Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Zostań łowcą kosmicznych zjawisk. ESA i AI proszą internautów o pomoc w szukaniu zagięć czasoprzestrzeni

Europejska Agencja Kosmiczna zaprasza do projektu Space Warps. Twoim zadaniem jest szukanie soczewek grawitacyjnych na zdjęciach z teleskopu Euclid. Pomóż naukowcom!

W skrócie:

  • ESA uruchomiła projekt Space Warps, w którym każdy może analizować dane z teleskopu Euclid i szukać dowodów na zagięcie czasoprzestrzeni.
  • Sztuczna inteligencja wstępnie wybrała 300 tysięcy potencjalnych kandydatów z 72 milionów galaktyk. Teraz ludzkie oko ma zweryfikować jej pracę.
  • Soczewki grawitacyjne, przewidziane przez Einsteina, pozwalają badać ciemną materię i najdalsze zakątki Wszechświata, działając jak naturalne teleskopy.

Nie potrzebujesz doktoratu z astrofizyki. Nie musisz mieć dostępu do obserwatorium ani znać na pamięć równań Einsteina. Wystarczy komputer, połączenie z internetem i odrobina ciekawości, by dołożyć swoją cegiełkę do jednego z najważniejszych projektów współczesnej astronomii. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) otworzyła wrota do kosmosu dla każdego. Projekt nazywa się Space Warps i jest zaproszeniem do polowania na jedne z najbardziej ulotnych i cennych zjawisk we Wszechświecie.

Wszystko kręci się wokół kosmicznego teleskopu Euclid. To prawdziwa maszyna do produkcji danych, której zadaniem jest zeskanowanie jednej trzeciej nieba, by pomóc nam zrozumieć, z czego tak naprawdę składa się kosmos. Naukowcy chcą wiedzieć, jak rozszerzał się przez miliardy lat i jaką rolę odgrywają w tym procesie tajemnicza ciemna materia oraz ciemna energia. Te dwa składniki – według obecnych modeli – stanowią 95% zawartości Wszechświata. Problem w tym, że ich nie widzimy. Euclid ma to zmienić. Teleskop przesyła na Ziemię około 100 gigabajtów danych dziennie, a jego misja potrwa sześć lat. Żaden zespół naukowców nie jest w stanie ręcznie przeanalizować takiej góry informacji. Potrzebują wsparcia.

Czym jest kosmiczna soczewka, której wszyscy szukają?

Celem polowania są soczewki grawitacyjne – zjawisko, które ponad sto lat temu przewidział Albert Einstein w swojej ogólnej teorii względności. Wyobraź sobie potężny, masywny obiekt, na przykład gromadę galaktyk. Jego gigantyczna masa zakrzywia czasoprzestrzeń wokół siebie, zupełnie jak kula do kręgli leżąca na trampolinie. Światło z odległej galaktyki, która znajduje się idealnie za tą gromadą, nie biegnie już po prostej linii. Zamiast tego ugina się, podążając za krzywizną.

Dla obserwatora na Ziemi efekt jest spektakularny. Grawitacja działa jak gigantyczna, naturalna soczewka. Obraz odległej galaktyki zostaje powielony, rozciągnięty w cienkie łuki albo zdeformowany w niemal idealny okrąg, zwany pierścieniem Einsteina. To nie jest błąd w optyce teleskopu ani cyfrowy artefakt. To dowód na to, że grawitacja dosłownie nagina rzeczywistość. Odkrywanie tych zjawisk jest bezcenne. Po pierwsze, pozwala nam dostrzec obiekty normalnie zbyt odległe i słabe, by je zobaczyć. Po drugie, stopień zakrzywienia światła zdradza masę obiektu soczewkującego, co pomaga mapować rozkład niewidzialnej ciemnej materii.

Dlaczego AI potrzebuje Twoich oczu?

Wydawałoby się, że w czasach zaawansowanej sztucznej inteligencji takie zadanie można całkowicie zautomatyzować. I owszem, AI odgrywa tu kluczową rolę. Specjalnie wytrenowane algorytmy przejrzały już 72 miliony galaktyk z nadchodzącej publicznej wersji danych Euclida (DR1) i wytypowały z nich około 300 tysięcy najbardziej obiecujących kandydatów na soczewki grawitacyjne. I dopiero ten przefiltrowany zbiór trafia w ręce uczestników projektu Space Warps.

Dlaczego więc nie zostawić wszystkiego maszynom? Odpowiedź jest prosta: algorytmy, choć piekielnie skuteczne w masowym przesiewaniu danych, wciąż nie są doskonałe. Potrafią pomylić spiralne ramię galaktyki z grawitacyjnym łukiem, uznać za odkrycie zwykły błąd na zdjęciu lub przeoczyć coś nietypowego, co nie pasuje do wzorca, na którym je trenowano. Ludzkie oko, a raczej ludzki mózg, ma nad nimi jedną przewagę – intuicję i zdolność do rozpoznawania subtelnych, nieregularnych wzorów. Historia nauki obywatelskiej jest pełna odkryć dokonanych przez amatorów, którzy zauważyli coś, co umknęło automatycznym systemom. To nie jest rywalizacja człowieka z maszyną, lecz synergia. AI wykonuje tytaniczną, żmudną pracę, a ludzie weryfikują jej wyniki, dodając element kreatywnego spojrzenia.

Jak mogę dołączyć i zostać odkrywcą?

Udział w projekcie jest banalnie prosty. Wystarczy wejść na platformę Zooniverse, znaleźć projekt Space Warps i zarejestrować się. Nie ma testów ani egzaminów. System od razu prezentuje obrazy z teleskopu Euclid, a zadaniem użytkownika jest ich analiza w poszukiwaniu charakterystycznych kształtów: łuków, pierścieni czy wielokrotnych obrazów tego samego obiektu. Platforma oferuje krótki samouczek, przykłady i narzędzia do powiększania czy zmiany kontrastu. To nie zgadywanka – uczestnicy dostają solidne podstawy, by podejmować świadome decyzje.

Soczewki bywają zdradliwe. Czasem to oczywisty, piękny pierścień. Znacznie częściej jednak to drobny, niebieskawy łuk światła przyklejony do jasnej galaktyki albo kilka pozornie niepowiązanych ze sobą plamek. Co najważniejsze, uczestnicy przeglądają dane, które nie zostały jeszcze w pełni publicznie udostępnione. Oznacza to, że każda osoba siedząca przed swoim komputerem może jako jedna z pierwszych na świecie zobaczyć unikalny fragment kosmosu i realnie przyczynić się do prawdziwego odkrycia naukowego. Kto wie, może to właśnie Ty znajdziesz kolejny pierścień Einsteina?