Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Gigantyczny bunt w Dolinie Krzemowej. Pracownicy Google i OpenAI żądają od CEO, by zatrzymali Trumpa

Ponad 450 pracowników Google, OpenAI i Meta podpisało list otwarty. Domagają się od swoich szefów, by zmusili Biały Dom do wycofania agentów ICE z miast USA.

W skrócie:

  • Przeszło 450 pracowników czołowych firm technologicznych, w tym Google i Amazon, podpisało list, w którym nazywają federalnych agentów ICE “uzbrojonymi bandytami”.
  • Protest jest bezpośrednią reakcją na eskalację przemocy w Minneapolis, gdzie agenci ICE zastrzelili obywatelkę USA oraz pielęgniarza z lokalnego szpitala.
  • Sygnatariusze listu domagają się nie tylko interwencji u prezydenta, ale również zerwania przez ich firmy lukratywnych kontraktów z agencją imigracyjną.

Cisza, która od miesięcy panowała w gabinetach Doliny Krzemowej, została gwałtownie przerwana. Ponad 450 pracowników z firm tak potężnych jak Google, Meta, OpenAI, Amazon i Salesforce postawiło swoich szefów pod ścianą. W opublikowanym liście otwartym, zorganizowanym pod szyldem IceOut.Tech, domagają się natychmiastowej reakcji. Chcą, by Tim Cook, Sundar Pichai i Mark Zuckerberg chwycili za telefony, zadzwonili do Białego Domu i zażądali wycofania agentów U.S. Immigration and Customs Enforcement (ICE) z amerykańskich miast. Wielu z nich podpisało się anonimowo, w obawie przed konsekwencjami. To nie jest już cicha prośba. To otwarty bunt.

“Od miesięcy Trump wysyła federalnych agentów do naszych miast, aby kryminalizować nas, naszych sąsiadów, przyjaciół, kolegów i członków rodzin” – piszą autorzy listu. “Od Minneapolis po Los Angeles i Chicago, widzieliśmy uzbrojonych i zamaskowanych bandytów, którzy bez końca siali lekkomyślną przemoc, dopuszczali się porwań, terroru i okrucieństwa”. Iskrą, która zapaliła ten pożar, była sytuacja w Minneapolis. Miasto stało się epicentrum operacji federalnej przypominającej okupację wojskową. Gdy agenci ICE zastrzelili obywatelkę USA Renee Good, a kilka tygodni później pielęgniarza Alexa Prettiego, miarka się przebrała.

Dlaczego Dolina Krzemowa milczy, gdy na ulicach giną ludzie?

List pracowników bezlitośnie punktuje hipokryzję liderów branży. Co prawda pojawiają się pojedyncze głosy sprzeciwu, ale to raczej wyjątki potwierdzające regułę. Reid Hoffman, współzałożyciel LinkedIn, stwierdził, że sposób działania ICE jest “okropny dla ludzi”. Jeff Dean, główny naukowiec w Google DeepMind, wezwał do potępienia eskalacji przemocy. Meredith Whittaker, prezeska Signal, ubolewała, że “zamaskowani agenci dokonują egzekucji na ulicach, a potężni liderzy otwarcie kłamią, aby ich kryć”. Dario Amodei, CEO Anthropic, wspomniał o potrzebie “ochrony demokratycznych wartości”. Jednak najwięksi gracze – ci, którzy realnie mogliby wpłynąć na decyzje prezydenta – milczą.

Jeff Bezos z Amazona, Tim Cook z Apple, Sundar Pichai z Google i Mark Zuckerberg z Meta nie tylko nie zabrali głosu, ale wręcz aktywnie zabiegali o względy administracji Trumpa. Wszyscy uczestniczyli w jego inauguracji, a ich firmy (lub oni osobiście) wsparły fundusz inauguracyjny. Milczy również Greg Brockman, prezes OpenAI, który wraz z żoną regularnie wspiera kandydatów i inicjatywy związane z obecnym prezydentem. Na drugim biegunie jest Elon Musk. On nie milczy – wręcz aktywnie wspiera operacje ICE, nazywając protestujących “czystym złem”. To pęknięcie pokazuje, że w Dolinie Krzemowej toczy się wewnętrzna wojna o wartości.

Kto zarabia na współpracy z ICE?

Protest pracowników to nie tylko krzyk o etykę. To również żądanie uderzenia w fundamenty finansowe, które łączą Big Tech z aparatem przemocy. List wzywa do zerwania wszystkich kontraktów z ICE. A to byłby kosztowny gest. Palantir, jedna z najbardziej tajemniczych firm analitycznych, jest kluczowym partnerem technologicznym agencji. W zeszłym roku firma otrzymała kontrakt o wartości 30 milionów dolarów na budowę nowej platformy inwigilacyjnej opartej na AI, nazwanej – bez cienia ironii – *“ImmigrationOS”*.

Na liście płac ICE znajduje się również Clearview AI, które dostarcza technologię rozpoznawania twarzy. A kto zapewnia chmurę i infrastrukturę IT dla Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego i samego ICE? Oczywiście giganci: Amazon Web Services, Microsoft i Oracle. Żądanie zerwania tych umów to wezwanie, by firmy przestały być cichymi wspólnikami działań, które ich właśni pracownicy nazywają terrorem. To pytanie o to, gdzie kończy się biznes, a zaczyna odpowiedzialność.

Czy jeden telefon do Białego Domu może coś zmienić?

Sygnatariusze listu wierzą, że tak. Ich optymizm opiera się na precedensie. “Kiedy w październiku Trump zagroził wysłaniem Gwardii Narodowej do San Francisco, liderzy branży technologicznej zadzwonili do Białego Domu. To zadziałało: Trump się wycofał” – czytamy w liście. To pokazuje, jak wielką siłę nacisku mają szefowie największych korporacji świata. Pomimo tego, teraz wybierają bierność, co budzi frustrację ich zespołów. Ludzie, którzy budują najbardziej zaawansowaną technologię na świecie, zaczynają rozumieć, że ich praca może służyć systemowi, z którym fundamentalnie się nie zgadzają.

“To nie może trwać, a my wiemy, że branża technologiczna może coś zmienić” – konkludują autorzy. Pozostaje pytanie, czy ich szefowie wreszcie ich posłuchają. Czy presja od wewnątrz okaże się silniejsza niż polityczne sojusze i wielomilionowe kontrakty? Odpowiedź na to pytanie zdefiniuje duszę Doliny Krzemowej na najbliższe lata.