Google po cichu zamknął Project Mariner – rewolucyjnego agenta AI, który miał za nas klikać w internecie. Co stoi za tą decyzją i dlaczego moda na to umiera?
W skrócie:
- Google oficjalnie zakończyło prace nad Project Mariner 4 maja 2026 roku. Technologie z projektu trafią do innych usług, takich jak Gemini Agent.
- Część zespołu została przeniesiona do ważniejszych projektów, co potwierdza zmianę priorytetów firmy tuż przed konferencją Google I/O.
- Popularność podobnych narzędzi spada. Przeglądarka Comet od Perplexity ma 2,8 mln użytkowników, a agent w ChatGPT spadł poniżej miliona.
Pamiętacie ten szum z końcówki 2024 roku? Cała branża technologiczna oszalała na punkcie autonomicznych agentów AI. Wizja była prosta i porywająca: zamiast mozolnie przeklikiwać się przez strony, rezerwować loty czy porównywać oferty hoteli, mieliśmy po prostu wydać polecenie. Resztą zająć się miała sztuczna inteligencja, która niczym niewidzialny lokaj surfowałaby po sieci za nas. W samym sercu tej rewolucji stał Project Mariner, ambitne przedsięwzięcie od Google DeepMind. Miał być odpowiedzią na wszystko. Słowo klucz: miał.
Oto bowiem, bez fanfar i konferencji prasowych, Google po cichu uśmiercił swój flagowy projekt. Jak zauważył czujny użytkownik serwisu X, strona Marinera została zaktualizowana o lakoniczny komunikat: usługa wyłączona 4 maja 2026 roku. Koniec. Kropka. Technologiczny gigant potraktował rewolucję jak puste butelki bez kaucji – po prostu wyrzucił ją do kosza.
Jak to, rewolucja odwołana?
Oficjalnie, oczywiście, nikt nie mówi o porażce. W korporacyjnej nowomowie Google informuje, że technologie stworzone na potrzeby Marinera “wyruszyły w podróż do innych produktów Google’a”. I coś w tym jest. Z informacji serwisu Wired wynika, że inżynierów pracujących przy Marinerze przeniesiono w ostatnich miesiącach do zespołów uznanych za ważniejsze. To nie jest kasacja, to strategiczna reorganizacja. Przynajmniej tak to wygląda na papierze.
Fragmenty kodu Marinera już teraz zasilają Gemini Agent oraz AI Mode – czyli wyszukiwanie wspomagane przez AI, które Google rozwija z zacięciem. Firma pokazała niedawno również funkcję “auto-browse” dla przeglądarki Chrome, która potrafi wykonywać wieloetapowe zadania. Brzmi znajomo? Owszem, bo to dokładnie to, czym miał być Mariner. Wygląda więc na to, że Google nie porzuca samej idei, a jedynie markę, która zdążyła się już nieco zakurzyć, zanim na dobre wystartowała.
Dlaczego agenci AI przestali być modni?
Prawda jest brutalna – moda na “przeglądarki agentowe” mija szybciej, niż się zaczęła. Jeszcze rok temu wydawało się, że to przyszłość internetu. Firmy przeznaczały ogromne zasoby na rozwój agentów, którzy potrafią klikać po stronach jak człowiek. Pomimo tego użytkownicy nie rzucili się na te nowinki z entuzjazmem, na jaki liczono. To nie jest technologia, której ludzie masowo pragną. A przynajmniej jeszcze nie teraz.
Liczby mówią same za siebie. Według Wired, konkurencyjna przeglądarka Comet od Perplexity, jeden z liderów tej niszy, dobiła pod koniec 2025 roku do zaledwie 2,8 miliona aktywnych użytkowników tygodniowo. Z kolei ChatGPT Agent – wbudowany w najpopularniejszego chatbota na świecie – zaliczył spadek poniżej miliona użytkowników, pomimo tego, że sam ChatGPT obsługuje setki milionów osób. To pokazuje, że nawet mając gigantyczną bazę, trudno przekonać ludzi do oddania kontroli nad przeglądarką maszynie.
Co więcej, zainteresowanie branży przesunęło się w kierunku bardziej zaawansowanych narzędzi. Obecnie na topie są modele takie jak OpenClaw czy Claude Code, zdolne do pracy na plikach, pisania kodu i wykonywania znacznie bardziej złożonych operacji niż rezerwacja stolika w restauracji. Wygląda na to, że klikanie w internecie to dla AI już wczorajsza technologia.
Jaki jest prawdziwy plan Google?
Decyzja o zamknięciu Marinera nie jest przypadkowa. Już 19 maja rozpoczyna się konferencja Google I/O, najważniejsze wydarzenie firmy w roku. Ciche posprzątanie w portfolio i zamknięcie projektów, które nie dowożą wyników, to standardowa procedura przed wielkimi ogłoszeniami. Wszystko wskazuje na to, że Google przygotowuje nową, spójną strategię dotyczącą agentów AI, ale cała narracja zostanie zbudowana wokół marki Gemini.
Project Mariner był ważnym eksperymentem, poligonem doświadczalnym. Pozwolił przetestować technologie i zbadać zainteresowanie rynku. A kiedy okazało się, że zainteresowanie jest – powiedzmy – umiarkowane, a technologię można zintegrować z czymś większym i bardziej obiecującym, decyzja mogła być tylko jedna. Zamiast osobnego bytu, dostaniemy inteligentne funkcje wplecione w ekosystem, którego już używamy. Może to i lepiej? Zamiast rewolucji, która nie nadeszła, dostaniemy ewolucję, której być może nawet nie zauważymy. I to jest w stylu Google – dać nam przyszłość, ale tak, byśmy myśleli, że zawsze tu była.