Nvidia pobiła kolejne rekordy, udowadniając, że boom na AI dopiero się rozkręca. Firma zaraportowała 68,1 mld dolarów przychodu i 43 mld zysku w kwartał.
W skrócie:
- Kwartalny przychód firmy wyniósł 68,1 mld dolarów, co stanowi wzrost o 73% rok do roku. Zysk netto sięgnął astronomicznych 43 mld dolarów.
- Głównym motorem napędowym jest segment Data Center, który wygenerował 62,3 mld dolarów przychodu. To tam trafiają układy napędzające rewolucję AI.
- Całoroczny przychód za rok fiskalny 2026 to 216 mld dolarów, a zysk netto 120 mld dolarów. To liczby, które zawstydzają nawet gigantów mediowych.
Gdy Nvidia publikuje wyniki finansowe, cały technologiczny świat wstrzymuje oddech. Ale to, co zobaczyliśmy tym razem, przekracza wszelkie wyobrażenia. Firma ogłosiła kwartalne przychody na poziomie 68,1 mld dolarów. To wzrost o 73 procent rok do roku. Czysty zysk? 43 mld dolarów – aż o 94 procent więcej niż w analogicznym okresie. Prognozy na kolejny kwartał też nie zawodzą: Nvidia spodziewa się przychodu w okolicach 78 mld dolarów, co przebija oczekiwania większości analityków z Wall Street. To już nie jest boom. To finansowe szaleństwo.
Jak liczby Nvidii wprawiają w osłupienie?
Te kwoty są tak absurdalnie wysokie, że bez odpowiedniego punktu odniesienia łatwo stracić orientację. Spróbujmy więc je osadzić w rzeczywistości. Całoroczne przychody Netflixa to około 35 mld dolarów. Roczne przychody Disneya to blisko 90 mld. Budżet państwa polskiego to nieco ponad 150 mld dolarów. Tymczasem Nvidia w jednym tylko kwartale generuje wynik, o którym większość globalnych korporacji może marzyć w skali całego roku. W całym roku fiskalnym 2026 firma zanotowała 216 mld dolarów przychodu i 120 mld dolarów zysku netto. Oba wskaźniki urosły o 65 proc. w skali roku. Takiego tempa wzrostu w tej skali nie widzieliśmy od czasów największych sukcesów Apple’a czy Amazona.
Dlaczego centra danych stały się kopalnią złota?
Kluczem do zrozumienia tego fenomenu jest segment o nazwie Data Center. To on odpowiada za 62,3 mld dolarów kwartalnych przychodów, notując wzrost o 75 procent rok do roku. To właśnie tam trafiają najbardziej pożądane chipy na świecie – układy H100, H200 czy potężne platformy Grace Blackwell. To one stanowią paliwo dla modeli językowych, systemów agentowych i całej generatywnej sztucznej inteligencji. Właśnie dlatego popyt na nie wydaje się nienasycony. Firmy technologiczne, banki, sektor medyczny i motoryzacyjny – wszyscy inwestują w infrastrukturę AI, bo nikt nie chce zostać w tyle.
CEO Nvidii, Jensen Huang, nie ma wątpliwości, że jego firma jedzie na fali “agentic AI” – systemów, które nie tylko generują treści, ale potrafią samodzielnie wykonywać złożone zadania. Według niego jesteśmy świadkami przełomu na miarę wejścia na rynek pierwszego iPhone’a, tyle że w wersji na sterydach. Patrząc na te wyniki, trudno się z nim nie zgodzić. Zapotrzebowanie na moc obliczeniową rośnie w tempie wykładniczym, a Nvidia jest jedyną firmą, która potrafi je zaspokoić na taką skalę.
A co z gamingiem, z którego wszyscy znamy Nvidię?
Wielu z nas wciąż kojarzy Nvidię głównie z kartami graficznymi GeForce, które napędzają nasze komputery. Co prawda segment gamingowy wciąż rośnie – przyniósł 3,7 mld dolarów przychodu w ostatnim kwartale (wzrost o 47%) – ale w porównaniu z potęgą centrów danych wygląda dziś jak hobbystyczny dodatek. To wciąż potężny i rentowny biznes, ale jego znaczenie dla całej firmy drastycznie zmalało. Podobnie jest z działami Professional Visualization oraz Automotive & Robotics. Oba rosną, ale nie mają najmniejszych szans przebić tego, co dzieje się w serwerowniach napędzanych przez AI. Wszystko wskazuje na to, że jeśli Nvidia utrzyma tempo innowacji i dostaw, jeszcze bardzo długo pozostanie niekwestionowanym liderem tej technologicznej rewolucji.