SpaceX, szykując się do debiutu giełdowego z wyceną 1,75 bln dolarów, ma nowy plan. Elon Musk chce przenieść centra danych na orbitę, by uciec od problemów.
W skrócie:
- SpaceX, przygotowując się do oferty publicznej, zamierza pozyskać 75 mld dolarów przy wycenie 1,75 biliona dolarów. Kluczowym elementem strategii są orbitalne centra danych.
- Pomysł jest odpowiedzią na rosnący opór społeczny wobec budowy energochłonnych serwerowni na Ziemi. Wyzwanie inżynieryjne może być mniejsze niż społeczne.
- Inni giganci, jak Jeff Bezos z Amazonem i Blue Origin, również pracują nad podobnymi projektami, co zapowiada nową erę kosmicznego wyścigu o dominację w chmurze.
Elon Musk po raz kolejny serwuje wizję, która brzmi jak scenariusz filmu science fiction, ale za którą kryje się zimna, biznesowa kalkulacja. SpaceX, gigant kosmiczny szykujący się do wejścia na giełdę z astronomiczną wyceną 1,75 biliona dolarów, nie chce już tylko wysyłać ludzi na Marsa i satelitów na orbitę. Teraz zamierza zbudować tam całe centra danych. To ruch, który ma rozwiązać bardzo przyziemny problem i jednocześnie stworzyć doskonałą narrację dla przyszłych inwestorów.
Dlaczego Elon Musk chce uciec z serwerami w kosmos?
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. Chodzi o problemy tu, na Ziemi. Budowa tradycyjnych centrów danych staje się coraz trudniejsza. Te gigantyczne, energochłonne obiekty pożerają niewyobrażalne ilości prądu i wody do chłodzenia, a lokalne społeczności coraz głośniej protestują przeciwko stawianiu kolejnych “serwerowni” w ich sąsiedztwie. Do tego dochodzą regulacje, pozwolenia i cała biurokratyczna machina, której Musk organicznie nie znosi. Jak zauważono w podcaście Equity portalu TechCrunch, dla menedżerów pokroju Muska i Bezosa wyzwanie inżynieryjne może okazać się mniejsze niż wyzwanie społeczne na Ziemi.
Przeniesienie serwerów na orbitę to brawurowa próba ominięcia tych wszystkich przeszkód. W kosmosie nie ma protestujących sąsiadów, problemów z chłodzeniem (przynajmniej tych ziemskich) ani lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego. To ucieczka do przodu – tam, gdzie zasady gry można pisać od nowa. A kto jest lepszy w pisaniu nowych zasad niż Elon Musk?
Jak ma działać kosmiczna chmura i kto jeszcze na tym zarobi?
Wizja opiera się na stworzeniu rozproszonej sieci satelitów, które razem tworzyłyby jedno, gigantyczne centrum danych. To naturalne rozwinięcie projektu Starlink, który już dziś dostarcza internet z orbity. Co więcej, SpaceX nie jest w tym wyścigu osamotnione. Jeff Bezos ze swoim Project Kuiper (Amazon) i firmą Blue Origin ma bardzo podobne ambicje. Na rynku pojawił się też startup, który wyszedł z inkubatora Y Combinator (początkowo pod nazwą Starcloud) i właśnie pozyskał 170 milionów dolarów finansowania, osiągając status jednorożca.
Jednak model biznesowy SpaceX ma w sobie coś z geniuszu zamkniętego obiegu. Firma nie tylko będzie operatorem orbitalnych serwerowni. Będzie też producentem rakiet, które wyniosą je w kosmos. Każdy kolejny satelita wysłany na orbitę to bezpośredni przychód dla podstawowej działalności firmy, czyli usług transportowych. SpaceX samo sobie tworzy rynek, napędzając własny biznes i prezentując inwestorom samonapędzającą się maszynę do zarabiania pieniędzy. To scenariusz idealny.
Czy to wizja przyszłości, czy tylko marketing przed IPO?
Trzeba jednak zachować zdrowy sceptycyzm. Nawet jeśli plany się powiodą, analitycy podkreślają, że moc obliczeniowa oferowana z orbity będzie zaledwie “kroplą w morzu” w porównaniu do zapotrzebowania na Ziemi. Na razie nie ma mowy o zastąpieniu naziemnej infrastruktury. To raczej jej uzupełnienie i pokaz technologicznych możliwości. I tu dochodzimy do sedna – timingu.
Informacje o planach na orbitalne centra danych pojawiają się w momencie, gdy SpaceX rzekomo składa poufne dokumenty w sprawie wejścia na giełdę. To klasyczna zagrywka Muska, który jest mistrzem w budowaniu wielkich narracji. Jak ujął to jeden z komentatorów: “Nie oceniajcie moich firm po tym, ile zarabiają teraz. Oceniajcie je na podstawie wielkich wizji, które roztaczam na przyszłość”. Ta strategia działa. Wizja centrów danych w kosmosie budzi emocje, tworzy aurę innowacyjności i odsuwa na bok pytania o bieżącą rentowność. Inwestorzy nie kupują wtedy tylko udziałów w firmie transportowej – kupują bilet do przyszłości. A to towar, który Elon Musk sprzedaje najlepiej na świecie.