Trzy lata po premierze ChatGPT 95% firm wciąż nie widzi zwrotu z inwestycji w AI. Kiedy to się zmieni? Ankieta TechCrunch wskazuje na 2026 rok jako przełom.
W skrócie:
- Według ankiety MIT, aż 95% przedsiębiorstw nie odnotowuje znaczących zwrotów z inwestycji w AI, pomimo ogromnego szumu wokół technologii.
- Inwestorzy venture capital, ankietowani przez TechCrunch, zgodnie wskazują 2026 rok jako moment, w którym firmy zaczną masowo wdrażać AI i realnie na nim zarabiać.
- Przyszłość należy do wyspecjalizowanych modeli, AI głosowego oraz sztucznej inteligencji w świecie fizyczznym – w infrastrukturze, produkcji i monitoringu klimatu.
Minęły trzy lata, odkąd OpenAI wypuściło ChatGPT i wywołało rewolucję. Od tamtej pory optymiści wieszczyli, że sztuczna inteligencja stanie się krwiobiegiem korporacyjnego oprogramowania, a startupy z tego sektora rosły jak grzyby po deszczu, podlewane strumieniem pieniędzy od inwestorów. Tyle że rzeczywistość okazała się… cóż, bardziej skomplikowana. Sierpniowe badanie MIT nie pozostawia złudzeń – aż 95% firm nie widzi sensownego zwrotu z inwestycji w AI. Pieniądze płyną, a zysków jak nie było, tak nie ma.
Kiedy więc biznes zacznie wreszcie czerpać realne korzyści? Serwis TechCrunch zapytał o to 24 inwestorów venture capital skupionych na rynku enterprise. Odpowiedź była niemal jednomyślna: przełomem będzie 2026 rok. To właśnie wtedy firmy mają na dobre zacząć wdrażać AI, dostrzegać jego wartość i, co najważniejsze, zwiększać na niego budżety. Pytanie brzmi: czy tym razem prognoza się sprawdzi? Bo, szczerze mówiąc, słyszymy to już od trzech lat.
Dlaczego 2026 rok ma być inny?
Zdaniem ekspertów, kończy się era bezkrytycznego zachwytu i chaotycznych eksperymentów. Kirby Winfield, partner w Ascend, ujmuje to dosadnie: “Przedsiębiorstwa zdają sobie sprawę, że LLM‑y nie są srebrną kulą na większość problemów. To, że Starbucks może użyć Claude’a do napisania własnego oprogramowania CRM, nie oznacza, że powinien to robić”. Zamiast tego, jak twierdzi, nacisk zostanie położony na modele niestandardowe, precyzyjne dostrajanie (fine-tuning), ewaluację, obserwowalność i suwerenność danych. To już nie zabawa w piaskownicy, a budowanie solidnych fundamentów.
Z kolei Jennifer Li, partnerka w Andreessen Horowitz, studzi nieco pesymistyczne nastroje. Uważa, że wartość jest tworzona już teraz, tylko nie zawsze widać ją w arkuszach Excela. “W tym roku pojawiły się sensacyjne nagłówki o tym, że firmy nie widzą zwrotów z inwestycji w AI. Zapytajcie dowolnego inżyniera oprogramowania, czy chciałby wrócić do mrocznych wieków, zanim miał narzędzia do kodowania AI. Mało prawdopodobne” – argumentuje. Według niej korzyści będą się mnożyć w kolejnych latach, przenikając całe organizacje.
Zamiast produktu – konsulting. Jak AI zmieni model biznesowy?
Jedna z ciekawszych prognoz dotyczy samej natury biznesu AI. Molly Alter z Northzone przewiduje, że część firm produktowych przekształci się w firmy konsultingowe. “Firmy te mogą zaczynać od konkretnego produktu, jak obsługa klienta AI czy agenci do kodowania. Ale gdy tylko zdobędą wystarczająco dużo przepływów pracy klientów na swojej platformie, mogą replikować model inżyniera wdrożeniowego, aby budować dodatkowe zastosowania dla klientów” – wyjaśnia. Innymi słowy, wielu wyspecjalizowanych producentów oprogramowania AI stanie się generalistami od wdrożeń. To radykalna zmiana myślenia.
Firmy przestaną sprzedawać gotowe pudełka, a zaczną oferować kompleksową obsługę opartą na głębokim zrozumieniu procesów klienta. Harsha Kapre ze Snowflake Ventures dodaje, że najsilniejszą przewagę konkurencyjną zbudują startupy, które potrafią przekształcić istniejące dane przedsiębiorstwa w lepsze decyzje i zautomatyzowane przepływy pracy, nie tworząc przy tym nowych silosów informacyjnych.
Głos, fabryki i centra danych. Gdzie popłyną pieniądze?
Inwestorzy jasno wskazują, które sektory będą w centrum uwagi. Marcie Vu z Greycroft stawia na głos. “Głos jest znacznie bardziej naturalnym, wydajnym i ekspresyjnym sposobem komunikacji. Spędziliśmy dekady, pisząc na klawiaturach i wpatrując się w ekrany, ale to mowa jest sposobem, w jaki angażujemy się w prawdziwym świecie” – mówi. Czeka nas rewolucja w interfejsach, w których głos stanie się podstawowym medium interakcji.
Alexa von Tobel z Inspired Capital patrzy z kolei w stronę świata fizycznego. “Rok 2026 będzie rokiem, w którym AI przekształci świat fizyczny – zwłaszcza w infrastrukturze, produkcji i monitoringu klimatu. Przechodzimy od świata reaktywnego do predykcyjnego, gdzie systemy fizyczne mogą wyczuć problemy, zanim staną się awariami”. Na celowniku inwestorów znajdą się też technologie dla centrów danych – od chłodzenia, przez pamięć, po sieci. Jak zauważa Aaron Jacobson z NEA, “jesteśmy na granicy zdolności ludzkości do generowania wystarczającej ilości energii, by zasilić głodne mocy procesory graficzne”. Wzrośnie więc zapotrzebowanie na rozwiązania zwiększające wydajność na wat.
Jak zbudować fortecę w świecie, gdzie OpenAI może cię zniszczyć z dnia na dzień?
Kluczowym pytaniem dla każdego startupu AI jest dziś: jak zbudować trwałą przewagę konkurencyjną, czyli tzw. fosę (moat)? Jake Flomenberg z Wing Venture Capital jest sceptyczny wobec przewag opartych wyłącznie na wydajności modelu. “Zadaję sobie pytanie: jeśli OpenAI lub Anthropic jutro wypuszczą model 10 razy lepszy, czy ta firma nadal ma rację bytu?”.
Zdaniem inwestorów, prawdziwa fosa leży gdzie indziej. Rob Biederman z Asymmetric Capital Partners wskazuje na głęboką integrację z procesami biznesowymi klienta, dostęp do unikalnych danych i wysokie koszty zmiany dostawcy. Molly Alter dodaje, że najłatwiej zbudować taką przewagę w niszach wertykalnych – produkcji, budownictwie, zdrowiu czy prawie, gdzie dane są bardziej spójne. To właśnie tam, a nie w horyzontalnych, uniwersalnych rozwiązaniach, kryje się przyszłość rentownego biznesu AI.