Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Były ekspert OpenAI: $10k dochodu bezwarunkowego dzięki rewolucji AI

Były ekspert OpenAI 10k$ bezwarunkowego dochodu dzięki rewolucji AI - pic by austin distel for unsplash

Miles Brundage, były starszy doradca ds. gotowości na AGI w OpenAI, postawił śmiałą hipotezę: miesięczny dochód gwarantowany (UBI) na poziomie 10 000 $ może stać się realny już za kilka lat dzięki gospodarczemu wzrostowi napędzanemu przez sztuczną inteligencję. To dziesięciokrotność tego, co obecnie oferują programy pilotażowe. Kluczowa różnica? Obecne — symboliczne. Przyszłe — realna alternatywa dla pracy.

W skrócie

  • Były ekspert OpenAI twierdzi, że UBI na poziomie 10 tyś $ miesięcznie to „więcej, niż próbujemy dziś, ale możliwe w nadchodzących latach dzięki AI‑owemu wzrostowi” Business InsiderTechSpot.
  • Pilotażowe programy oferują od 500 do 1 500 $ miesięcznie, często ograniczone warunkowością.
  • Analiza ekonomiczna sugeruje, że AI, przy kilkukrotnie większej produktywności i podwyższonym opodatkowaniu zysków AI‑owych platform mogłoby częściowo sfinansować UBI.
  • Niektórzy eksperci, jak David Sacks, wprost krytykują koncepcję: w ich opinii to „fantazja” zwiększająca zależność od państwa. Inni postulują uniezależnienie się od dominacji neoliberalnej.

UBI za 10 tysięcy dolarów? Tak, mówi były ekspert OpenAI

Miles Brundage przez sześć lat odpowiadał za gotowość świata na AGI. Dziś, już poza strukturami OpenAI, rzuca tezę, która jeszcze dekadę temu brzmiałaby jak manifest utopistów. Dochód gwarantowany w wysokości 10 tysięcy dolarów miesięcznie — nie jako eksperyment, ale jako realna polityka społeczna. Według niego to nie tylko możliwe. To konieczne.

Dlaczego akurat 10 tysięcy? Bo 500 czy 1000 dolarów, jak w dotychczasowych pilotażach, to tylko plaster na systemową ranę. „Chciałbym zobaczyć znacznie hojniejszy eksperyment niż te dotychczasowe”, napisał Brundage na platformie X. W jego ocenie prawdziwe efekty pojawią się dopiero wtedy, gdy UBI nie będzie dodatkiem, lecz pełnoprawną alternatywą dla pracy zarobkowej.

AI pracuje, ludzie żyją? Ale kto za to zapłaci

Pojawia się oczywiste pytanie: skąd wziąć pieniądze. I tu też odpowiedź ma związek z AI. Badanie opublikowane na arXiv sugeruje, że wystarczy, by systemy sztucznej inteligencji były 5 – 6 razy bardziej produktywne niż obecne technologie automatyzacyjne. Wtedy można byłoby sfinansować UBI sięgające 11% PKB.

A jeśli zwiększymy udział państwa w dochodach wygenerowanych przez AI — np. poprzez nowe podatki od zysków platform technologicznych — ta bariera spada. Wtedy wystarczy jedynie trzykrotne zwiększenie efektywności. Czyli nie rewolucja. Po prostu konsekwencja.

Automatyzacja nie pyta o zgodę — nadchodzi szybciej, niż myślisz

Według danych McKinsey, do 2045 roku AI może przejąć nawet połowę obecnych obowiązków zawodowych. Ale kluczowe jest to, kogo dotknie ta zmiana. Tym razem nie chodzi o linie montażowe ani kasjerów. Pierwsza fala uderzy w pracowników umysłowych — od planistów po menedżerów.

I to nie za 20 lat. To się już zaczęło. AI już dziś potrafi przejąć 60 – 70% zadań, które wypełniają dzień specjalisty w korporacji. Nic dziwnego, że Brundage pyta nie o to, czy powinniśmy dawać ludziom dochód, ale jak szybko powinniśmy zacząć.

10 tysięcy dolarów to nie science fiction — to przyszłość z Excela

Brundage nie mówi językiem ideologii. Mówi językiem modeli, danych i wzrostu gospodarczego. UBI w jego wizji to nie wyraz empatii, ale twarde narzędzie do zarządzania transformacją społeczną.

Dziś 1000 dolarów miesięcznie wydaje się możliwe politycznie. Ale za kilka lat, gdy AI zwiększy PKB, realna może być dziesięciokrotność tej sumy. Pytanie brzmi: czy mamy odwagę zaplanować politykę społeczną w oparciu o przyszły wzrost, a nie przeszłe lęki?

To nie tylko marzenie. To ostrzeżenie

Brundage nie popada w technoentuzjazm. W pożegnalnym wpisie po odejściu z OpenAI ostrzegał, że świat może wpaść w pułapkę post-pracy. Społeczeństwo, w którym ludzie nie muszą już pracować, wcale nie musi być rajem. Może nas czekać letarg, stagnacja i cyfrowa anhedonia.

Dlatego potrzebujemy nie tylko pieniędzy, ale i sensu. Potrzebujemy nowej wizji życia po pracy, zanim technologia zdecyduje za nas.