Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Myślałeś, że HDD to przeszłość? Boom na AI sprawi, że wrócą z hukiem!

Ceny dysków SSD i pamięci RAM szybują przez boom na AI. Eksperci nie mają dobrych wieści. W tym czasie Seagate bije rekordy pojemności w dyskach HDD. Wraca stare?

W skrócie:

  • Ceny pamięci NAND i DRAM drastycznie wzrosły z powodu ogromnego zapotrzebowania ze strony sektora AI. Analitycy przewidują, że trend utrzyma się co najmniej do 2027 roku.
  • Firma Seagate osiągnęła technologiczny kamień milowy, pakując 7 TB danych na jednym talerzu dysku HDD. Umożliwi to tworzenie napędów o pojemności nawet 70 TB.
  • Dyski HDD, ze względu na stabilne ceny i dużą pojemność, mogą stać się jedyną racjonalną opcją dla użytkowników potrzebujących przechowywać duże ilości danych lokalnie.

Jeśli ostatnio próbowaliście złożyć komputer lub po prostu rozbudować stary, z pewnością zauważyliście, że coś jest nie tak z cenami. Pamięci RAM i dyski SSD, które jeszcze niedawno taniały w oczach, nagle wystrzeliły w górę. To nie jest chwilowa anomalia. To efekt uboczny rewolucji, która dzieje się na naszych oczach. Sztuczna inteligencja, nienasycony potwór pożerający dane i moc obliczeniową, właśnie zaczęła opróżniać nasze portfele. A w cieniu tego chaosu, stara, niemal zapomniana technologia szykuje się do powrotu. Kto by pomyślał, że jeszcze zatęsknimy za charakterystycznym chrobotaniem dysku twardego?

Dlaczego Twój nowy dysk SSD kosztuje fortunę?

Odpowiedź jest prosta i brzmi: sztuczna inteligencja. Ogromny pęd w kierunku budowy i trenowania coraz potężniejszych modeli AI wymaga gigantycznej infrastruktury. Centra danych puchną od akceleratorów graficznych, procesorów i, co kluczowe, ultraszybkiej pamięci operacyjnej (DRAM) oraz masowej (NAND). Producenci, widząc złoty interes, przekierowują swoje moce produkcyjne na zaspokojenie potrzeb korporacyjnych gigantów, którzy płacą każdą cenę. Dla zwykłego konsumenta zostają resztki – i to w cenach, które przyprawiają o zawrót głowy.

Liczby mówią same za siebie. Zestaw 32 GB pamięci DDR5, który niedawno można było kupić za około 400 zł, dziś kosztuje nawet 1500 zł. Popularny dysk SSD o pojemności 1 TB w standardzie PCIe 4.0 podrożał z 250 – 300 zł do 600 zł. A to dopiero początek. Eksperci rynkowi nie przewidują żadnej poprawy sytuacji przed 2027 rokiem. Producenci skupiają się na bardziej dochodowym rynku profesjonalnym, a my – konsumenci – musimy ponosić koszty technologicznego wyścigu zbrojeń.

Seagate gra w innej lidze. I całe szczęście

Jest jednak segment rynku, który oparł się tej cenowej apokalipsie. Wiecie, co nie podrożało? Stare, dobre dyski twarde (HDD). Ich niska przepustowość, rzędu 150 – 250 MB/s, czyni je bezużytecznymi w zastosowaniach AI, gdzie liczą się prędkości rzędu 7000 MB/s i więcej. I to właśnie ich największa wada stała się ich… zbawieniem. Podczas gdy cały świat technologii rzucił się na pamięci NAND, Seagate, jeden z liderów rynku HDD, po cichu robił swoje. I właśnie ogłosił coś, co może zmienić zasady gry.

Firma osiągnęła imponujący kamień milowy: udało jej się zmieścić aż 7 terabajtów (TB) danych na jednym talerzu. Co to oznacza w praktyce? Otwiera to drogę do produkcji dysków w standardowym formacie 3,5 cala o zawrotnej pojemności 70 TB, wykorzystujących dziesięć takich talerzy. To nie science fiction – Seagate już teraz zapowiada, że do 2028 roku chce osiągnąć 10 TB na talerz. Wykorzystuje do tego zaawansowane technologie, takie jak zapis magnetyczny wspomagany ciepłem (HAMR – Heat-Assisted Magnetic Recording). W skrócie: tam, gdzie inni widzieli koniec drogi, Seagate dostrzegł nową autostradę.

Czy to oznacza powrót do “talerzówek” w naszych komputerach?

Spokojnie, nikt nie każe wam instalować systemu operacyjnego na dysku HDD. W tej roli dyski SSD pozostaną niezastąpione i warto dopłacić za komfort, jaki dają. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: dane zajmują coraz więcej miejsca. Gry, filmy w wysokiej rozdzielczości, archiwa zdjęć – to wszystko trzeba gdzieś trzymać. I tu właśnie pojawia się problem rosnącej dysproporcji cenowej. Obecnie dysk SSD o pojemności 8 TB to wydatek rzędu 4,5 tysiąca złotych. Tymczasem HDD o tej samej pojemności kosztuje około 1000 zł. Czterokrotna różnica, która – jeśli prognozy się sprawdzą – będzie tylko rosnąć.

W scenariuszu, w którym ceny SSD i RAM będą drożeć do końca 2026 roku, dysk twardy może stać się jedynym sensownym wyborem na magazyn danych dla entuzjastów, twórców i graczy. Może się okazać, że standardem stanie się hybrydowy zestaw: mały, szybki SSD na system i aplikacje oraz potężny, pojemny i – przede wszystkim – tani HDD na resztę plików. Seagate idealnie wstrzelił się w ten moment, pokazując, że technologia talerzowa, choć dojrzała, wciąż ma ogromny potencjał. To paradoks, że najbardziej zaawansowana technologia naszych czasów może nas zmusić do powrotu do rozwiązań sprzed dekady. Ale jak widać, rynek nie znosi próżni.