Intel przechodzi rewolucję pod wodzą nowego CEO. Po 30 latach odchodzi szefowa produktów, a gigant tworzy specjalny zespół inżynierów do budowy chipów na zamówienie.
W skrócie:
- Michelle Johnston Holthaus, szefowa produktów Intela, opuszcza firmę po ponad 30 latach. Pozostanie na stanowisku strategicznego doradcy.
- Powstaje nowa, centralna grupa inżynieryjna, która zajmie się tworzeniem niestandardowych chipów dla zewnętrznych klientów. Pokieruje nią Srinivasan “Srini” Iyengar.
- Nowym szefem grupy Data Center został Kevok Kechichian, były pracownik ARM. To część szerszych zmian wprowadzanych przez CEO Lip-Bu Tana od marca.
Lip-Bu Tan, który objął stery w Intelu w marcu, nie traci czasu. Ledwie pół roku na stanowisku, a gigant z Santa Clara ogłasza zmiany, które wyglądają na coś więcej niż kosmetyczne przemeblowanie w zarządzie. To raczej początek głębokiej restrukturyzacji, której celem jest przywrócenie firmie dawnej zwinności i innowacyjności. Najgłośniejszym echem odbija się informacja o odejściu Michelle Johnston Holthaus, która z Intelem związana była przez ponad trzy dekady, ostatnio jako dyrektor generalny ds. produktów. To postać-instytucja. Jej odejście, nawet jeśli pozostanie w roli doradcy strategicznego, jest symbolicznym końcem pewnej epoki.
Tyle że w tej historii nie chodzi tylko o pożegnania. Chodzi o to, kto przychodzi na jej miejsce i – co ważniejsze – jakie nowe struktury powstają, by odpowiedzieć na wyzwania rynku zdominowanego przez AI i zapotrzebowanie na wyspecjalizowane układy scalone. A tu dzieje się najciekawiej.
Kto odchodzi, a kto wchodzi do gry?
Poza odejściem Holthaus, Intel ogłosił całą serię nominacji, które jasno pokazują kierunek zmian. Najważniejszą jest utworzenie centralnej grupy inżynieryjnej, która ma zbudować nowy biznes oparty na projektowaniu niestandardowych układów krzemowych dla zewnętrznych klientów. To ruch, który ma rzucić rękawicę takim graczom jak TSMC czy Samsung. Na czele tego zespołu stanie Srinivasan “Srini” Iyengar, który dołączył do Intela w lipcu, przechodząc z Cadence Design Systems – firmy tworzącej oprogramowanie do projektowania chipów. To nie jest przypadkowy transfer. To sygnał, że Intel chce myśleć o produkcji jak firma usługowa, a nie tylko zamknięty we własnym ekosystemie gigant.
Na dokładkę, nowym szefem kluczowej grupy Data Center zostanie Kevok Kechichian, który wcześniej pracował u konkurencji – w ARM. To kolejny dowód na to, że Tan nie boi się sięgać po ludzi z zewnątrz, z innym DNA i świeżym spojrzeniem. Zmiany objęły też Jima Johnsona, który pokieruje działem Client Computing Group, oraz Naga Chandrasekarana, który w ramach Intel Foundry (biznesowej odnogi firmy budującej chipy dla innych) otrzymał szersze kompetencje. Karuzela kadrowa kręci się w najlepsze.
Jak Intel zamierza budować chipy dla reszty świata?
Pomysł stworzenia centralnego zespołu inżynierów od “custom silicon” to prawdopodobnie najważniejsza informacja w całym komunikacie. Przez lata Intel był synonimem firmy, która sama projektuje i sama produkuje swoje chipy. Obecnie rynek wygląda inaczej. Firmy takie jak Apple, Google czy Amazon projektują własne, zoptymalizowane pod konkretne zadania (zwłaszcza AI) procesory, a ich produkcję zlecają zewnętrznym fabrykom. Intel najwyraźniej zrozumiał, że nie może ignorować tego trendu. Chce stać się jedną z takich fabryk – foundry – dla reszty technologicznego świata.
Nowa grupa pod wodzą Iyengara ma być sercem tej transformacji. Jej zadaniem będzie nie tylko realizacja zleceń, ale też ścisła współpraca z klientami na etapie projektowania. To gigantyczne wyzwanie logistyczne i kulturowe dla organizacji, która przez dekady była przyzwyczajona do dyktowania warunków. Teraz musi nauczyć się słuchać i dostosowywać. Czas pokaże, czy ta zmiana się powiedzie, ale sam kierunek jest odważny i, co tu kryć, absolutnie konieczny.
Co na to wszystko nowy CEO?
Lip-Bu Tan w oficjalnym komunikacie prasowym nie pozostawia wątpliwości co do swoich intencji. “Mając Sriniego na czele Centralnej Grupy Inżynieryjnej, ściślej łączymy innowacje i wykonanie w służbie klientom” – powiedział Tan. “Jesteśmy laserowo skoncentrowani na dostarczaniu światowej klasy produktów i wzmacnianiu naszych zespołów inżynieryjnych, aby mogły działać szybciej i realizować zadania z doskonałością”.
To podręcznikowa mowa menedżerska, ale między wierszami kryje się diagnoza problemów firmy: zbyt wolne tempo, biurokracja i niedostateczne skupienie na kliencie. Nowe nominacje mają to zmienić. Tan stawia na liderów z “głęboką wiedzą techniczną i relacjami w branży”, co ma być kluczowe w “budowaniu nowego Intela”. To nie są pierwsze zmiany – w lipcu firma zatrudniła czterech nowych menedżerów od sprzedaży i inżynierii. Wygląda na to, że restrukturyzacja będzie procesem ciągłym, a nie jednorazowym wydarzeniem. Wszystko wskazuje na to, że Intel pod nowym dowództwem próbuje odzyskać wigor, którego tak bardzo brakowało mu w ostatnich latach.