Startup Nimo rzuca wyzwanie gigantom i prezentuje Nimo Infinity – przeglądarkę AI, która sama tworzy aplikacje z Twoich danych. Czy to koniec ery tradycyjnych apek?
W skrócie:
- Nimo Infinity, nowa przeglądarka na macOS, wykorzystuje AI (model Claude) do generowania dynamicznych interfejsów, łącząc dane z aplikacji takich jak Gmail czy Kalendarz Google.
- Oprogramowanie działa na zasadzie “płótna”, na którym użytkownik może tworzyć spersonalizowane “Dynamiczne Aplikacje” za pomocą komend w języku naturalnym.
- Premiera zbiega się w czasie z debiutem przeglądarki Atlas od OpenAI, co sygnalizuje nowy trend: walkę o stworzenie interfejsu przyszłości opartego na AI.
Rynek technologiczny lubi takie historie. W tym samym tygodniu, w którym OpenAI zaprezentowało Atlas, swoją przeglądarkę opartą na ChatGPT, mały startup Nimo pokazał światu własną wizję przyszłości. Nazywa się Nimo Infinity i jest czymś więcej niż tylko kolejną nakładką na Chromium. To próba fundamentalnej zmiany sposobu, w jaki pracujemy z informacjami. Zamiast przełączać się między dziesiątkami okien i kart, mamy dostać jedno inteligentne “płótno”, które samo zorganizuje nam pracę. Brzmi jak utopia? Być może, ale za projektem stoją lata pracy i odważna zmiana strategii.
Jak działa przeglądarka, która chce zastąpić aplikacje?
Nimo Infinity, dostępne na razie w wersji beta dla systemu macOS, przejmuje pulpit i zamienia go w interaktywną przestrzeń roboczą. Pomysł jest prosty w założeniach, ale diabelnie skomplikowany w wykonaniu. Użytkownik podłącza swoje ulubione aplikacje (na razie głównie z ekosystemu Google), a następnie za pomocą języka naturalnego zleca AI stworzenie spersonalizowanego narzędzia. Przykładowo, komenda “Stwórz piękną aplikację do przygotowania się do codziennych spotkań” może wygenerować interfejs, który łączy dane z Kalendarza Google i Gmaila, pokazując harmonogram obok najważniejszych maili dotyczących danego wydarzenia.
Za kulisami działa potężny model językowy – w tym przypadku głównie Claude od Anthropic – który tłumaczy polecenia na konkretne, funkcjonalne widżety. Startup nazywa je “Dynamicznymi Aplikacjami”. Można tworzyć je od zera lub korzystać z gotowych szablonów, na przykład do zbudowania pulpitu finansowego zaciągającego dane z Arkuszy Google. Jak donosi Julian Chokkattu z WIRED, który testował wczesną wersję, oprogramowanie ma jeszcze problemy wieku dziecięcego. Próba stworzenia dynamicznej aplikacji zawiesiła się na ponad 30 minut. Cóż, uroki wersji beta. Dostęp jest darmowy z ograniczonymi funkcjami, a pełny pakiet, obejmujący tworzenie “Dynamicznych Aplikacji”, kosztuje 20 dolarów miesięcznie.
Dwa starty w jednym tygodniu. Dlaczego to ważne?
Debiut Nimo Infinity tuż obok Atlasa od OpenAI to nie przypadek. To sygnał, że rozpoczyna się nowy wyścig zbrojeń – tym razem o to, kto stworzy dominujący interfejs ery AI. Tradycyjne aplikacje i systemy operacyjne mogą wkrótce stać się przestarzałe. Zamiast klikać w ikony, będziemy po prostu mówić lub pisać, czego potrzebujemy, a inteligentny asystent wygeneruje nam odpowiednie narzędzie w czasie rzeczywistym. Nimo nie jest nowicjuszem. Założyciel, Rohildev Nattukallingal, przez lata pracował nad okularami do rzeczywistości rozszerzonej, ale ostatecznie projekt porzucono. Ten zwrot w stronę oprogramowania pokazuje, gdzie obecnie leżą największe pieniądze i możliwości.
Firmy takie jak Nimo dołączają do rosnącej listy podmiotów, które chcą “zabić aplikacje” i zastąpić je jednym, płynnym, generowanym przez AI interfejsem. To fundamentalna zmiana paradygmatu, która może wywrócić do góry nogami modele biznesowe firm takich jak Apple czy Google, opierające się na sklepach z aplikacjami. Zamiast pobierać dziesiątki programów, być może w przyszłości wystarczy nam jedna subskrypcja u dostawcy AI.
AI wkracza do hardware’u i sklepów
Podczas gdy Nimo i OpenAI walczą o nasze pulpity, sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do świata fizycznego. To szerszy kontekst, który pokazuje, jak głęboko sięga transformacja. Firma Aura zaprezentowała Aura Ink, bezprzewodową ramkę na zdjęcia z ekranem e‑papierowym, która dzięki specjalnemu algorytmowi potrafi tłumaczyć fotografie na styl przypominający druk gazetowy. Bateria ma wystarczać nawet na trzy miesiące.
Z kolei Intel ogłosił, że jeszcze w tym roku otworzy “AI Experience Stores” w pięciu kluczowych miastach: Nowym Jorku, Londynie, Monachium, Paryżu i Seulu. Te tymczasowe sklepy mają pozwolić klientom na własnej skórze doświadczyć możliwości komputerów zoptymalizowanych pod kątem AI. To próba przeniesienia abstrakcyjnej idei sztucznej inteligencji do namacalnego, sprzedażowego doświadczenia. Wszystko wskazuje na to, że niezależnie od tego, czy siedzimy przed komputerem, czy idziemy na zakupy, interakcja z AI staje się nieuniknioną częścią naszej codzienności.