Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Cały świat patrzy na OpenAI. Altman zapowiada spektakularną implozję w branży AI

Sam Altman, CEO OpenAI, znów wciela się w rolę proroka apokalipsy. Otwarcie mówi o bańce inwestycyjnej w AI, która może pociągnąć na dno całą globalną gospodarkę.

W skrócie:

  • Sam Altman podczas wizyty w Teksasie stwierdził, że w branży AI nadejdą “boomy i krachy”, a inwestorzy będą tracić i zarabiać pieniądze.
  • Według “The Wall Street Journal”, w ostatnich dwóch kwartałach wydatki na AI w USA przyczyniły się do wzrostu gospodarczego bardziej niż cała konsumpcja.
  • Szef OpenAI przyznał, że firma podejmie “głupie decyzje kapitałowe”, ale w długiej perspektywie technologia i tak przyniesie bezprecedensowy wzrost.

Sam Altman robi to, co potrafi najlepiej: ostrzega przed katastrofą związaną ze sztuczną inteligencją, ale mówi o tym z nonszalancją, która każe się zastanowić, czy aby na pewno traktuje własne słowa poważnie. Podczas niedawnej wizyty w jednym z gigantycznych centrów danych OpenAI, budowanym w Teksasie, szef firmy roztoczył wizję finansowej apokalipsy z beztroską godną trenera przegrywającej drużyny.

Zapytany o bańkę spekulacyjną, która mogłaby zmieść z planszy całą branżę, odparł w charakterystycznym dla siebie stylu. “Pomiędzy dziesięcioma latami, które już działamy, a wieloma dekadami przed nami, będą boomy i krachy” – cytuje go agencja Associated Press. “Ludzie będą nadmiernie inwestować i tracić pieniądze, a także niedoinwestowywać i tracić mnóstwo przychodów”. To zdanie brzmi jak uniwersalna wymówka na każdą okazję.

Czym jest nonszalancki fatalizm Sama Altmana?

CEO OpenAI poszedł nawet o krok dalej i przyznał z rozbrajającą szczerością: “Podejmiemy kilka głupich decyzji kapitałowych”. Zaraz potem jednak uspokoił, że w długim horyzoncie czasowym firma jest przekonana, że technologia AI napędzi “nową falę bezprecedensowego wzrostu gospodarczego”. Słuchając go, można odnieść wrażenie, że mówi o drobnych potknięciach, a nie o setkach miliardów dolarów, które krążą w systemie i od których zależą losy globalnej ekonomii.

Ten rodzaj beznamiętnej, banalnej gadki przypomina wystąpienia znużonych polityków. Oczywiście, że “będą wzloty i upadki” – oczy same się zamykają. Ale Altman nie jest trenerem lokalnej drużyny. Kieruje startupem, którego wartość może sięgać pół biliona dolarów i który stoi na czele wymykającej się spod kontroli gorączki złota. Niemal cała światowa gospodarka jest uwikłana w setki miliardów dolarów pompowane w tę branżę.

Jak bańka AI może zatopić światową gospodarkę?

Skalę tego zjawiska najlepiej obrazują dane przytoczone przez “The Wall Street Journal”. Neil Dutta, szef badań ekonomicznych w Renaissance Macro Research, powołując się na dane Biura Analiz Ekonomicznych, wskazuje na niepokojącą statystykę: w ciągu ostatnich dwóch kwartałów w USA wydatki kapitałowe na AI przyczyniły się do wzrostu gospodarczego bardziej niż wszystkie wydatki konsumenckie razem wzięte. To nie jest zdrowy objaw. To sygnał, że cała gospodarka opiera się na jednej, niepewnej nodze.

Nie jest więc przesadą sugestia, że jeśli bańka AI pęknie, może pociągnąć za sobą całą resztę. A złowieszcze znaki widać wszędzie. Najważniejszy z nich jest prozaiczny: największe firmy z branży wciąż nie pokazały, że potrafią na tej rewolucyjnej technologii zarabiać. Wszyscy pokładają w niej miliardowe nadzieje, ale na razie przypomina to bardziej zakład u bukmachera niż stabilną inwestycję. Wszyscy liczą na rewolucję w produktywności, ale nikt nie widział jeszcze zysków.

Dlaczego Altman tak chętnie mówi o katastrofie?

Nonszalanckie przepowiadanie zagłady to specjalność Altmana. To nie pierwszy raz, gdy ostrzega przed bańką. Już w sierpniu stwierdził wprost, że w jednej jesteśmy. “Kiedy pojawiają się bańki, inteligentni ludzie zbytnio ekscytują się ziarnem prawdy” – mówił reporterom, co odnotował portal The Verge. “Czy jesteśmy w fazie, w której inwestorzy są nadmiernie podekscytowani AI? Moim zdaniem tak”.

Od lat ostrzega również, że sztuczna inteligencja zlikwiduje całe kategorie zawodów, sparaliżuje społeczeństwo zalewem dezinformacji, a może nawet doprowadzi do apokalipsy w stylu “Terminatora”, która zniszczy ludzkość. Oczywiście, gdy Altman wygłasza te proroctwa, jednocześnie podbija stawkę i promuje swoją technologię. Być może dlatego wydaje się tak niewzruszony perspektywą nadchodzących katastrof – finansowych czy egzystencjalnych – ponieważ jest przekonany, że to jego firma wyjdzie z tego chaosu silniejsza.

Zaraz po ostrzeżeniu o bańce w sierpniu, Altman przyznał, że “ktoś” straci “fenomenalną ilość pieniędzy”. Dodał jednak z uśmiechem: “Oczywiście nie wiemy, kto”. Trudno nie odnieść wrażenia, że doskonale wie, kto na pewno nie straci. A przynajmniej ma taką nadzieję.