Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Bot doradza Zuckerbergowi, jak zarządzać Metą. To początek nowej ery w firmie

Mark Zuckerberg testuje chatbota, który ma być jego osobistym asystentem w zarządzaniu Metą. „Agent CEO” ma spłaszczyć strukturę i przyspieszyć decyzje.

W skrócie:

  • Meta tworzy „agenta CEO”, czyli osobistego chatbota dla Marka Zuckerberga, który ma usprawnić jego pracę i dostęp do kluczowych informacji.
  • Projekt jest częścią szerszej strategii, w ramach której każdy pracownik docelowo otrzyma własnego, spersonalizowanego asystenta AI do codziennych zadań.
  • Wdrożenie AI budzi w firmie mieszane uczucia – od ekscytacji po obawy o przyszłość miejsc pracy, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych zwolnień.

Sam Altman, szef OpenAI, już jakiś czas temu rzucił odważną tezę, że w przyszłości stery w jego firmie może przejąć system sztucznej inteligencji. Wygląda na to, że Mark Zuckerberg potraktował to nie jako fantazję, a plan działania. Jak donosi “The Wall Street Journal”, szef Mety nie czeka na przyszłość i już dziś buduje własnego cyfrowego doradcę, który ma mu podpowiadać, jak zarządzać jednym z największych technologicznych imperiów na świecie.

Jak działa osobisty bot szefa Mety?

Projekt, o którym mowa, nosi roboczą nazwę „agent CEO”. To nic innego jak zaawansowany chatbot, stworzony specjalnie na potrzeby i pod wymogi samego Zuckerberga. Jego głównym zadaniem jest filtrowanie i dostarczanie informacji w sposób, który omija tradycyjną, wielopoziomową drabinę korporacyjną. Zamiast pytać kolejnych menedżerów i czekać na raporty, Zuckerberg może po prostu zadać pytanie swojemu botowi. Ten, mając dostęp do wewnętrznych zasobów firmy, przeszukuje dane i przedstawia gotową odpowiedź. “Jak poinformowała osoba zaznajomiona z projektem, ten agent, który wciąż znajduje się w fazie rozwoju, pomaga obecnie Zuckerbergowi szybciej uzyskiwać informacje – na przykład wyszukując dla niego odpowiedzi, o które w innym przypadku musiałby prosić wiele osób” – czytamy w “WSJ”. To spłaszczenie struktury w praktyce. Szybciej, wydajniej i bez zbędnych pośredników.

Firma pełna agentów, czyli nowa wizja pracy

Agent dla prezesa to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Plan Mety jest znacznie bardziej ambitny i zakłada, że docelowo każdy pracownik koncernu otrzyma własnego, spersonalizowanego agenta AI. Taki wirtualny asystent, dopasowany do konkretnego stanowiska i zakresu obowiązków, ma zautomatyzować powtarzalne czynności, pomagać w analizie danych i usprawniać codzienną pracę. Już teraz część załogi korzysta z osobistych agentów, które mają dostęp do ich dokumentów, e‑maili, a nawet potrafią komunikować się z botami innych pracowników w imieniu swojego użytkownika. To wizja firmy, w której ludzie i systemy AI tworzą hybrydowe zespoły. Wewnętrzne fora Mety podobno pękają w szwach od przykładów zastosowań – od prostych automatyzacji po bardziej zaawansowane narzędzia, jak “Second Brain”, który działa niczym cyfrowy szef sztabu, indeksując dane i pomagając w zarządzaniu projektami. Co więcej, pracownicy mają być rozliczani z tego, jak efektywnie korzystają z udostępnionych im narzędzi AI.

Jaka jest cena tej cyfrowej rewolucji?

Ten technologiczny zwrot, choć brzmi jak scenariusz z Doliny Krzemowej, ma też swoją mroczniejszą stronę. Atmosfera w firmie, jak opisują źródła “WSJ”, jest dwojaka. Z jednej strony czuć ekscytację i dynamikę, bo pracownicy dostają do rąk potężne narzędzia. Z drugiej – rośnie presja i niepewność co do przyszłości. Intensywne wdrażanie sztucznej inteligencji, zwłaszcza w kontekście ogłoszenia roku 2026 “rokiem efektywności” i wcześniejszych fal masowych zwolnień, budzi uzasadnione obawy o redukcję etatów. Jeśli bot może zastąpić kilku menedżerów w procesie raportowania do CEO, to ilu analityków, specjalistów i koordynatorów zastąpią osobiste agenty na niższych szczeblach? Na razie nie wiadomo, czy cyfrowy doradca faktycznie sprawi, że decyzje Zuckerberga będą lepsze. Jedno jest pewne: jeśli ta wizja się ziści, zawód dyrektora generalnego może nie zniknie, ale jego codzienna praca zmieni się nie do poznania. A wraz z nią praca całej reszty.