Pracownicy używają AI, ale głównie do pisania maili i researchu. Badania pokazują, że firmy nie zapewniają szkoleń ani narzędzi do zaawansowanych zadań.
W skrócie:
- Z badania Arthur Technologies wynika, że 100% amerykańskich pracowników biurowych używało AI, ale głównie do prostych zadań, jak research (56%) czy analiza danych (51%).
- Pomimo że 82% firm zachęca do korzystania z AI, to aż 37% pracowników nie przeszło żadnego formalnego szkolenia w tym zakresie, co ogranicza ich umiejętności.
- Eksperci wskazują, że problem leży po stronie menedżerów, którzy nie integrują AI z kluczowymi procesami biznesowymi, traktując technologię jako dodatek.
Wszyscy używają AI. To już nie jest pytanie, czy, ale jak. I właśnie to “jak” okazuje się największym rozczarowaniem ostatniego roku. Zamiast armii cyfrowych partnerów, którzy zrewolucjonizują nasze miejsca pracy, dostaliśmy głównie narzędzia do pisania zgrabniejszych maili i robienia szybszych notatek. Nowe badanie przeprowadzone przez Arthur Technologies nie pozostawia złudzeń – sztuczna inteligencja w korporacyjnym wydaniu utknęła na poziomie “młodszego asystenta”. Co poszło nie tak? Odpowiedź jest prostsza i bardziej bolesna, niż mogłoby się wydawać.
Miała być rewolucja, jest syndrom “strefy komfortu”
Dane są bezlitosne. Z ankiety przeprowadzonej w lipcu na zlecenie Arthur Technologies wynika, że każdy amerykański pracownik biurowy w ciągu ostatnich trzech miesięcy korzystał z AI. Prawie połowa robiła to wielokrotnie w ciągu dnia. Tyle teorii. Praktyka wygląda znacznie gorzej. Okazuje się, że najczęstsze zastosowania to wspomaganie researchu (56%) i analiza danych (51%). Znacznie rzadziej pracownicy sięgają po AI w zarządzaniu projektami (38%), obsłudze klienta (11%) czy sprzedaży (zaledwie 7%). To trochę tak, jakby dostać bolid Formuły 1 i używać go do weekendowych wycieczek po zakupy.
Christoph Fleischmann, założyciel i CEO Arthur Technologies, nazywa rzeczy po imieniu. Jego zdaniem interakcje z AI pozostają powierzchowne. “Wygląda na to, że twoja normalna praca wcale się nie zmieniła” – mówi. “Po prostu od czasu do czasu odrywasz się, by zrobić coś z pomocą AI”. Innymi słowy, technologia, która miała wstrząsnąć fundamentami biznesu, stała się cyfrowym pomocnikiem do zadań, których nikt nie lubi. Nie jest partnerem, a jedynie podręcznym notatnikiem. Brakuje głębokiej integracji z procesami, które faktycznie napędzają firmę.
Dlaczego firmy same ograniczają potencjał AI?
Główny problem, jak wskazuje Fleischmann, leży w zaniedbaniach menedżerskich. Co z tego, że 82% pracodawców deklaruje, że zachęca do korzystania z AI, skoro aż 37% pracowników nigdy nie przeszło żadnego formalnego szkolenia w tym zakresie? To prosta droga do utrwalenia podstawowych, najprostszych zastosowań. Nikt nie nauczy się zaawansowanej obsługi skomplikowanej maszyny, jeśli dostanie tylko instrukcję, jak ją włączyć i wyłączyć. To samo dotyczy sztucznej inteligencji.
Na dokładkę firmy często nie dostarczają narzędzi wykraczających poza proste chatboty czy asystentów w stylu Copilota. Zahra Timsah, współzałożycielka i CEO i‑GENTIC AI, mówi dosadnie, że wiele przedsiębiorstw kupuje produkty, które są “niewiele więcej niż uwielbionym pulpitem nawigacyjnym z dokręconym na siłę chatbotem”. To nie pracownicy są oporni. To firmy zawodzą swoich ludzi, serwując im protezy rozwiązań zamiast prawdziwych, agentowych systemów AI. Brady Lewis, dyrektor ds. innowacji AI w Marketri, nazywa to zjawisko “syndromem strefy komfortu AI”.
Jak wyjść z pułapki “glorifikowanego notatnika”?
Eksperci są zgodni: to menedżerowie, a zwłaszcza CIO, muszą wziąć na siebie rolę liderów transformacji. Zamiast myśleć o AI w kategoriach pojedynczych narzędzi, powinni zacząć postrzegać ją jako horyzontalną warstwę, która towarzyszy zespołom na każdym etapie projektu. Fleischmann podkreśla, że zadaniem CIO jest powiedzieć: “Musicie zaktualizować sposób, w jaki pracujecie, a my damy wam do tego infrastrukturę”. To wymaga odwagi, ale alternatywa jest gorsza. Lewis ostrzega, że firmy, które tego nie zrobią, “drastycznie zostaną w tyle”. To tak, jakby dziś odmówić pracownikom dostępu do komputerów.
Co robić w praktyce? Brady Lewis radzi, by stworzyć pracownikom bezpieczne “piaskownice” do eksperymentowania z AI bez zbędnej presji. Micha Kiener, CTO w Flowable, idzie o krok dalej. Twierdzi, że AI musi zostać wplecione w krwiobieg firmy. Podaje przykład ubezpieczyciela, gdzie chatbot najpierw odpowiada na proste pytanie klienta, a następnie seria agentów AI procesuje całe roszczenie, aż do wypłaty pieniędzy. “Dopóki AI nie zostanie zaaranżowane wewnątrz przepływów pracy, takich jak zarządzanie roszczeniami czy wdrażanie nowych pracowników, pozostanie nowinką, a nie motorem wartości dla przedsiębiorstwa” – konkluduje Kiener. Czas więc przestać traktować AI jak zabawkę. Czas zaprząc ją do prawdziwej pracy.