Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Szef Cloudflare ujawnia szokującą prawdę o Google. “To ich boskie prawo do treści?”

Szef Cloudflare oskarża Google o nieuczciwe praktyki w wyścigu AI. Matthew Prince w Londynie domaga się od regulatorów ukrócenia dominacji giganta z Mountain View.

W skrócie:

  • Matthew Prince, CEO Cloudflare, spotkał się z brytyjskim urzędem ds. konkurencji (CMA), by przedstawić propozycje regulacji, które mają ograniczyć dominację Google w AI.
  • Google rzekomo wykorzystuje swojego crawlera wyszukiwarki do jednoczesnego zbierania danych dla AI, co stawia wydawców przed niemożliwym wyborem: albo darmowe treści, albo zniknięcie z wyników.
  • Zablokowanie crawlera Google może wyłączyć systemy reklamowe na stronie, co dla wielu firm medialnych oznacza finansową katastrofę i utratę nawet 20% przychodów.

Matthew Prince, szef Cloudflare, przyjechał do Londynu nie na herbatę i zwiedzanie. Jego cel jest znacznie poważniejszy – rozmowy z brytyjskim Urzędem ds. Konkurencji i Rynków (CMA). Prince ma konkretną misję: przekonać regulatorów, że Google w wyścigu o dominację w AI gra nieczysto, a jego praktyki wymagają twardej interwencji. Cloudflare, firma zapewniająca infrastrukturę sieciową dla ogromnej części internetu (korzysta z niej około 80% firm AI), znalazła się w samym centrum tej burzy. I – jak twierdzi jej szef – nie ma w tej walce bezpośredniego interesu, co czyni ją wiarygodnym arbitrem. To perspektywa kogoś, kto widzi wszystko od kuchni, ale sam nie gotuje zupy.

Jak działa pułapka Google’a?

Problem, który nakreśla Prince, jest tyleż techniczny, co brutalnie prosty. Google do zasilania swoich modeli AI oraz funkcji takich jak AI Overviews używa tego samego narzędzia – Googlebota – którego od lat stosuje do indeksowania stron w swojej wyszukiwarce. W teorii wydawcy mogą się nie zgodzić na wykorzystywanie ich treści do trenowania sztucznej inteligencji. W praktyce, jak tłumaczy Prince, taka decyzja jest strzałem w kolano. “Google mówi: ‘Mamy absolutne, dane od Boga prawo do całej zawartości świata, nawet jeśli za nią nie płacimy, bo spójrzcie, co robiliśmy przez ostatnie 27 lat’” – wyjaśniał obrazowo podczas konferencji Bloomberg Tech. Sedno problemu tkwi w tym, że jeśli chcesz zablokować bota AI, musisz zablokować też bota wyszukiwarki.

Dla większości wydawców, zwłaszcza z branży medialnej, taka decyzja jest nie do pomyślenia. Zniknięcie z wyników wyszukiwania Google to utrata nawet 20% przychodów. Ale to nie koniec. Prince idzie dalej: “Sprawa staje się jeszcze gorsza. Jeśli zablokujesz crawlera Google, blokujesz też ich zespół ds. bezpieczeństwa reklam, co oznacza, że twoje reklamy na wszystkich platformach przestają działać, a to jest po prostu sytuacja bez wyjścia”. Brzmi jak szantaż? Cóż, trudno oprzeć się takiemu wrażeniu. W ten sposób Google zapewnia sobie dostęp do treści, za które inne firmy – jak OpenAI, Anthropic czy Perplexity – musiałyby zapłacić.

Czy Wielka Brytania posłucha?

Wszystko wskazuje na to, że regulatorzy nadstawiają ucha. Brytyjski CMA już na początku miesiąca nadał Google specjalny status na rynku wyszukiwarek i reklamy ze względu na jego “znaczącą i ugruntowaną pozycję”. To otwiera drzwi do nałożenia znacznie surowszych regulacji, wykraczających poza tradycyjne wyszukiwanie i reklamy, a obejmujących właśnie takie obszary jak AI. Prince uważa ten ruch za przemyślany i świadczący o tym, że urzędnicy doskonale zdają sobie sprawę z przewagi, jaką ma gigant z Mountain View. Co więcej, Cloudflare dostarczył CMA konkretne dane pokazujące, jak działa crawler Google i dlaczego replikacja jego sukcesu przez konkurencję jest niemal niemożliwa.

Głos Prince’a nie jest odosobniony. Miesiąc wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się Neil Vogel, prezes People, Inc., największego wydawcy cyfrowego i drukowanego w Stanach Zjednoczonych. W jednym z wywiadów nazwał Google “złym aktorem”, podkreślając, że firmy medialne nie mają wyboru i muszą pozwalać na skanowanie swoich treści przez AI z powodu połączenia crawlerów. Vogel, którego firma wdrożyła rozwiązanie Cloudflare do blokowania botów AI, które nie płacą za treści, twierdzi, że system działa i rozmowy z dużymi dostawcami LLM już trwają. Wygląda na to, że na froncie walki o wartość treści w erze AI właśnie rozpoczyna się nowa, kluczowa bitwa. A jej wynik może zdefiniować przyszłość całego internetu.