Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Meta tworzy klona AI Marka Zuckerberga. To nie scenariusz z gry „Cyberpunk”, to dzieje się naprawdę

Meta pracuje nad cyfrowym klonem Marka Zuckerberga. Awatar oparty na AI, wytrenowany na jego głosie i wizerunku, ma odpowiadać na pytania i zastępować go w pracy.

W skrócie:

  • Meta tworzy cyfrowy awatar swojego założyciela, który jest trenowany na podstawie jego publicznych wystąpień, tonu głosu oraz charakterystycznych manier.
  • Głównym celem jest umożliwienie pracownikom interakcji z klonem, który będzie mógł udzielać odpowiedzi na pytania, a nawet zastępować prezesa na spotkaniach.
  • Jeśli eksperyment się powiedzie, Meta planuje udostępnić technologię tworzenia awatarów AI szerszemu gronu twórców, otwierając nowy rozdział cyfrowych interakcji.

Po kosztownej porażce Metawersum, które pochłonęło oszałamiające 80 miliardów dolarów, Mark Zuckerberg zdaje się nie tracić zapału do projektów z pogranicza science fiction. Tym razem jednak ambicje sięgają dalej niż wirtualne światy. Jak donosi “Financial Times”, Meta pracuje nad stworzeniem w pełni funkcjonalnego, cyfrowego klona swojego założyciela. To nie jest żart. To realny, technologiczny cel, który ma sprawić, że Zuckerberg będzie… wszędzie. Jednocześnie.

Projekt budzi skojarzenia z fabułą gry Cyberpunk 2077, gdzie korporacja Arasaka dążyła do zapisania ludzkiej świadomości. Pomysł Mety, choć technicznie odmienny, opiera się na podobnej idei – stworzeniu cyfrowej repliki człowieka. Tyle że tym razem nie chodzi o nieśmiertelność w sensie fabularnym, a o coś znacznie bardziej pragmatycznego. O skalowalność lidera.

Dlaczego Mark Zuckerberg chce mieć cyfrowego bliźniaka?

Odpowiedź jest prosta i jednocześnie nieco niepokojąca: aby zautomatyzować samego siebie. Klon AI ma stać się interaktywnym interfejsem dla pracowników Mety. Zamiast czekać na spotkanie z prezesem, będą mogli zadać pytanie jego cyfrowemu awatarowi. Ten, wytrenowany na tysiącach godzin nagrań, publicznych wystąpień i tekstów Zuckerberga, ma odpowiadać, naśladując jego ton głosu, styl wypowiedzi, a nawet manieryzmy.

Ale to nie wszystko. Raport “Financial Times” wspomina, że celem jest również to, “aby pracownicy mogli czuć się bardziej związani z założycielem poprzez interakcje z nim”. Co więcej, cyfrowy bliźniak ma zastępować Zuckerberga na niektórych spotkaniach i przekazywać mu informacje zwrotne. To wizja menedżera-hologramu, który nigdy nie śpi i zawsze ma czas. Sam Zuckerberg jest w projekt głęboko zaangażowany, poświęcając od pięciu do dziesięciu godzin tygodniowo na różne inicjatywy związane ze sztuczną inteligencją.

Nie jest w tym zresztą osamotniony. Podobne ambicje ma Sam Altman, szef OpenAI, który pod koniec ubiegłego roku stwierdził, że “będzie mu wstyd”, jeśli nie stworzy AI, która zastąpi go na stanowisku prezesa. Wygląda na to, że liderzy technologiczni traktują samych siebie jako kolejne wyzwanie do zoptymalizowania. A może po prostu jako beta-testerów ostatecznego produktu?

Jak powstaje projekt “Zuckerberg 2.0”?

Proces tworzenia cyfrowego klona to nic innego jak zaawansowane karmienie modelu AI danymi. W tym przypadku produktem jest sam człowiek – jego wizerunek, głos, sposób myślenia zrekonstruowany na podstawie publicznie dostępnych materiałów. Meta wykorzystuje gigantyczne archiwa, aby awatar był jak najwierniejszą kopią oryginału. To tytaniczna praca, która wymaga nie tylko mocy obliczeniowej, ale też precyzyjnego modelowania cech, które czynią człowieka… człowiekiem.

Warto zaznaczyć, że to niejedyny projekt tego typu wewnątrz firmy. Równolegle Meta tworzy osobistego agenta AI dla Zuckerberga, który ma asystować mu w codziennych zadaniach. To dwa różne, choć powiązane ze sobą cele. Pierwszy ma naśladować, drugi – pomagać. Oba jednak pokazują kierunek, w którym zmierza firma: głęboka integracja sztucznej inteligencji z każdą sferą działalności, włącznie z samym jej szczytem.

Jeśli eksperyment z klonem prezesa zakończy się powodzeniem, technologia zostanie udostępniona twórcom na platformach Mety. To otwiera furtkę do świata, w którym każdy będzie mógł stworzyć swojego cyfrowego asystenta, reprezentanta, a może nawet… nieśmiertelną kopię zapasową. Brzmi jak utopia? A może dystopia? Czas pokaże.

Czy żyjemy już w scenariuszu z gry wideo?

Porównanie do Cyberpunka 2077 nasuwa się samo. W świecie gry megakorporacja Arasaka opracowała technologię “Secure Your Soul”, pozwalającą na stworzenie cyfrowej kopii ludzkiej świadomości. Dyrektor firmy, Saburo Arasaka, użył jej, by zapewnić sobie swoistą nieśmiertelność. Pomysł Mety, pomimo że na razie skupia się na replikacji osobowości do celów biznesowych, dotyka tych samych filozoficznych pytań o tożsamość, kopię i oryginał.

Wizja, w której liderzy korporacji stają się wiecznie dostępnymi, cyfrowymi bytami, przestaje być domeną fikcji. To już nie jest pytanie “czy”, ale “kiedy” i “jakie będą tego konsekwencje”. Na razie projekt Zuckerberga ma charakter wewnętrznego eksperymentu. Ale historia uczy, że technologie stworzone w laboratoriach gigantów z Doliny Krzemowej rzadko kiedy pozostają za zamkniętymi drzwiami. A my, jako społeczeństwo, będziemy musieli nauczyć się żyć w świecie, w którym granica między człowiekiem a jego cyfrowym echem staje się coraz bardziej zatarta.