Córka Billa Gatesa, Phoebe, i Sophia Kianni tworzą Phia – AI, które ma być osobistym stylistą w twojej kieszeni. Koniec z przepłacaniem i nietrafionymi zakupami?
W skrócie:
- Phia to startup AI, który porównuje ceny nowych i używanych ubrań. Integruje się z ponad 150 platformami second-hand, oferując dostęp do 350 milionów produktów.
- Narzędzie pomaga ocenić wartość odsprzedaży produktu. Sprawdza, czy dana rzecz utrzyma cenę, czy straci 90% wartości tuż po zakupie, jak w przypadku fast fashion.
- Twórczynie, Phoebe Gates i Sophia Kianni, stawiają na transparentność. Otwarcie dzielą się realiami budowania firmy, by zbudować autentyczną relację z użytkownikami.
Kiedy dwie studentki Stanforda, losowo dobrane jako współlokatorki, spędzają godziny na bezowocnym przeszukiwaniu internetu w poszukiwaniu idealnych ubrań, mogą z tego wyniknąć dwie rzeczy: frustracja albo pomysł na biznes. Phoebe Gates i Sophia Kianni wybrały to drugie. Zrozumiały, że sztuczna inteligencja może całkowicie zmienić sposób, w jaki odkrywamy modę i robimy zakupy. Zobaczyły rynkową niszę. I postanowiły ją wypełnić.
“Poczuliśmy, że istnieje gigantyczna, pusta przestrzeń na odpowiedź na pytanie: co właściwie powinniśmy kupić i dlaczego każdy nie ma w kieszeni osobistego stylisty?” – mówiła Gates podczas konferencji TechCrunch Disrupt 2025. Tak narodziła się Phia, startup, który wyrósł ze studenckiego projektu i właśnie wchodzi na rynek, obiecując, że będzie czymś więcej niż kolejną aplikacją zakupową.
Jak działa Phia i dlaczego stawia na drugi obieg?
Phia to narzędzie dostępne jako aplikacja i rozszerzenie do przeglądarki, które na pierwszy rzut oka wydaje się prostym porównywarką cen. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Platforma nie tylko zestawia oferty nowych produktów, ale przede wszystkim integruje się z ponad 150 platformami z modą używaną. To daje dostęp do bazy ponad 350 milionów przedmiotów z drugiej ręki.
Skąd ten nacisk na zrównoważony rozwój? Jak podkreśla Sophia Kianni, zakup używanej rzeczy to o 80% mniejszy ślad węglowy w porównaniu z zakupem nowej. A przy okazji jest to po prostu tańsze. Phia ma ambicję, by stać się przewodnikiem po świecie świadomej mody, gdzie cena idzie w parze z ekologią i rozsądkiem. To już nie tylko zakupy, to deklaracja.
Czy to AI powie mi, co jest warte swojej ceny?
To tutaj zaczyna się prawdziwa magia. Phia nie tylko mówi, gdzie kupić taniej, ale także pomaga zrozumieć realną wartość produktu. Kianni wyjaśnia to na prostym przykładzie: “Jeśli patrzysz na torebkę za 500 dolarów, Phia szybko podpowie ci, czy możesz ją odsprzedać za 300 lub 400 dolarów”. I odwrotnie – jeśli kupujesz bluzkę z sieciówki za 100 dolarów, dowiesz się, że jej wartość odsprzedaży to zaledwie 10 dolarów. Innymi słowy, narzędzie demaskuje produkty, które tracą 90% wartości natychmiast po zakupie.
Startup pracuje również nad rozwojem doradcy zakupowego AI. Ta funkcja, obecnie testowana w zamkniętej becie, ma analizować, czy dana oferta jest naprawdę okazyjna, jaka jest potencjalna wartość rezydualna produktu oraz – co kluczowe – czy dany rozmiar będzie pasował. Algorytm oprze swoje rekomendacje na historii poprzednich zamówień i zwrotów użytkownika. To może być koniec z odsyłaniem co drugiej paczki.
Jak startup córki miliardera zdobywa użytkowników bez wielkich budżetów?
Phoebe Gates, której nazwisko nie jest przypadkowe (tak, jej ojcem jest Bill Gates), zdaje sobie sprawę, że startuje z uprzywilejowanej pozycji. Pomimo tego podkreśla, że jej ojciec nie jest grupą docelową Phia. “Chociaż uważam go za geniusza, to nie on poluje na najlepsze okazje w różnych serwisach. Nie porównuje rzeczy z listy życzeń przed wyjazdem na wakacje” – tłumaczy. Zamiast pytać go o radę, założycielki postawiły na autentyczność.
Ich strategia marketingowa opiera się na budowaniu relacji. Prowadzą program ambasadorski, tworzą treści o kulisach powstawania firmy, a nawet założyły podcast. “Zdolność do pozyskania setek tysięcy pobrań przy bardzo niskich kosztach dzięki podcastowi i różnym kanałom dystrybucji była dla nas naprawdę ważna” – przyznaje Kianni. Gates dodaje, że kluczowe było pewnego rodzaju “unicestwienie ego”. “Na początku chcesz dobrze wyglądać we wszystkich materiałach. Ale jeśli chcesz, żeby ludzie się angażowali, musisz po prostu odsłonić kurtynę” – mówi. Dzielenie się realiami budowania startupu okazało się skuteczniejsze niż jakakolwiek dopieszczona kampania reklamowa. To historia, z którą potencjalni użytkownicy mogą się utożsamić, a w świecie zdominowanym przez idealne wizerunki marek, taka szczerość to rzadkość.