Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Roboty humanoidalne zdominowały MWC w Barcelonie. Przyszłość puka do naszych drzwi

Targi MWC w Barcelonie zdominowały humanoidalne roboty. Maszyny robiły salta i serwowały napoje, a Honor pokazał telefon ze śledzącym okiem AI. To już nie S‑F.

W skrócie:

  • Humanoidalne roboty były główną atrakcją targów MWC w Barcelonie, prezentowane przez wielu producentów jako wizja bliskiej przyszłości technologicznej.
  • Firma Honor zaprezentowała koncepcję smartfona z wbudowanym, napędzanym AI “okiem”, które ma pełnić funkcję inteligentnego, świadomego przestrzennie asystenta.
  • Pomimo imponujących pokazów akrobatycznych, obecne roboty wciąż budzą wątpliwości co do ich praktycznego zastosowania w domu czy przemyśle z powodu bezpieczeństwa.

Kiedyś wydawało się, że sztuczna inteligencja to głównie algorytmy ukryte w chmurze. Zeszłoroczne targi MWC w Barcelonie utwierdziły nas w tym przekonaniu – wszędzie królowało hasło “AI”. W tym roku stało się jednak coś niezwykłego. Sztuczna inteligencja zeszła na ziemię, przybrała ludzką postać i zaczęła przechadzać się po halach targowych. Czasem robiąc salto, czasem podając komuś napój. Czasem po prostu patrząc swoimi martwymi, kamerowymi oczami. Wszyscy spodziewali się kolejnych smartfonów i składanych ekranów. Nikt nie był gotowy na inwazję robotów.

Jak Barcelona zamieniła się w plan filmu science fiction?

Tegoroczne MWC to doświadczenie z pogranicza jawy i snu. Alejki, zwykle zatłoczone do granic możliwości, zyskały nowego, mechanicznego uczestnika ruchu. Trzeba było uważać nie tylko na ludzi, ale też na maszyny, które wyrastały jak spod ziemi. Małe, duże, dwunożne i czworonożne – wszystkie łączyła humanoidalna (lub zwierzęca) postura i pewna niezgrabna gracja, która jednocześnie bawiła i niepokoiła. To zupełnie inne doświadczenie zobaczyć coś, co próbuje naśladować człowieka, a nie jest z krwi i kości. Patrząc na ludzi podążających za nimi z telefonami, można było wreszcie zrozumieć, na czym polega ten fenomen – to po prostu czysta, pierwotna ciekawość.

Honor i jego “oko Saurona”, czyli smartfon, który patrzy

Jednym z najbardziej intrygujących, a zarazem niepokojących pokazów zgotowała firma Honor. Chiński producent nie poprzestał na postawieniu na swoim stoisku robota w trampkach, który przechadzał się wśród zwiedzających. Zaprezentował koncept, który przesuwa granice interakcji człowiek-maszyna. Chodzi o smartfon, w którego obudowie ukryto miniaturowy gimbal z kamerą, napędzany sztuczną inteligencją. To “oko” śledzi użytkownika, rozpoznaje obiekty, rozumie mowę i kontekst przestrzenny. W teorii ma to być asystent rodem z Odysei Kosmicznej 2001. W praktyce – przynajmniej na razie – to prototyp. Kilka jednostek pokazowych odmówiło posłuszeństwa już pierwszego dnia, a jakość plastiku, z którego wykonano ruchomy element, pozostawiała sporo do życzenia. Pomimo tego, trudno było nie poczuć dreszczu, gdy obiektyw wysuwał się z obudowy i zaczynał cię obserwować. Czy naprawdę chcemy dokładać do naszego świata kolejną parę śledzących oczu?

Fikołki dla mas, czyli po co robotom cyrkowe sztuczki?

Pokazy na MWC miały w sobie coś z cyrku. Roboty wykonywały salta, stawały na przednich kończynach (jak te od Boston Dynamics) i w karkołomny sposób podawały paczkę M&M’sów. Cały ten spektakl to jednak czysty marketing. Jego celem jest trafienie na pierwsze strony portali, a nie pokazanie realnych zastosowań. Bo jakie one są na ten moment? W domu nie powierzylibyśmy takiej maszynie ulubionego kubka – jest zbyt chwiejna i nieprzewidywalna. W fabryce stanowiłaby zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników. Lata pracy na produkcji uczą, że nawet brak zmęczenia nie jest w stanie pobić ludzkiej wszechstronności i zdolności adaptacji. Z rozmów z innymi uczestnikami wynika jeszcze jeden wniosek: mało kto chciałby, żeby po jego domu chodziła maszyna tak bardzo przypominająca człowieka. To po prostu dziwne.

Czy to już czas na bunt maszyn?

Spójrzmy prawdzie w oczy – te wszystkie fikołki to zasłona dymna. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wprowadzi na razie do domu czy fabryki humanoidalnego pomocnika w takiej formie. Gdy roboty faktycznie wejdą do naszego życia, będą to solidne, bezpieczne maszyny, być może pokryte miękkim materiałem, zaprojektowane pod kątem stuprocentowej skuteczności. Tegoroczne MWC nie pozostawia jednak złudzeń. Producenci albo aktywnie kształtują przyszłość, albo wiedzą już coś, czego my jeszcze nie wiemy. To już nie jest pytanie “czy”, ale “kiedy”. Roboty wkroczą do naszej rzeczywistości na stałe, a targi w Barcelonie były tego najgłośniejszą zapowiedzią. I to na poziomie, który wykroczy daleko poza podawanie materiału na linii produkcyjnej.