Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Biblijny hit Amazona powstał dzięki AI. Twórca nie żałuje

Drugi sezon “House of David” od Amazona zawiera ponad 350 ujęć AI. Twórca serialu, Jon Erwin, broni decyzji, nazywając AI rewolucją w produkcji filmowej.

W skrócie:

  • Twórcy serialu “House of David” użyli w drugim sezonie ponad 350 ujęć wygenerowanych przez AI, głównie do scen batalistycznych, tłumów i krajobrazów.
  • Showrunner Jon Erwin twierdzi, że AI drastycznie obniża koszty produkcji, co pozwala na realizację bardziej ambitnych scen przy ograniczonym budżecie.
  • Decyzja wywołuje kontrowersje w Hollywood. Przeciwnicy, jak Guillermo del Toro, widzą w AI zagrożenie dla sztuki i miejsc pracy dla twórców.

W pierwszych scenach drugiego sezonu serialu House of David na Amazon Prime, tuż po tym, jak tytułowy Dawid powala Goliata kamieniem, wokół biblijnej postaci rozpętuje się piekło bitwy. Pustynny pył częściowo przesłania tłumy mężczyzn walczących na miecze. Scena mogłaby przypominać Grę o Tron albo Diunę, gdyby nie jeden, dość istotny szczegół. Showrunner Jon Erwin przyznał, że nie miał budżetu na realizację tych scen w tradycyjny sposób. Zamiast tego użył sztucznej inteligencji.

“Całe ujęcie zostało zrobione wirtualnie przy użyciu tych narzędzi” – mówi Erwin w rozmowie z WIRED. “A koszt ich wzbogacenia jest znikomy w porównaniu z czasem i pieniędzmi, jakie pochłonęłyby tradycyjne metody VFX”. Firma produkcyjna Erwina, The Wonder Project, potwierdziła, że w drugim sezonie wykorzystano od 350 do 400 ujęć AI. To ponad czterokrotnie więcej niż w pierwszej serii, gdzie takich scen było “zaledwie” 70. Tym razem sztuczna inteligencja tworzyła nie tylko tłumy na polu bitwy, ale też kamienne fortece, pożary na wzgórzach i mgliste krajobrazy.

Jak AI wygrało bitwę o budżet?

Jon Erwin podchodzi do tematu bez cienia wstydu. Wręcz przeciwnie, z entuzjazmem neofity opowiada o “magii” filmowania z AI. Jego zdaniem technologia pozwala twórcom z mniejszym portfelem na realizację wizji, które do tej pory były zarezerwowane dla największych studiów. “Załóżmy, że mamy pieniądze tylko na określoną skalę kadru” – tłumaczy. “Możesz ustawić bardzo realną kamerę na bardzo realnym aktorze i reżyserować go, a to staje się w istocie ręką wewnątrz marionetki. Sama marionetka jest tym cyfrowym światem, który tworzysz”.

Aby ożywić biblijny świat, jego zespół sięgnął po cały arsenał narzędzi. Erwin wymienia m.in. produkty od Runway, Luma, Google i Adobe. “Odkryliśmy, że istnieją trzy rodzaje narzędzi: generatory obrazów, narzędzia do upscalingu i generatory wideo. Mogliśmy połączyć je w jeden proces” – dodaje. “Pod koniec korzystaliśmy z 10 do 15 podstawowych narzędzi”. Co ciekawe, pomimo tej technologicznej rewolucji, krytycy nie byli łaskawi. Alison Herman z Variety określiła serial jako “sztywny i wyglądający tanio”, z “banalnymi efektami specjalnymi”. Najwyraźniej nie wszyscy dali się nabrać na cyfrową magię.

Kto w Fabryce Snów boi się Frankensteina?

Podejście Erwina stoi w ostrej sprzeczności z nastrojami panującymi w dużej części Hollywood. Oscarowy reżyser Guillermo del Toro niedawno wyznał, że ma nadzieję umrzeć, zanim sztuka AI stanie się głównym nurtem, porównując “arogancję” technologicznych guru do samego Victora Frankensteina. Z kolei aktorka i reżyserka Justine Bateman uderza w ekonomiczne podstawy rewolucji AI. “To przedstawia się jako rozwiązanie problemu, którego nie mamy. Nie brakuje nam scenarzystów, reżyserów czy aktorów. Mamy więcej pracowników niż miejsc pracy” – mówi. “AI nie rozwiązuje żadnego problemu, poza problemem prezesa, którego marże zysku nie są wystarczająco szerokie”.

Wtórują im widzowie, którzy regularnie krytykują marki za korzystanie z generatorów. Głośnym echem odbiła się świąteczna reklama Coca-Coli, którą internauci okrzyknęli “przyspieszaniem apokalipsy”. Jednak entuzjaści AI, tacy jak Erwin, zdają się tym nie przejmować. Twierdzą, że najgłośniej krzyczący krytycy to kurcząca się mniejszość, a założyciel firmy odpowiedzialnej za reklamę Coca-Coli stwierdził, że “hejterami” są głównie twórcy “bojący się o swoje miejsca pracy”, a nie “przeciętni ludzie”.

Rewolucja, której nikt nie zauważył?

Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku. Duncan Crabtree-Ireland, dyrektor wykonawczy związku zawodowego aktorów SAG-AFTRA, przyznaje, że największe studia podchodzą do AI “ostrożnie”. “Myślę, że zdają sobie sprawę z realnego ryzyka związanego z używaniem AI w sposób, który zniechęca konsumentów i antagonizuje artystów” – powiedział. Związek wynegocjował w 2023 roku zasady dotyczące wykorzystania cyfrowych wizerunków, wymagające świadomej zgody i godziwego wynagrodzenia.

Erwin jest jednak przekonany, że fala zmian jest nie do zatrzymania. Wierzy, że obniżenie kosztów produkcji pozwoli na realizację większej liczby projektów, co paradoksalnie może stworzyć nowe miejsca pracy. Pomimo tego, że produkcja filmowa w Los Angeles notuje historyczne spadki, Erwin namawia innych filmowców, by głośno i dumnie mówili o wykorzystaniu AI. Chce, aby branża zobaczyła w tym nową granicę, a nie zagrożenie. Widzowie? Większość z nich prawdopodobnie nawet nie zauważyła, że armie króla Dawida powstały na serwerach, a nie na planie filmowym.

“To, co czyni tę technologię przerażającą dla jednych i ekscytującą dla innych, to fakt, że nigdy nie widziałem, by technologia rozwijała się tak szybko” – podsumowuje Erwin. “To fundamentalna zmiana, która nastąpi bez względu na twoją opinię”. I trudno odmówić mu racji. Pociąg już odjechał ze stacji.