Chiński twórca Tianran Mu podbił internet, parodiując filmy AI. Miliony myślały, że to dzieło algorytmu, ale jego praca jest w 100% ludzka. Poznaj jego historię.
W skrócie:
- Tianran Mu, 29-letni chiński aktor, zyskał globalną popularność dzięki filmom, w których naśladuje niepokojącą i absurdalną estetykę wczesnych generatorów wideo AI.
- Jego najpopularniejszy klip, gdzie taniec przechodzi w jedzenie makaronu, zdobył miliony wyświetleń na X i Reddicie, a widzowie byli przekonani, że to dzieło AI.
- Paradoksalnie, sukces przyniósł mu kontrakt z firmą AI, która wolała wersję reklamy z materiałem AI, co Mu uznał za symboliczny początek “kradzieży pracy” aktorom.
Prawdopodobnie widzieliście ten film. Dwóch mężczyzn wygląda, jakby za chwilę mieli się pobić, ale nagle zaczynają tańczyć romantyczne, choć nieco robotyczne tango. Chwilę później znikąd wyciągają kieliszek wina i miskę makaronu. Klasyczny przykład dziwacznego, niepokojącego kontentu, jaki generuje sztuczna inteligencja. Tyle że to nie jest dzieło algorytmu. To w stu procentach ludzka inteligencja, a raczej jej artystyczna interpretacja maszynowej niedoskonałości.
Autorem wiralowego hitu jest Tianran Mu, 29-letni twórca z Chin, który – jak sam przyznał w wywiadzie dla WIRED – nie miał pojęcia o skali swojej międzynarodowej popularności. Dwa wpisy z jego filmem na platformie X (dawniej Twitter) zebrały łącznie ponad 11 milionów wyświetleń. Inne reposty zdobyły dziesiątki tysięcy polubień na Reddicie i TikToku. Mu, który nie ma konta na żadnej z tych platform, pozostawał w błogiej nieświadomości.
Jak nauczyć się być maszyną?
Mu nie jest pierwszym komikiem, który próbuje naśladować styl wideo generowanych przez AI, ale jako jedyny osiągnął w tym niemal laboratoryjną precyzję. Kluczowe elementy jego występów to niezgrabne ruchy ciała, nieobecne spojrzenia i fabuła, która wymyka się logice. Widzowie byli zszokowani, jak dokładnie uchwycił esencję tego, co nazywamy AI slop – cyfrowych śmieci produkowanych przez niedoskonałe jeszcze modele.
Jego metoda jest prosta, choć wymaga benedyktyńskiej cierpliwości. Zanim nagrał pierwszy skecz w lipcu 2024 roku, obejrzał setki filmów stworzonych przez AI, by przestudiować ich wspólne błędy. Zauważył na przykład, że sztuczna inteligencja często nie rozumie kontekstu przedmiotów. Stąd wziął się pomysł na inny jego film: ojciec udaje, że chce uderzyć syna wieszakiem (wieszak to częste narzędzie kar cielesnych w Chinach), ale w połowie ruchu chłopcu w tajemniczy sposób zsuwają się spodenki. Ojciec, jakby nagle zapomniał, co robił, zamiast go uderzyć, postanawia powiesić spodenki na wieszaku.
Kolejnym błędem AI jest brak ciągłości. Obiekty zmieniają kształt, a ludzie stroje. W najpopularniejszym wideo Mu ten błąd odtwarza dwóch różnych aktorów grających tę samą postać. Najbardziej niepokojący jest jednak pusty wzrok. Jak go osiągnąć? “Wzrok AI ma tendencję do błądzenia – w jednej chwili patrzy tu, w następnej tam. Kiedy mówię do ciebie, tak naprawdę mogę patrzeć na kogoś innego” – tłumaczy Mu. “Mówiąc prosto, to jest nienaturalne, więc po prostu graj nienaturalnie”.
Kiedy parodia staje się zbyt realna
Gdy OpenAI wypuściło model Sora, zadanie stało się trudniejsze. Jakość wideo dramatycznie wzrosła. Mu wciąż jednak znalazł kilka niedoskonałości, które mógł sparodiować. Oprócz błądzącego wzroku i niespójności, postacie generowane przez Sorę często śmieją się w przesadny, odpychający sposób, a ich włosy trzęsą się nienaturalnie. Mu odtworzył ten śmiech w swoim nowym filmie, co ponownie podbiło serca jego chińskich fanów.
Sam twórca jest jednak pełen obaw. “W przyszłym roku możemy już nie mieć nic do naśladowania. Jeśli spróbuję coś zagrać, będę po prostu grał człowieka” – mówi. Ta perspektywa jest dla niego, aktora z zawodu i pasji, przerażająca. Sukces przyniósł mu kontrakt sponsorski z chińską firmą tworzącą generatywne AI. Miał stworzyć dwa skecze promujące ich model. Przygotował dwie wersje – jedną czysto aktorską, drugą z wplecionymi fragmentami wygenerowanymi przez AI. Liczył, że klient wybierze tę pierwszą, która podkreślała ludzkie umiejętności. Wybrano drugą.
“To trochę tak, jakby zaczęli kraść pracę ludzkim aktorom, prawda?” – skomentował gorzko Mu. Ta sytuacja to mikroskala tego, co może czekać całą branżę kreatywną. Mu, który od dziecka marzy o Oscarze, poza mediami społecznościowymi od dawna nie dostał żadnej poważnej roli. Teraz musi konkurować nie tylko z innymi aktorami, ale wkrótce także z ich cyfrowymi awatarami.
Walka człowieka z człowiekiem, nie z maszyną
Mu nie postrzega tej walki jako starcia człowieka z maszyną. Według niego to starcie między ludźmi a innymi ludźmi, którzy tworzą modele AI. Obie strony próbują się przechytrzyć. “Wyśmiewamy wady AI, jej dziwaczność i absurd, ale twórcy AI prawdopodobnie już je poprawiają. Zobaczcie, tegoroczna sztuczna inteligencja wygląda już znacznie bardziej ludzko” – zauważa.
Pomimo tego, że jego filmy dla wielu są dowodem na niezastępowalność człowieka, on sam nie jest tego pewien. Jako reżyser i twórca widzi potencjał transformacji w branży filmowej i przewiduje, że w ciągu dwóch lat reżyserzy zaczną masowo korzystać z AI. Jako aktor – boi się. Na razie nie używa generowanych fragmentów w swoich autorskich filmach. Chce być znany ze swoich umiejętności aktorskich. Jego awatar w aplikacji WeChat to on, patrzący na tort urodzinowy z repliką Oscara. To marzenie wciąż jest ludzkie. I na razie nikt nie potrafi go wygenerować.