Startup AI do kodowania Cursor jest o krok od nowej rundy finansowania. Przy wycenie 50 mld dolarów firma ma pozyskać co najmniej 2 mld dolarów od gigantów.
W skrócie:
- Cursor, startup AI do kodowania, ma pozyskać co najmniej 2 mld dolarów w nowej rundzie finansowania przy oszałamiającej wycenie 50 mld dolarów.
- Wśród inwestorów znaleźli się dotychczasowi partnerzy – Thrive i Andreessen Horowitz – oraz nowi gracze, w tym strategicznie ważna Nvidia i Battery Ventures.
- Firma prognozuje, że do końca 2026 roku jej roczne przychody przekroczą 6 mld dolarów, co oznacza trzykrotny wzrost w ciągu zaledwie 10 miesięcy.
Rynek sztucznej inteligencji znów pokazuje, że nie ma sufitu. Startup Cursor, który tworzy narzędzia do kodowania wspomagane przez AI, finalizuje rundę finansowania, która wyciska ostatnie soki z definicji słowa “wzrost”. Mówimy tu o kwocie co najmniej 2 miliardów dolarów świeżego kapitału. Co bardziej imponujące, pieniądze te mają trafić do firmy przy wycenie (przed inwestycją) na poziomie 50 miliardów dolarów. To prawie dwukrotnie więcej niż zaledwie sześć miesięcy temu, kiedy po ostatniej rundzie wyceniono Cursor na 29,3 mld dolarów. Ktoś tu ewidentnie wie, jak rozmawiać z inwestorami.
Jak wycenić startup na 50 miliardów dolarów?
Za sterami tej finansowej operacji stoją starzy znajomi – fundusze Thrive i Andreessen Horowitz (a16z), które już wcześniej postawiły na Cursor. To one, według czterech niezależnych źródeł, mają przewodzić rundzie. Na pokład, jako nowy inwestor, ma wejść również Battery Ventures. Ale prawdziwą wisienką na torcie jest udział strategicznego gracza – Nvidii. Obecność producenta chipów, które napędzają całą rewolucję AI, to nie tylko pieniądze. To pieczęć jakości i sygnał dla rynku, że technologia Cursor ma fundamentalne znaczenie. Źródła donoszą, że runda jest już nadsubskrybowana, czyli chętnych do wyłożenia pieniędzy było więcej, niż firma chciała przyjąć. Pomimo tego, warunki transakcji wciąż mogą ulec zmianie.
Cursor, wcześniej znany jako Anysphere, został założony w 2022 roku przez grupę studentów z MIT: Michaela Truella, Sualeha Asifa, Arvida Lunnemarka i Amana Sangera. Cztery lata wystarczyły, by z akademickiego projektu stworzyć firmę, której wartość przyćmiewa niejedną giełdową potęgę o dekadach historii. To jest właśnie ten mityczny “hokejowy kij wzrostu”, o którym marzą założyciele startupów na całym świecie. A ten tutaj jest wyjątkowo stromy.
Skąd biorą się te wszystkie pieniądze?
Inwestorzy nie rzucają miliardami dla zabawy. Dane finansowe Cursor tłumaczą ten entuzjazm. Firma notuje błyskawiczny wzrost przychodów, pomimo że na rynku narzędzi do kodowania z AI robi się coraz ciaśniej. Konkurencja ze strony takich graczy jak Claude Code od Anthropic czy odświeżony Codex od OpenAI jest przecież ogromna. A jednak Cursor zdaje się tym nie przejmować. W lutym tego roku firma osiągnęła pułap 2 miliardów dolarów tzw. rocznego przychodu w przeliczeniu (annualized revenue), co oblicza się, projektując ostatnie miesięczne wyniki na cały rok. To już robi wrażenie. Ale prognozy są jeszcze lepsze.
Według dwóch źródeł, Cursor przewiduje, że do końca 2026 roku jego roczne przychody przekroczą 6 miliardów dolarów. Taka trajektoria oznacza, że w ciągu najbliższych 10 miesięcy firma zamierza co najmniej potroić swoje wyniki. To tempo, które usprawiedliwia, przynajmniej w oczach funduszy venture capital, tak zawrotną wycenę. Pieniądze leją się tam, gdzie widać potencjał na geometryczny, a nie liniowy wzrost.
Czy Cursor uniezależni się od swoich dostawców?
Jest jednak pewien haczyk, z którym zmaga się wiele startupów AI. Do niedawna Cursor, podobnie jak inni, działał na ujemnej marży brutto. Oznacza to, że koszt uruchomienia produktu – w dużej mierze oparty na zewnętrznych, drogich modelach językowych – przewyższał przychody z jego sprzedaży. To prosta droga do bankructwa, chyba że ma się niekończący się strumień gotówki od inwestorów. Zarząd firmy doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Kluczowym ruchem było wprowadzenie w listopadzie ubiegłego roku własnego, autorskiego modelu “Composer” oraz możliwość korzystania z tańszych alternatyw, takich jak chiński model Kimi.
Ta strategia przyniosła efekty. Firmie udało się osiągnąć lekką dodatnią marżę brutto. Co ciekawe, zyski generowane są głównie na dużych klientach korporacyjnych. Jedno ze źródeł podaje, że firma wciąż traci pieniądze na kontach indywidualnych programistów. Uniezależnienie się od zewnętrznych dostawców to dla Cursor kwestia “być albo nie być”. W końcu jego największym rywalem jest Anthropic, który jednocześnie jest… jednym z jego głównych dostawców technologii. To jak prowadzić restaurację, która kupuje składniki od konkurencyjnej knajpy po drugiej stronie ulicy. Długo tak się nie da. Wygląda na to, że nowa runda finansowania ma dać Cursorowi amunicję do ostatecznego rozwiązania tego problemu.