Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Rewolucja w fabrykach. Nowy system AI od Mbodi sprawi, że roboty będą uczyć się jak ludzie

Startup Mbodi, założony przez byłych inżynierów Google, chce zrewolucjonizować robotykę. Ich agenci AI uczą maszyny nowych zadań za pomocą języka naturalnego.

W skrócie:

  • Mbodi, nowojorski startup, tworzy system agentów AI, który drastycznie skraca czas szkolenia robotów przemysłowych, eliminując potrzebę długotrwałego programowania.
  • Technologia działa w oparciu o język naturalny. Zlecenie jest automatycznie dzielone na mniejsze zadania, które rozwiązuje “rój” wyspecjalizowanych agentów AI.
  • Firma jest finalistą konkursu TechCrunch Disrupt 2025 i już testuje swoje rozwiązanie we współpracy z globalnym koncernem z listy Fortune 100.

Roboty potrafią pakować paczki z chirurgiczną precyzją, a nawet asystować przy operacjach na otwartym sercu. Jest tylko jeden problem – każdy, absolutnie każdy ich ruch wymaga żmudnego, kosztownego programowania. To sprawia, że maszyny, które miały zrewolucjonizować przemysł, wciąż pozostają ślepe i bezradne w obliczu najmniejszej zmiany. Wystarczy inny kształt pudełka, a cała linia produkcyjna staje. Dwóch byłych inżynierów Google ma jednak pomysł, jak to zmienić. Ich startup, Mbodi, chce dać robotom coś na kształt zbiorowej inteligencji, która pozwoli im uczyć się w locie.

Dlaczego roboty wciąż potrzebują niańki?

Wyobraźmy sobie maszynę idealną: silną, precyzyjną i niestrudzoną. Takie właśnie są współczesne roboty przemysłowe. Potrafią powtarzać jedną czynność miliony razy z taką samą dokładnością. Problem pojawia się, gdy świat wokół nich przestaje być idealnie przewidywalny. A, jak wiemy, rzadko kiedy jest. W dynamicznym środowisku – magazynie, w którym każdego dnia pojawiają się nowe towary, czy na linii pakującej sezonowe produkty – robot staje się bezużyteczny. Każda adaptacja to godziny, a czasem tygodnie pracy programistów. To bariera, która hamuje automatyzację w wielu sektorach.

Xavier Chi, współzałożyciel Mbodi, ujął to dosadnie w rozmowie z portalem TechCrunch. “Trudna rzecz ze światem fizycznym to nieskończona liczba możliwości – powiedział. “Za każdym razem można wymyślić coś zupełnie nowego, na co nie ma żadnych danych. To jest problem w świecie fizycznym”. Innymi słowy, nie da się przygotować robota na wszystko. Chyba że… nauczy się on myśleć.

Jak rój agentów AI uczy maszynę myśleć?

Podejście Mbodi jest inne niż większości graczy na rynku, którzy próbują budować gigantyczne, uniwersalne modele AI. Zamiast jednego “mózgu”, który wie wszystko, nowojorski startup proponuje system oparty na chmurze i zasobach lokalnych (tzw. cloud-to-edge), w którym działa cały rój wyspecjalizowanych agentów AI. Działają one na zasadzie “dziel i rządź”.

Proces wygląda obiecująco. Użytkownik wydaje polecenie w języku naturalnym, na przykład: “Zapakuj te trzy różne produkty do tego kartonu”. Oprogramowanie Mbodi analizuje komendę i dzieli ją na mniejsze pod-zadania. Jeden agent AI zajmuje się rozpoznaniem obiektów za pomocą wizji komputerowej. Drugi planuje optymalną trajektorię ruchu ramienia robota. Trzeci weryfikuje, czy zadanie zostało wykonane poprawnie. Agenci komunikują się ze sobą, zbierają potrzebne informacje i błyskawicznie “uczą” maszynę, jak wykonać nową czynność. “Zawsze potrzebujemy systemu, w którym można orkiestrować różne modele lub w którym każdy może skorygować robota i powiedzieć mu, by robił pewne rzeczy w określony sposób – dodaje Chi.

Od Google na szczyt w rok? Droga Mbodi

Xavier Chi i Sebastian Peralta, drugi współzałożyciel, wpadli na pomysł firmy podczas pracy w Google. Pomimo że nie zajmowali się bezpośrednio robotyką, obaj zauważyli ten sam trend: sztuczna inteligencja wkracza do świata fizycznego, ale wciąż brakuje narzędzi, które pozwoliłyby szybko szkolić maszyny. Założona w 2024 roku firma Mbodi od razu nabrała wiatru w żagle. Startup wygrał konkurs dla startupów AI organizowany przez ABB Robotics, co zaowocowało partnerstwem ze szwajcarskim gigantem automatyki (przejętym przez SoftBank).

Obecnie Mbodi pracuje nad wdrożeniem pilotażowym z firmą z listy Fortune 100 z branży dóbr konsumpcyjnych. Rozwiązują tam realny i kosztowny problem. “U tego klienta mnóstwo ludzi pakuje różne produkty ich marki na tacki lub półki. Problem w tym, że konfiguracja zmienia się każdego dnia – tłumaczy Chi. “Z tego powodu nie da się tam postawić robotów. Przeprogramowywanie ich jest po prostu niemożliwe, więc wciąż wykonuje to wielu ludzi”. To właśnie takie scenariusze mają stać się domeną Mbodi.

Firma planuje szersze wdrożenia swojego oprogramowania w 2026 roku, a już teraz została wybrana do grona 20 najlepszych startupów w prestiżowym konkursie Startup Battlefield podczas konferencji TechCrunch Disrupt 2025. To wydarzenie, które odbędzie się w październiku w San Francisco, może być dla nich trampoliną do globalnego sukcesu. Jak podkreśla Chi, cel jest jasny: “Chcemy zbudować coś, co działa, co faktycznie można wdrożyć. Nie jesteśmy laboratorium badawczym… Chcemy wprowadzić do produkcji coś, co działa niezawodnie.” I trudno nie odnieść wrażenia, że właśnie tego potrzebuje dziś cała branża robotyki.