Roy Lee, twórca AI do oszukiwania na rozmowach kwalifikacyjnych, dostał 15 mln dolarów od Andreessen Horowitz. Teraz jego startup Cluely ma jeden cel: zdobyć uwagę.
W skrócie:
- Roy Lee, CEO Cluely, zyskał rozgłos, dokumentując oszustwa na rozmowach rekrutacyjnych przy użyciu własnego AI, co doprowadziło go do rzucenia studiów na Uniwersytecie Columbia.
- Jego startup, Cluely, pozyskał 15 milionów dolarów w rundzie Serii A od prestiżowego funduszu Andreessen Horowitz, pomimo kontrowersyjnego wizerunku i marketingu opartego na prowokacji.
- Lee wystąpi na konferencji TechCrunch Disrupt 2025, gdzie opowie o swojej strategii budowania marki na „rage-baitingu” i zdobywaniu uwagi w przesyconym rynku technologicznym.
W Dolinie Krzemowej, gdzie każda firma walczy o tlen, Roy Lee postanowił wzniecić pożar. Jego startup, Cluely, to z pozoru kolejny asystent spotkań oparty na sztucznej inteligencji. Przekształca rozmowy w raporty, analizuje dane, oferuje wgląd w czasie rzeczywistym. Setki firm robią to samo. Dlaczego więc piszemy o Cluely? Bo Roy Lee nie sprzedaje produktu. On sprzedaje historię, a dokładniej – sprzedaje kontrowersję na masową skalę. I właśnie za to Andreessen Horowitz, jeden z najważniejszych funduszy venture capital na świecie, zapłacił mu 15 milionów dolarów.
Lee działa według prostej zasady: większość firm jest zbyt grzeczna, by ktokolwiek je zauważył. On nie zamierza popełnić tego błędu. Jego strategia to rage-baiting, czyli celowe prowokowanie gniewu i skrajnych emocji w mediach społecznościowych. To biznesplan, który jednych oburza, a innych fascynuje. I co najważniejsze – działa. Cluely regularnie przebija się przez szum informacyjny, zdobywając widoczność, o której dziesięciokrotnie większe korporacje mogą tylko pomarzyć. Teraz Lee stanie na scenie TechCrunch Disrupt 2025, żeby opowiedzieć, jak to się robi.
Jak student z Columbii zamienił oszustwo w model biznesowy?
Historia Roya Lee to gotowy scenariusz na film. Wszystko zaczęło się, gdy jako student prestiżowego Uniwersytetu Columbia zbudował asystenta AI, by oszukiwać na rozmowach rekrutacyjnych do gigantów technologicznych. Mógł to zachować dla siebie. Zamiast tego, cały proces skrupulatnie udokumentował i opublikował w internecie. Filmiki stały się wiralem, a na Lee wylała się fala krytyki, która – jak się okazało – była dokładnie tym, czego potrzebował. Wyleciał ze studiów, ale zyskał coś cenniejszego: rozpoznawalność.
Chwilę później na rynku pojawiło się Cluely, początkowo reklamowane hasłem: “the cheat on everything startup” (startup do oszukiwania na wszystkim). To była czysta prowokacja, marketingowy granat rzucony w tłum. Podczas gdy inni założyciele startupów opowiadali o zmienianiu świata na lepsze, Lee postawił na wizerunek buntownika, który łamie zasady. I ten wizerunek kupili nie tylko użytkownicy, ale też inwestorzy z najwyższej półki.
Czy 15 milionów dolarów od a16z to bilet do sławy, czy do upadku?
Pozyskanie 15 milionów dolarów od Andreessen Horowitz (a16z) to dla każdego startupu ogromny sukces i sygnał dla rynku, że dzieje się coś ważnego. W przypadku Cluely ta inwestycja wywołała jednak dyskusję. Czy jeden z najbardziej szanowanych funduszy w branży legitymizuje strategię opartą na cynizmie i prowokacji? Wszystko wskazuje na to, że tak. a16z postawiło na człowieka, który opanował do perfekcji sztukę przyciągania uwagi – a w obecnej gospodarce to najcenniejsza z walut.
Pieniądze nie leżą jednak na koncie. Cluely wydaje je w równie krzykliwy sposób, w jaki prowadzi marketing. Firma inwestuje w widowiskowe filmy promocyjne, zatrudnia dziesiątki stażystów od tworzenia treści i wynajmuje ogromne biuro w San Francisco. Roy Lee jest jednym z centralnych bohaterów bańki AI i doskonale wie, jak wykorzystać ją na swoją korzyść. Pytanie, które zadaje sobie cała branża, brzmi: co zostanie z Cluely, gdy opadnie kurz, a uwaga przeniesie się gdzie indziej? Czy pod warstwą kontrowersji kryje się solidny, trwały biznes?
Dlaczego cały świat technologii będzie patrzył na San Francisco?
Odpowiedzi na te pytania Roy Lee ma udzielić pod koniec października na scenie TechCrunch Disrupt 2025 w San Francisco. Jego wystąpienie zapowiada się jako jedno z najciekawszych wydarzeń konferencji, na której pojawią się też przedstawiciele Google, Netfliksa czy Microsoftu. Lee opowie o tym, jak myśli o wiralowości jako strategii marketingowej i jak buduje firmę na fundamencie zdobytej w mediach społecznościowych sławy. To będzie lekcja dla jednych i przestroga dla drugich.
Jego historia to coś więcej niż anegdota o bezczelnym studencie. To studium przypadku, które pokazuje, jak bardzo zmieniły się reguły gry. W świecie, gdzie technologia AI staje się powszechna, o sukcesie może decydować nie tylko innowacyjność produktu, ale przede wszystkim umiejętność opowiadania historii, która porusza, nawet jeśli ma to być poruszenie negatywne. Roy Lee idzie po bandzie. A cała reszta patrzy, czy przekroczy linię mety, czy wypadnie z toru.