Gdy świat pędzi ku rewolucji AI, Polacy wciskają hamulec. Nowe badanie pokazuje, że większość z nas widzi w niej zagrożenie, a nie pomoc. Dlaczego nie ufamy AI?
W skrócie:
- Prawie 75% Polaków uważa, że powszechna dostępność AI zwiększa ryzyko cyberzagrożeń, co pokazuje rosnącą nieufność wobec nowych technologii.
- Aż 44% badanych sprzeciwia się wykorzystaniu sztucznej inteligencji przez instytucje państwowe w procesach decyzyjnych dotyczących obywateli i ich danych osobowych.
- Zaledwie 25% ankietowanych popiera wdrożenie AI w administracji publicznej, co stawia Polskę w opozycji do globalnego entuzjazmu wobec automatyzacji.
Podczas gdy Dolina Krzemowa celebruje każdą nową wersję modelu językowego jak lądowanie na Księżycu, nad Wisłą nastroje są – delikatnie mówiąc – chłodne. Z najnowszego badania przeprowadzonego przez ClickMeeting wyłania się obraz społeczeństwa, które podchodzi do sztucznej inteligencji z rezerwą graniczącą z otwartą wrogością. I trudno się dziwić. Mamy tu do czynienia z klasycznym zderzeniem marketingowej utopii z twardą rzeczywistością, w której nasze dane osobowe stały się najcenniejszą walutą.
Raport pokazuje, że niemal trzech na czterech ankietowanych Polaków postrzega AI jako czynnik potęgujący ryzyko cyberzagrożeń. To nie jest już nisza dla paranoików w foliowych czapkach. To głos rozsądku ludzi, którzy widzieli zbyt wiele, by wierzyć w technologiczne bajki o bezpiecznym i etycznym przetwarzaniu informacji. Co więcej, ten sceptycyzm ma bardzo konkretne oblicze.
Dlaczego Polacy boją się urzędnika-bota?
Wyobraźmy sobie scenariusz: składasz wniosek o pozwolenie na budowę, a bezduszny algorytm odrzuca go, bo jeden z parametrów nie mieści się w jego zero-jedynkowej logice. Albo system analizuje twoje zeznanie podatkowe i na podstawie korelacji, których nikt nie rozumie, wszczyna kontrolę. Brzmi jak dystopia? Dla 44% badanych Polaków to na tyle realna groźba, że kategorycznie sprzeciwiają się używaniu AI przez instytucje państwowe.
Mowa tu o zadaniach, w których przetwarza się najcenniejsze dane – imiona, nazwiska, adresy, numery PESEL. To krwiobieg naszej cyfrowej tożsamości. Oddanie go w ręce algorytmów, których twórcy sami do końca nie rozumieją, jak działają, wydaje się proszeniem się o kłopoty. Tylko 25% badanych chciałoby widzieć AI w urzędach. To miażdżąca mniejszość. Reszta albo jest przeciwna, albo – co równie symptomatyczne – jest jej to obojętne, co można interpretować jako cichy brak zgody.
Czy te obawy mają ręce i nogi? Krótka historia wycieków
Ten strach nie bierze się z powietrza. To racjonalna reakcja na serię wpadek, które zaliczyli najwięksi gracze na rynku. Wystarczy przypomnieć błąd w ChatGPT, który sprawił, że prywatne rozmowy użytkowników z chatbotem trafiły prosto do indeksu wyszukiwarki Google. Każdy mógł je przeczytać. To tak, jakby zapisy twojej sesji terapeutycznej wywiesić na publicznej tablicy ogłoszeń.
Podobny los spotkał użytkowników Groka, chatbota Elona Muska. Ponad 370 tysięcy konwersacji – w tym prośby o porady w sprawach, powiedzmy, moralnie dwuznacznych – wyciekło do internetu. Giganci technologiczni, pomimo swoich ogromnych budżetów na bezpieczeństwo, udowadniają raz za razem, że stuprocentowa ochrona danych to mit. Polska ostrożność jest więc w pełni uzasadniona. To nie jest lęk przed postępem. To lęk przed jego niekontrolowanymi konsekwencjami.
Paradoks polskiego bezpieczeństwa: „Mnie to nie dotyczy”
Co ciekawe, w badaniu pojawia się pewien zgrzyt poznawczy. Aż 61% ankietowanych twierdzi, że nigdy nie padło ofiarą wycieku danych. Pomimo tego, niemal połowa (48%) zna kogoś – znajomego lub członka rodziny – komu przejęto konto w mediach społecznościowych. To pokazuje, jak bardzo nie doceniamy skali problemu. Wiele naruszeń pozostaje niewykrytych przez lata, a ich skutki odczuwamy, gdy jest już za późno.
Trafnie podsumowuje to Karolina Nazarewicz, Legal Department Manager w ClickMeeting: „Fakt, że ponad 60 proc. badanych uważa, że nigdy nie padło ofiarą wycieku danych, nie oznacza, że takie incydenty nie miały miejsca – wiele naruszeń pozostaje niewidocznych. Dlatego firmy przetwarzające dane użytkowników muszą od początku dbać o jak najlepsze ich zabezpieczenie, a nie reagować po fakcie”.
Polska nieufność wobec AI nie jest więc zaściankowym odrzuceniem nowoczesności. To raczej dojrzały sceptycyzm, wynikający z doświadczenia i świadomości, że w cyfrowym świecie obietnice rzadko idą w parze z rzeczywistością. Być może to właśnie ta postawa uchroni nas przed błędami, które inni, zaślepieni entuzjazmem, popełnią na pewno.