Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec ery Google Chrome? OpenAI odpala ChatGPT Atlas i rozpoczyna nową wojnę przeglądarek

OpenAI rzuca rękawicę Google, prezentując ChatGPT Atlas – przeglądarkę z AI, która ma zredefiniować internet. Pierwsza wersja trafia na macOS. Zaczyna się nowa wojna.

W skrócie:

  • ChatGPT Atlas debiutuje na macOS, a wersje na Windows, iOS i Android pojawią się wkrótce. Dostęp do podstawowych funkcji będzie darmowy dla wszystkich użytkowników.
  • Kluczową funkcją jest boczny panel z chatbotem, który ma kontekst przeglądanych stron, eliminując potrzebę kopiowania i wklejania treści do analizy przez AI.
  • Przeglądarka wprowadza “historię przeglądania” dla AI. ChatGPT będzie uczyć się na podstawie odwiedzanych witryn, aby oferować bardziej spersonalizowane odpowiedzi.

Wojna. Tego słowa używa się w Dolinie Krzemowej z nonszalancją, ale tym razem coś jest na rzeczy. OpenAI, firma stojąca za rewolucyjnym ChatGPT, właśnie ogłosiła premierę produktu, który może zatrząść posadami cyfrowego świata. Mowa o ChatGPT Atlas – przeglądarce internetowej napędzanej sztuczną inteligencją. To bezpośrednie uderzenie w Google i jego hegemonię na rynku, który od lat wydawał się zabetonowany. Pierwsza wersja trafia na komputery z systemem macOS, a edycje dla Windows, iOS i Androida są już w drodze. Co najważniejsze, produkt ma być dostępny za darmo dla wszystkich.

Przeglądarki stały się nowym polem bitwy dla gigantów AI. Choć Google Chrome dominuje od lat, panuje przekonanie, że chatboty i agenci AI fundamentalnie zmieniają sposób, w jaki pracujemy i szukamy informacji. Kilka startupów, jak Perplexity ze swoim Comet, już próbuje uszczknąć kawałek tortu. Google i Microsoft również nie śpią, dodając funkcje AI do Chrome i Edge. Ale wejście OpenAI to zupełnie inna liga. To jakby na lokalnym turnieju szermierczym nagle pojawił się zawodnik z mieczem świetlnym.

Czym właściwie jest ChatGPT Atlas?

Ben Goodger, lider zespołu inżynieryjnego Atlas w OpenAI, podczas wtorkowej prezentacji nie pozostawił złudzeń – ChatGPT jest sercem nowej przeglądarki. Użytkownicy mogą w niej rozmawiać z wynikami wyszukiwania, podobnie jak w Perplexity czy w trybie AI w Google. Nie chodzi jednak o kolejne okienko czatu. Chodzi o fundamentalną zmianę interakcji z siecią. Zamiast przeklikiwać się przez dziesiątki linków, użytkownik ma prowadzić dialog z informacjami, które go interesują. To redefinicja samego pojęcia “wyszukiwania”.

Jak ujął to Nick Turley, szef ChatGPT, w wywiadzie dla TechCrunch, inspiruje go sposób, w jaki przeglądarki “zredefiniowały to, jak może wyglądać system operacyjny”. Turley uważa, że ChatGPT to podobne zjawisko – narzędzie, które może stać się nową, inteligentną warstwą pośredniczącą między nami a cyfrowym światem. Atlas ma być bramą do tej nowej rzeczywistości. Brzmi ambitnie? Owszem. Ale czy ktoś kilka lat temu uwierzyłby, że będziemy rozmawiać z maszynami o filozofii Kanta?

Jakie funkcje mają przyciągnąć użytkowników?

Największym magnesem, znanym już z innych przeglądarek AI, jest wbudowany boczny panel z chatbotem. Niby nic, a jednak rewolucja. Pomyśl, ile razy dziennie kopiujesz tekst, linki czy fragmenty plików i wklejasz je do ChatGPT, aby nadać mu kontekst. Funkcja sidecar eliminuje to tarcie, sprawiając, że interakcja z AI jest płynna i intuicyjna. Chatbot po prostu “wie”, co masz na ekranie i jest gotów do pomocy.

Adam Fry, Product Lead w OpenAI, potwierdził, że Atlas będzie miał tę funkcję. Ale to nie wszystko. Przeglądarka wprowadza coś, co nazwano “historią przeglądania” dla AI. Oznacza to, że ChatGPT będzie mógł rejestrować, jakie strony odwiedzasz i co na nich robisz, aby z czasem oferować bardziej spersonalizowane odpowiedzi. Trochę przerażające, trochę fascynujące – jak cała współczesna technologia. Ponadto, w Atlasie znajdzie się “tryb agenta”, czyli funkcja pozwalająca zlecać ChatGPT wykonywanie prostych zadań w przeglądarce. Na razie jednak to przyjemność zarezerwowana dla płacących użytkowników w planach Plus, Pro i Business.

Czy to naprawdę koniec dominacji Google Chrome?

Spokojnie, nie kasujmy jeszcze skrótu do Chrome z pulpitu. Google ma ponad 3 miliardy użytkowników na całym świecie, a siła przyzwyczajenia to potęga. Przeglądarki AI, choć budzą ekscytację w Dolinie Krzemowej, wciąż są niszowym produktem. Ich realny wpływ na globalny rynek jest na razie ograniczony. Nawet najlepsze agenty AI, które mają automatyzować naszą pracę w sieci, wciąż potykają się na bardziej złożonych zadaniach. To wczesne dni tej technologii.

Pomimo tego, ruch OpenAI jest niezwykle ważny. To sygnał, że firma nie zamierza być tylko dostawcą technologii dla innych, ale chce budować własny ekosystem i mieć bezpośredni kontakt z użytkownikiem. Wejście na rynek przeglądarek to najbardziej agresywny krok w tym kierunku. To rzucenie rękawicy nie tylko Google, ale całej starej gwardii internetu. Niezależnie od tego, czy Atlas odniesie spektakularny sukces, jedno jest pewne – wojna o to, jak będziemy korzystać z internetu w erze AI, właśnie weszła w decydującą fazę.