Była wiceprezes IBM, Kathryn Guarini, wywołała burzę na spotkaniu ze studentami. Dyskusja o rewolucji AI, etyce i przyszłości edukacji była pełna trudnych pytań.
W skrócie:
- Kathryn Guarini, była dyrektor ds. informacji w IBM, zainaugurowała serię wykładów o AI w Colby College, dyskutując o odpowiedzialnej innowacji w dobie sztucznej inteligencji.
- Guarini podkreśliła, że ChatGPT osiągnął milion użytkowników w zaledwie dwa miesiące, podczas gdy internet potrzebował na to siedmiu lat, co potęguje korzyści i ryzyka.
- Dyskusje ze studentami i kadrą naukową ujawniły rosnącą przepaść w podejściu do AI między młodszymi a starszymi rocznikami na amerykańskich uczelniach.
Jeszcze kilka lat temu sztuczna inteligencja kojarzyła się z kinem science fiction. Dziś jest inaczej. Wszyscy żyjemy w samym środku rewolucji AI – rewolucji, która w zawrotnym tempie przekształca całe branże i wiele aspektów codziennego życia, w tym szkolnictwo wyższe. Tak gwałtowne zmiany mogą dezorientować i wymagają głębokiej dyskusji o tym, co jest technologicznie możliwe i jakie etyczne problemy z tych możliwości wynikają.
Właśnie po to Davis Institute for Artificial Intelligence w Colby College zaprosił Kathryn Guarini. To nie byle kto. Mówimy o liderce biznesu i technologii, która jako dyrektor ds. informacji w IBM współkierowała cyfrową transformacją jednego z największych gigantów technologicznych świata. Jej wykład, zatytułowany “Odpowiedzialna innowacja w dobie AI: Budowanie tego, co trwałe, w świecie, który pędzi”, przyciągnął tłumy. To nie była kolejna nudna prezentacja. To była żywa, pełna wyzwań rozmowa.
Jak szybko pędzi ten pociąg?
Guarini rzuciła na stół kilka liczb, które dają do myślenia. Elektryczność potrzebowała 46 lat, aby dotrzeć do jednej czwartej amerykańskiej populacji. Telefon – 31 lat. Telewizja – 26 lat. Komputery osobiste – 16 lat. Internet – siedem. A ChatGPT? Zaledwie dwa miesiące, aby przyciągnąć milion użytkowników. To tempo, które zwala z nóg.
“Przy tej prędkości korzyści i ryzyka są zwielokrotnione” – mówiła Guarini. – “Dobra wiadomość jest taka, że jestem optymistką i ekscytuje mnie to, co oferuje technologia. Możemy robić dobre rzeczy dla świata. Jednocześnie, jeśli nie będziemy ostrożni, pojawią się negatywne strony”. Jej słowa trafiły na podatny grunt. Mimo ulewnego deszczu, na salę przyszło ponad 100 osób. Jak zauważył David Watts, nowy dyrektor Davis Institute, to pokazuje, jak wielki jest głód tego typu rozmów.
“Chcemy łączyć się z tym, co dzieje się na świecie, i wnosić w to nasze wartości sztuk wyzwolonych” – skomentował Watts. To nie jest już rozmowa o gadżetach. To debata o fundamentach.
Czy AI pasuje do każdej sali wykładowej?
Podczas spotkań ze studentami i kadrą akademicką padły pytania, które dziś zadaje sobie chyba każdy, kto ma do czynienia z edukacją. Maddie Puzon, studiująca informatykę i filozofię, postawiła sprawę jasno: “Czy do każdego problemu należy podchodzić z założeniem, że technologia może go ulepszyć? A może istnieją problemy, a nawet przestrzenie w ramach niektórych zajęć i programów nauczania, gdzie AI po prostu nie pasuje?”.
Te wątpliwości podzielali wykładowcy. Dyskutowano o braku zabezpieczeń wokół wykorzystywania danych przez firmy nastawione na zysk, o pociąganiu tych firm do odpowiedzialności i o fundamentalnym napięciu między etyką a chęcią jak najszybszego zarobku. To jest sedno problemu – zderzenie ideałów z brutalną rzeczywistością rynkową.
Pokolenie AI kontra reszta świata
Szczególnie interesującą obserwacją podzieliła się Aleja Ortiz, adiunkt studiów środowiskowych. Opowiedziała o momencie z zajęć z kodowania dla studentów kierunków niezwiązanych z informatyką. Zapytała ich, jak używają AI. Odpowiedzi ją zszokowały.
“Wystąpiła naprawdę wyraźna różnica między tym, jak studenci trzeciego i czwartego roku używali AI i mówili o niej, w porównaniu do studentów pierwszego i drugiego roku” – relacjonowała. Starsi studenci, którzy pamiętali jeszcze czasy studiów bez wszechobecnej AI, traktowali ją jako narzędzie, ale nie coś, na czym polegają. Używali jej w ograniczonym zakresie. Mieli dystans.
“A pierwszoroczni i drugoroczni? Dla nich to było wszystko i wszędzie” – mówiła Ortiz. – “Było jasne, że to po prostu zastępuje ogromne połacie sposobów, które wcześniej stosowano do nauki, przyswajania materiału czy studiowania. To było bardzo wyraźne”.
Sztuczna inteligencja może i pojawiła się w pośpiechu, ale jedno jest pewne – nigdzie się nie wybiera. Rozmowy w Colby College pokazały, że środowisko akademickie chce używać jej w sposób przemyślany, ale przede wszystkim – chce nieustannie rozmawiać o pełnym spektrum tego, co AI może i co oznacza dla nas wszystkich. Bo bez tej rozmowy obudzimy się w świecie, którego nie projektowaliśmy, a który po prostu nam się przydarzył.