„Myśl 5X, nie 5%” – takie polecenie usłyszeli pracownicy metaverse Mety. Firma oczekuje, że AI pięciokrotnie zwiększy ich wydajność. To rewolucja i groźba.
W skrócie:
- Vishal Shah, wiceprezes Mety ds. metaverse, wezwał w wewnętrznej wiadomości do myślenia o 5‑krotnym, a nie 5‑procentowym, wzroście produktywności dzięki AI.
- Firma chce, aby do końca roku 80% pracowników działu metaverse zintegrowało sztuczną inteligencję ze swoją codzienną pracą, organizując specjalne szkolenia.
- To kontynuacja wizji Zuckerberga, który zapowiedział, że AI napisze większość kodu Mety w ciągu 18 miesięcy, co budzi obawy o jakość i przyszłość programistów.
Wewnętrzna notatka, do której dotarł serwis 404 Media, nie pozostawia złudzeń. Vishal Shah, wiceprezes Mety odpowiedzialny za metaverse, postawił sprawę jasno. W wiadomości zatytułowanej „Metaverse AI4P: Think 5X, not 5%” (AI4P to skrót od AI for Productivity) wzywa swoich ludzi do fundamentalnej zmiany sposobu myślenia. Nie chodzi o kosmetyczne poprawki. Chodzi o pięciokrotne przyspieszenie. “Nasz cel jest prosty, a jednocześnie zuchwały: uczynić AI nawykiem, a nie nowością” – napisał Shah. To nie jest prośba. To dyrektywa, która ma wstrząsnąć fundamentami pracy w jednym z najdroższych i – póki co – najmniej rentownych projektów w historii technologii.
Jakie są prawdziwe cele Mety?
Trudno patrzeć na tę inicjatywę w oderwaniu od kontekstu. Dział metaverse, na który Mark Zuckerberg postawił przyszłość firmy (zmieniając nawet jej nazwę), pochłonął już dziesiątki miliardów dolarów. Efekty? Wciąż, delikatnie mówiąc, rozczarowują. Względnie niewielu użytkowników regularnie korzysta z flagowych produktów. Inwestorzy zaczynają tracić cierpliwość. Dlatego dyrektywa “5X” brzmi jak próba reanimacji pacjenta, którego koszty leczenia przekraczają wszelkie normy. Mark Zuckerberg już wcześniej mówił publicznie, że spodziewa się, iż w ciągu 12 – 18 miesięcy większość kodu Mety będzie pisana przez agentów AI. Firma niedawno zezwoliła nawet kandydatom na programistów na używanie AI podczas testów rekrutacyjnych. Przesłanie Shaha jest więc kolejnym elementem tej układanki. Nie chodzi tylko o inżynierów. “Chcę widzieć, jak menedżerowie produktu, projektanci i partnerzy z innych działów podwijają rękawy, budują prototypy, naprawiają błędy i przesuwają granice tego, co możliwe” – grzmiał w notatce. Wyobraźcie sobie świat, w którym każdy może szybko stworzyć prototyp pomysłu, a pętle feedbacku mierzy się w godzinach, nie tygodniach. Brzmi jak utopia. Albo jak korporacyjny koszmar, w którym ludzka praca bez wspomagania AI jest po prostu niewystarczająco dobra.
Czym jest „vibe coding” i dlaczego programiści biją na alarm?
Podczas gdy menedżerowie w Dolinie Krzemowej ekscytują się wizją turbodoładowanej produktywności, doświadczeni programiści dostrzegają drugie dno. Wielu z nich uważa, że agenci AI do kodowania tworzą nowy, niebezpieczny kryzys. Chodzi o tak zwany „vibe coding” – zjawisko, w którym kod generowany przez AI działa, ale nikt do końca nie wie, dlaczego. Jest jak czarna skrzynka. Gdy pojawia się błąd, jego zlokalizowanie i naprawa stają się piekielnie trudne, bo człowiek nie rozumie logiki, która stała za jego powstaniem. W sieci krążą już dziesiątki wpisów blogowych o tytułach takich jak: “Vibe coding is creating braindead coders” czy “Comprehension Debt: The Ticking Time Bomb of LLM-Generated Code”. Inżynierowie z wieloletnim stażem stają się opiekunami, którzy muszą po prostu sprzątać bałagan stworzony przez algorytmy. To rodzi fundamentalne pytanie o przyszłość zawodu – czy programista ma być twórcą, czy jedynie nadzorcą coraz bardziej autonomicznych maszyn? Amazon idzie podobną drogą. Jego prezes, Andy Jassy, wprost przyznał, że spodziewa się redukcji etatów w wyniku szerokiego wdrożenia AI.
Jak Meta planuje wdrożyć rewolucję 5X?
Plan Shaha jest konkretny. “Oczekujemy, że do końca tego roku 80 procent pracowników Metaverse zintegruje AI ze swoimi codziennymi procedurami pracy” – czytamy w notatce. Firma zaplanowała serię szkoleń, w tym dwa wydarzenia pod hasłem “Metaverse day of AI learning”. To nie ma być opcjonalne. To obowiązek. Shah kończy swój manifest wezwaniem, które nie pozostawia miejsca na interpretacje: “Poświęćcie czas. Potraktujcie szkolenie poważnie. Dzielcie się tym, czego się nauczycie i nie bójcie się eksperymentować”. Podkreśla, że skok o 500% w produktywności nie polega na małych, stopniowych ulepszeniach. To “fundamentalne przemyślenie tego, jak pracujemy, budujemy i tworzymy innowacje”. Wiadomość zakończył grafiką przedstawiającą futurystyczny budynek z nałożonym hasłem “Metaverse AI4P Think 5X, not 5%”. Rzecznik Mety, poproszony o komentarz, stwierdził lakonicznie: “Powszechnie wiadomo, że jest to priorytet, a my koncentrujemy się na wykorzystaniu AI, aby pomóc pracownikom w ich codziennej pracy”. Ta powściągliwość stoi w jaskrawym kontraście do rewolucyjnego tonu wewnętrznej komunikacji. Gra toczy się o wysoką stawkę. Pytanie brzmi, czy to gra o innowację, czy o przetrwanie projektu, który do tej pory przyniósł głównie straty.