Matei Zaharia, twórca Apache Spark i CTO Databricks, zdobył nagrodę ACM. Twierdzi, że AGI już tu jest i ostrzega przed pułapką traktowania AI jak człowieka.
W skrócie:
- Matei Zaharia, współzałożyciel Databricks, otrzymał prestiżową nagrodę ACM Prize in Computing za stworzenie przełomowej technologii Apache Spark.
- Całą nagrodę finansową, wynoszącą 250 000 dolarów, naukowiec zamierza przekazać na cele charytatywne, które dopiero wybierze.
- Zaharia wywołał dyskusję stwierdzeniem, że “AGI już tu jest”, jednocześnie przestrzegając przed stosowaniem ludzkich standardów do oceny modeli AI.
Matei Zaharia, współzałożyciel i dyrektor ds. technologii w Databricks, niemal przegapił e‑maila z informacją, że został laureatem nagrody ACM Prize in Computing. “Tak, to była niespodzianka” – przyznał w rozmowie z TechCrunch. Ta nagroda to jednak coś więcej niż tylko miły gest. To ukoronowanie drogi, która zaczęła się w 2009 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, a doprowadziła do powstania technologicznego giganta wycenianego na 134 miliardy dolarów. Wszystko za sprawą projektu, który na zawsze zmienił świat big data.
Jak doktorant z Berkeley został gwiazdą technologii?
W czasach, gdy termin big data był tym, czym dzisiaj jest AI – modnym, ale i problematycznym hasłem – Zaharia stworzył coś, co wstrząsnęło branżą. Jego projekt doktorski, rozwijany pod okiem słynnego profesora Iona Stoicy, przekształcił się w narzędzie open-source o nazwie Apache Spark. Jego zadanie było proste w założeniu, ale rewolucyjne w praktyce: radykalnie przyspieszyć powolne i nieporęczne procesy analizy ogromnych zbiorów danych. Spark zadziałał. I to jak. 28-letni wówczas Zaharia z dnia na dzień stał się celebrytą świata technologii, a jego projekt – fundamentem firmy Databricks.
Od tamtej pory firma, w której Zaharia kieruje działem inżynierii, urosła do rangi giganta w dziedzinie przechowywania danych w chmurze, a obecnie pozycjonuje się jako platforma dla sztucznej inteligencji i autonomicznych agentów. Po drodze zebrała ponad 20 miliardów dolarów finansowania i osiągnęła roczny przychód na poziomie 5,4 miliarda dolarów. To podręcznikowy przykład spełnienia snu z Doliny Krzemowej.
Czy AGI już istnieje, tylko tego nie widzimy?
Zaharia, który poza pracą w Databricks jest również profesorem nadzwyczajnym na swojej macierzystej uczelni, nie ogląda się za siebie. Jak wszyscy w Dolinie Krzemowej, patrzy w przyszłość wypełnioną sztuczną inteligencją. I ma na jej temat dość niepopularną opinię. “AGI jest już tutaj. Po prostu nie w formie, którą doceniamy” – powiedział, rzucając wyzwanie całej branży. Jego zdaniem kluczowym błędem jest to, że uparcie próbujemy stosować ludzkie standardy do oceny modeli AI.
Podaje prosty przykład: człowiek, aby zdać egzamin adwokacki, musi zintegrować ogromną ilość wiedzy. AI może natomiast wchłonąć gigantyczne zbiory faktów w mgnieniu oka. To, że poprawnie odpowiada na pytania sprawdzające wiedzę, nie jest równoznaczne z posiadaniem ogólnej inteligencji na ludzkim poziomie. To zupełnie inny mechanizm. Ta skłonność do traktowania AI jak człowieka może mieć – i już ma – głęboko negatywne skutki.
Dlaczego agenci AI to “koszmar bezpieczeństwa”?
Jako ilustrację zagrożenia Zaharia przywołuje popularnego agenta AI, OpenClaw. “Z jednej strony to niesamowite. Możesz z nim zrobić tak wiele rzeczy, a on robi je automatycznie” – mówi. Ale jednocześnie określa go mianem “koszmaru bezpieczeństwa”. Dlaczego? Ponieważ został zaprojektowany tak, aby naśladować ludzkiego asystenta, któremu ufamy i powierzamy np. hasła. To z kolei prowadzi do ogromnego ryzyka włamania lub sytuacji, w której agent wyda bez autoryzacji pieniądze z naszego konta bankowego, bo przeglądarka jest akurat zalogowana. “Tak, tam w środku nie siedzi mały człowiek” – kwituje gorzko Zaharia.
Jako profesor i inżynier, Zaharia najbardziej ekscytuje się tym, jak AI może zautomatyzować badania – od eksperymentów biologicznych po kompilację danych. Wierzy, że podobnie jak tzw. vibe coding (programowanie na wyczucie) uczyniło tworzenie prototypów dostępnym dla każdego, tak precyzyjne i pozbawione halucynacji badania wspomagane przez AI staną się kiedyś powszechne. “Niewielu ludzi musi budować aplikacje, ale mnóstwo ludzi musi rozumieć informacje” – podsumowuje. W jego wizji przyszłości AI będzie wykorzystywać swoje unikalne mocne strony: powie nam, co oznacza każdy stukot w naszym samochodzie, przeanalizuje dane wykraczające poza tekst i obraz (np. fale radiowe i mikrofale) czy – co już robią jego studenci – zasymuluje zmiany na poziomie molekularnym i przewidzi ich skuteczność.