Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Polska armia jak z „Terminatora”? Tajemniczy gigant AI z USA wchodzi do gry

Polska armia łączy siły z Palantir Technologies, tajemniczą firmą z USA, która tworzy cyfrowy mózg dla Pentagonu. To początek rewolucji AI w wojsku.

W skrócie:

  • Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało list intencyjny z Palantir Technologies, firmą analityczną Petera Thiela, która współpracuje m.in. z CIA i Pentagonem.
  • Palantir tworzy oprogramowanie Gotham, które buduje tzw. łańcuchy zabójstw (kill chains), identyfikując cele i dobierając do nich najskuteczniejszą broń na polu walki.
  • Współpraca ma na celu wdrożenie w polskiej armii zaawansowanych systemów AI do przetwarzania danych z dronów, satelitów i systemów rozpoznania w czasie rzeczywistym.

Za biurkami, w blasku fleszy, Władysław Kosiniak-Kamysz i Alexander Karp – szef MON i dyrektor generalny Palantir Technologies – podpisali dokument. Oficjalnie: list intencyjny o współpracy w dziedzinie AI i cyberbezpieczeństwa. Brzmi jak kolejny nudny komunikat prasowy, prawda? Nic bardziej mylnego. To może być jeden z najważniejszych technologicznych zwrotów w historii polskiej armii. Wchodzimy do gry, w której karty rozdaje ten, kto szybciej widzi, rozumie i reaguje. A Palantir jest w tej grze mistrzem.

Kim jest ten Palantir i dlaczego budzi emocje?

Jeśli nazwa Palantir kojarzy wam się z Władcą Pierścieni, to macie rację. Firma, której współzałożycielem jest legendarny Peter Thiel (z tzw. mafii PayPala), pożyczyła nazwę od magicznych, widzących kul z prozy Tolkiena. Te kule pozwalały widzieć na odległość i łączyć ze sobą odległe miejsca. I to jest dokładnie to, czym zajmuje się Palantir – scala pozornie niepowiązane fragmenty danych w jeden, spójny i przerażająco dokładny obraz rzeczywistości. To cyfrowe oczy i uszy współczesnego świata, które patrzą tam, gdzie zwykli śmiertelnicy nie mają dostępu.

Firma zasłynęła współpracą z CIA, Pentagonem i największymi graczami z Wall Street. Jej systemy pomogły amerykańskim siłom zbrojnym lokalizować kryjówki terrorystów w Afganistanie. Podczas pandemii COVID-19 to właśnie algorytmy Palantir analizowały dane o rozprzestrzenianiu się wirusa i logistyce szczepionek w USA i Wielkiej Brytanii. Obecnie kontrakty firmy z Departamentem Obrony USA przekraczają 1,3 miliarda dolarów. To nie jest startup z garażu, to cyfrowy lewiatan, który żywi się danymi.

Jak działa „łańcuch zabójstw” od Palantir?

W portfolio firmy znajdziemy produkt o niewinnie brzmiącej nazwie: Palantir Gotham. Pozory mylą. To zaawansowana platforma, która tworzy coś, co w wojskowej nomenklaturze nazywa się łańcuchem zabójstw (kill chain). W praktyce oznacza to, że algorytm w czasie rzeczywistym analizuje dane z pola bitwy, identyfikuje cele i podpowiada, który środek rażenia będzie najskuteczniejszy do ich eliminacji. “Palantir opracował przełomowe technologie, które pomagają nam podejmować lepsze decyzje w strefach działań wojennych” – podsumował to krótko generał James N. Mattis, były Sekretarz Obrony USA.

Na tym nie koniec. Koncern produkuje też pojazdy TITAN (Tactical Intelligence Targeting Access Node). To, w uproszczeniu, mobilne centra dowodzenia napędzane sztuczną inteligencją. Ich cel? Firma określa go jako “poprawę zdolności klientów do przeprowadzania precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu”. Innymi słowy, AI na kołach, która potrafi zaplanować trasę pocisku tak, by zadać przeciwnikowi maksymalne straty. To jeszcze nie jest Skynet z “Terminatora”, ale trudno nie dostrzec, że idziemy w tym kierunku. I to bardzo szybkim krokiem.

Czego polska armia może się nauczyć od cyfrowego giganta?

Wojsko Polskie, podobnie jak każda nowoczesna armia NATO, tonie w danych. Informacje spływają z dronów, radarów, satelitów, systemów nasłuchu elektronicznego. Bez potężnych narzędzi analitycznych to tylko bezużyteczny szum – tysiące puzzli, których nikt nie jest w stanie ułożyć. Palantir oferuje technologię, która potrafi z tego chaosu stworzyć klarowny obraz sytuacji taktycznej: kto, gdzie i z jakim zamiarem się porusza.

Jednym z najbardziej fascynujących aspektów potencjalnej współpracy jest wdrożenie systemów AI, które wspierają dowódców w czasie rzeczywistym. W Stanach Zjednoczonych Palantir rozwija oprogramowanie zdolne do przewidywania ruchów wroga na podstawie analizy danych. To oznacza, że system może zasugerować, gdzie najprawdopodobniej nastąpi atak lub gdzie wysłać posiłki, zanim jeszcze padnie pierwszy strzał. Obecnie wojny wygrywa nie ten, kto ma więcej czołgów, ale ten, kto szybciej przetwarza informacje. A my właśnie próbujemy wejść do tej ligi.

Czy to już pewne? Chwila na ostudzenie zapału

Trzeba jednak pamiętać, że na razie na stole leży jedynie list intencyjny. To dokument, który wyraża chęć współpracy, ale nie jest prawnie wiążącą umową. Można go porównać do oświadczyn – piękny gest, ale do ślubu jeszcze daleka droga. To przymiarka, sondowanie, sprawdzanie możliwości. Prawdziwe negocjacje i konkretne umowy dopiero przed nami.

Pomimo tego, sam fakt, że Polska jest brana pod uwagę jako partner przez firmę tej rangi, to potężny sygnał. W świecie, gdzie bazy danych są cenniejsze niż złoża ropy, a algorytmy stają się bronią strategiczną, sojusz z kimś, kto dostarcza cyfrowy kilof do tej kopalni, może okazać się kluczowy dla naszego bezpieczeństwa. To ruch, który będziemy obserwować z zapartym tchem.