Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Ekspert ostrzega: “Wielu zbankrutuje”. Ceny RAM i SSD to dopiero początek

AI pożera pamięć, a rynek elektroniki czeka rzeź. Ceny RAM i SSD to preludium. Eksperci wieszczą falę bankructw i koniec tanich smartfonów oraz laptopów.

W skrócie:

  • Ceny pamięci RAM wzrosły nawet pięciokrotnie, a dysków SSD dwukrotnie. Kryzys, napędzany przez zapotrzebowanie AI, może potrwać do 2030 roku lub dłużej.
  • Micron, gigant rynku pamięci, rezygnuje z konsumenckiej marki Crucial. Firma woli skupić się na lukratywnym sektorze AI, uznając klientów indywidualnych za “nieopłacalnych”.
  • Prezes firmy Phison przewiduje, że do końca 2026 roku wielu producentów elektroniki zbankrutuje lub opuści rynek. Prognozowany spadek produkcji smartfonów to 250 mln sztuk.

Sztuczna inteligencja, karmiąc swoje algorytmy, pożera coś więcej niż tylko dane. Pożera fizyczne zasoby naszej planety – a konkretnie pamięć. Dużo pamięci. Tak dużo, że rynek, który przez lata przyzwyczaił nas do taniej i powszechnie dostępnej elektroniki, zaczyna trzeszczeć w szwach. Ceny pamięci RAM poszybowały w górę nawet pięciokrotnie, a dyski SSD podrożały dwukrotnie. To nie jest chwilowa czkawka w łańcuchu dostaw. To początek sejsmicznej zmiany, która zmiecie z planszy słabszych graczy i fundamentalnie przemodeluje to, co i za ile będziemy mogli kupić.

Czy to już panika, czy tylko brutalny rachunek zysków i strat?

Jeśli szukasz symbolu nadchodzących zmian, nie musisz patrzeć daleko. Micron, jeden z trzech globalnych potentatów w produkcji modułów DRAM i NAND, właśnie podjął decyzję, która mrozi krew w żyłach konsumentów. Firma ogłosiła, że kończy z marką Crucial, znaną z wysokiej jakości pamięci i dysków dla zwykłych użytkowników. Powód? Jak to ujął sam gigant – klienci detaliczni “już się nie opłacają”. Cała para idzie teraz w obsługę centrów danych, firm rozwijających AI i sektora profesjonalnego. Tam, gdzie marże są grubsze, a zamówienia liczone w kontenerach, nie w pojedynczych sztukach. To brutalnie szczera diagnoza stanu rynku. Zwykły Kowalski, składający komputer do gier, przegrał właśnie z serwerownią trenującą kolejny wielki model językowy. Przegrał, bo jego portfel jest po prostu za chudy.

“Wielu zbankrutuje albo się wycofa”. Kto pociąga za sznurki?

Pesymizm nie jest już tylko domeną analityków zapatrzonych w wykresy. Głos zabrał Pua Khein-Seng, prezes firmy Phison, która tworzy kluczowe dla rynku kontrolery do dysków SSD. Jego prognoza jest jednoznaczna i ponura. Do końca 2026 roku wielu dostawców elektroniki konsumenckiej albo zbankrutuje, albo dobrowolnie wycofa się z rynku. Mechanizm jest prosty – mniejsze firmy nie wytrzymają presji kosztowej. Apple, co prawda, płaci dziś niemal trzy razy więcej za moduł 12 GB LPDDR5 do iPhone’a, ale może sobie na to pozwolić. Ma miliardy dolarów rezerw i zdywersyfikowane źródła przychodów. Producent smartfonów ze średniej półki, którego cała strategia opiera się na konkurencyjnej cenie, nie ma tego luksusu.

Sytuacji nie poprawia fakt, że dostawcy pamięci DRAM i NAND, czując krew, zaczęli dyktować mordercze warunki. Jak donoszą źródła branżowe, wymagają od partnerów przedpłaty na trzy lata z góry. To bariera nie do przeskoczenia dla większości firm, które nie mają płynności finansowej na poziomie korporacyjnych gigantów. W efekcie tworzy się zamknięty klub najbogatszych, którzy wykupują całą produkcję na pniu, zanim ta w ogóle trafi na rynek. Skutki? Prognozowany spadek produkcji smartfonów o 200 – 250 milionów sztuk w samym 2026 roku. Podobny los czeka laptopy i telewizory.

Jak NVIDIA zjada 20% światowej produkcji, zanim w ogóle ją zobaczysz?

Jeśli Micron jest symbolem zmiany, to NVIDIA jest jej głównym motorem. Firma, która stała się synonimem rewolucji AI, ma apetyt, który zdumiewa nawet weteranów rynku. Jej nadchodzące procesory graficzne z serii Rubin AI to prawdziwe bestie, które do działania potrzebują nie tylko ogromnych ilości własnej pamięci wideo, ale również zewnętrznych, ultraszybkich dysków SSD o pojemności 20 terabajtów każdy. Mowa o milionach takich układów. Prosta matematyka pokazuje skalę problemu: jedna generacja czipów NVIDII ma skonsumować około 20% globalnej produkcji pamięci NAND z 2025 roku. Dwadzieścia procent. Dla jednej firmy, na potrzeby jednego produktu.

To prowadzi nas do nieuchronnej konkluzji. Świat, w którym każdy mógł sobie pozwolić na nowy, coraz szybszy i tańszy sprzęt, właśnie się kończy. Wchodzimy w erę technologii reglamentowanej, gdzie dostęp do kluczowych komponentów staje się przywilejem, a nie prawem. Wojna o zasoby między gigantami AI a resztą świata już trwa – a my, konsumenci, jesteśmy na pierwszej linii frontu. I wszystko wskazuje na to, że nie mamy w niej zbyt wiele amunicji.