Targi CES 2026 w Las Vegas dobiegły końca. Dominowało jedno hasło: „fizyczna AI”. Humanoidalne roboty, inteligentne pojazdy i gadżety definiują nowy kierunek.
W skrócie:
- Hasłem przewodnim targów stała się „fizyczna AI”, czyli sztuczna inteligencja wbudowana w namacalne urządzenia, od robotów po samochody.
- Ogromne zainteresowanie wzbudziły humanoidalne roboty, takie jak Atlas od Boston Dynamics, co potwierdzały niekończące się kolejki do ich stoisk.
- Kluczowe prezentacje należały do szefów Nvidii i AMD, którzy pokazali, że bez potężnej mocy obliczeniowej rewolucja fizycznej AI nie będzie możliwa.
Kurz w Las Vegas opadł, neony przygasły, a tysiące redaktorów, inwestorów i entuzjastów technologii pakuje walizki. CES 2026, coroczne święto gadżetów, oficjalnie się zakończyło. I jeśli mielibyśmy podsumować je jednym, cholernie chwytliwym terminem, byłaby to „fizyczna AI”. Zapomnijcie o algorytmach zamkniętych w chmurze. Teraz sztuczna inteligencja zeszła na ziemię – w postaci robotów, samochodów i urządzeń, które można dotknąć. Czasem nawet zbyt dosłownie.
Czym właściwie jest ta cała „fizyczna AI”?
To nie jest termin, który ktoś wymyślił wczoraj w garażu. Od jakiegoś czasu przebąkiwano o „ucieleśnionej AI” czy „robotycznej AI”, ale to Jensen Huang, szef Nvidii, swoim autorytetem nadał kierunek całej branży. „Fizyczna AI” to koncepcja, w której inteligencja opuszcza serwerownie i staje się integralną częścią fizycznego świata. W praktyce oznacza to armię urządzeń – od autonomicznych pojazdów Waymo i Zoox, przez domowego asystenta CLOid od LG, który ma wyręczać nas w składaniu prania, aż po samochody naszpikowane czujnikami. To trend, który sprawia, że interakcja z AI przestaje być klikaniem w klawiaturę, a zaczyna przypominać rozmowę z maszyną, która rozumie kontekst otoczenia. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie ten kierunek zdominuje najbliższą dekadę.
Aby ta rewolucja mogła się wydarzyć, potrzeba jednak gigantycznej mocy obliczeniowej. I tu dochodzimy do sedna. Właśnie dlatego wystąpienia CEO Nvidii oraz Lisy Su z AMD były prawdopodobnie najważniejszymi momentami całych targów. Bez ich chipów, cała ta parada robotów i inteligentnych gadżetów pozostałaby jedynie zbiorem efektownych, ale pustych w środku prototypów. To oni dostarczają silniki dla tej nowej ery technologii.
Dlaczego wszyscy oszaleli na punkcie humanoidalnych robotów?
Odpowiedź jest prosta: bo w końcu wyglądają jak coś więcej niż niezgrabna kupa metalu. Stoisko Hyundaia, większościowego właściciela Boston Dynamics, przeżywało prawdziwe oblężenie. Kolejka, by zobaczyć humanoidalnego robota Atlasa w akcji, zdawała się nie mieć końca. To pokazuje, jak bardzo ludzka forma maszyn fascynuje i jednocześnie niepokoi, budząc skojarzenia z filmami science fiction, które oglądaliśmy w dzieciństwie. Te maszyny nie tylko chodzą i wykonują proste zadania – one uczą się, adaptują i wchodzą w interakcje ze światem w sposób, który jeszcze kilka lat temu był nie do pomyślenia. To już nie tylko ciekawostka dla inżynierów, ale zwiastun zmian na rynku pracy i w codziennym życiu. I choć do masowej adopcji droga daleka, CES 2026 udowodnił, że humanoidy na dobre wyszły z laboratoriów.
Co jeszcze ciekawego pokazały targi poza głównym nurtem AI?
Wprawdzie sztuczna inteligencja była wszędzie, ale CES to wciąż miejsce, gdzie można znaleźć technologiczne perełki, które rozwiązują bardzo ludzkie problemy. Jednym z takich zaskoczeń okazał się Childfree Trust – usługa planowania spadkowego dla osób bezdzietnych. Jej twórca, dr Jay Zigmont, zauważył rynkową niszę, o której wielkie korporacje zdają się zapominać. To dowód, że innowacja nie zawsze musi oznaczać rewolucyjny algorytm – czasem wystarczy empatia i zrozumienie realnych potrzeb.
Na drugim biegunie znalazła się platforma MyCommuters, która pomaga firmom znaleźć idealną lokalizację biura na podstawie analizy dojazdów pracowników. Proste? Genialne. Zamiast podejmować decyzje w oparciu o widzimisię zarządu, firma może wybrać miejsce, które faktycznie poprawi komfort życia całego zespołu. Z kolei dla kreatywnych dusz Anker zaprezentował drukarkę eufyMake E1 UV, która pozwala nanosić dowolne grafiki na niemal każdy przedmiot – od etui na telefon po butelkę ulubionego trunku. To pokazuje, że CES, pomimo dominacji AI, wciąż pozostaje festiwalem ludzkiej pomysłowości. I całe szczęście.