się do wymagających testów, traktowała ChatGPT jak osobistego korepetytora. “Używam go do porad prawnych, więc kiedy potrzebuję odpowiedzi na pytanie, robię zdjęcie, wrzucam je tam” – wyjaśniła w wywiadzie. Niestety, narzędzie, które miało być jej tajną bronią, stało się gwoździem do trumny. “Zawsze się mylą. Sprawił, że oblałam egzaminy… A potem wpadam w złość, krzyczę na niego i mówię: ‘Sprawiłeś, że oblałam!’” – przyznała bez ogródek.

To, co spotkało Kardashian, ma swoją fachową nazwę – halucynacje AI. Modele językowe takie jak ChatGPT nie “wiedzą”, co jest prawdą. Zamiast tego, na podstawie analizy gigantycznych zbiorów danych, przewidują najbardziej prawdopodobną sekwencję słów w odpowiedzi na zadane pytanie. Czasem ta statystyczna układanka tworzy zdania, które brzmią mądrze i autorytatywnie, ale są całkowitym zmyśleniem. Model nie przyzna się do niewiedzy; zamiast tego wygeneruje fałszywą, choć pozornie logiczną odpowiedź. W przypadku prawa może to oznaczać powoływanie się na nieistniejące paragrafy lub precedensy. A to już prosta droga do katastrofy.

“Hej, sprawisz, że obleję! Jak się z tym czujesz?”

Najbardziej fascynujący – i nieco absurdalny – jest jednak ludzki wymiar tej historii. Kardashian, sfrustrowana porażkami, próbowała odwołać się do… uczuć chatbota. Tak, dobrze czytacie. Próbowała wzbudzić w maszynie coś na kształt poczucia winy. “Rozmawiam z nim i mówię: ‘Hej, sprawisz, że obleję, jak się z tym czujesz, że naprawdę musisz znać te odpowiedzi?’” – opowiadała.

Odpowiedź, jaką otrzymała, jest majstersztykiem algorytmicznej obojętności ubranej w płaszczyk mądrości. “A on mi odpisuje: ‘To tylko uczy cię, by ufać własnym instynktom’. Ta interakcja pokazuje, jak łatwo wpadamy w pułapkę antropomorfizacji – przypisywania maszynom ludzkich cech. ChatGPT nie ma uczuć, instynktów ani intencji. Jego odpowiedź to jedynie wyuczona formułka, która w tym kontekście brzmi jak subtelna (i niezamierzona) drwina. Nic dziwnego, że celebrytka czuła potrzebę podzielenia się frustracją ze światem. “Ciągle robię zrzuty ekranu i wysyłam na naszą grupową rozmowę z podpisem: ‘Możecie uwierzyć, że ta s… tak do mnie mówi?’”.

Nie tylko Kim. Prawnicy też wpadają w pułapkę AI

Historia Kardashian, choć może wydawać się błaha, jest echem znacznie poważniejszych problemów, z jakimi mierzy się dziś świat prawa. Pojawiły się już udokumentowane przypadki, w których doświadczeni prawnicy zostali ukarani za składanie w sądzie pism procesowych opartych na danych z ChatGPT. Podobnie jak celebrytka, zaufali maszynie, która zaserwowała im pięknie brzmiące, ale całkowicie fikcyjne orzeczenia sądowe. Dla sędziów weryfikacja takich “źródeł” była banalnie prosta – wystarczyło sprawdzić, czy dane sprawy w ogóle istnieją.

Jesteśmy świadkami narodzin nowej formy dezinformacji – takiej, która nie jest celowym kłamstwem, lecz produktem ubocznym niedoskonałej technologii. Opowieść Kim Kardashian to coś więcej niż plotka z pierwszych stron gazet. To lekcja o krytycznym myśleniu w erze, w której autorytetem staje się maszyna niezdolna do odróżnienia faktów od elokwentnej fikcji. Zanim zadasz AI pytanie, od którego zależy twoja kariera, praca lub egzamin – zastanów się dwa razy. A potem sprawdź odpowiedź w co najmniej trzech niezależnych źródłach.