Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Gigantyczna kasa na AI. Sierra ma już 15 miliardów i cel: zdominować rynek. Kto za tym stoi?

Startup Sierra Breta Taylora (OpenAI) pozyskał 950 mln dolarów. Wycena firmy skoczyła do 15 mld, a jej celem jest globalna dominacja w obsłudze klienta AI.

W skrócie:

  • Startup Sierra pozyskał 950 mln dolarów w rundzie finansowania, co podniosło jego wycenę do ponad 15 miliardów dolarów i dało mu łącznie ponad miliard kapitału.
  • Firma twierdzi, że ponad 40% spółek z listy Fortune 50 to jej klienci, a przychody roczne (ARR) wzrosły z 100 do 150 milionów dolarów w ciągu kilku miesięcy.
  • Sierra rozwija nie tylko agentów AI do obsługi klienta, ale też narzędzie Ghostwriter, które potrafi autonomicznie tworzyć i wdrażać nowych, wyspecjalizowanych agentów.

Bret Taylor to nazwisko, które w Dolinie Krzemowej elektryzuje. Były co-CEO Salesforce, a obecnie przewodniczący rady nadzorczej OpenAI, nie zamierza odpoczywać. Jego najnowsze dziecko, startup Sierra, właśnie ogłosił, że pozyskuje 950 milionów dolarów finansowania. To kwota, która sprawia, że nawet najwięksi gracze muszą unieść brew ze zdumienia. Rundzie przewodziły tuzy takie jak Tiger Global i GV (inwestycyjne ramię Google), a post-money valuation – czyli wycena po rundzie – przekroczyła 15 miliardów dolarów. Tak, miliardów. Dzięki temu Sierra ma teraz do dyspozycji ponad miliard dolarów gotówki. Cel jest prosty, choć diabelnie ambitny: stać się “globalnym standardem” dla doświadczeń klienta napędzanych przez AI.

Kto dał prawie miliard dolarów na agentów AI?

Pieniądze nie biorą się znikąd, zwłaszcza w takich ilościach. Zaufanie inwestorów pokroju Tiger Global i GV to sygnał, że Sierra nie jest kolejnym startupem z ładną prezentacją w PowerPoincie. Firma, jak sama twierdzi, zaczynała zaledwie kilka lat temu od czterech partnerów projektowych. Dzisiaj, według jej własnych komunikatów, obsługuje ponad 40% firm z prestiżowej listy Fortune 50. Jej agenci AI wykonują miliardy interakcji – od refinansowania kredytów hipotecznych, przez przetwarzanie roszczeń ubezpieczeniowych i zarządzanie zwrotami, aż po wspieranie kampanii fundraisingowych dla organizacji non-profit. To nie są już eksperymenty. To potężny, skalowalny biznes.

Tempo wzrostu przychodów jest równie imponujące. Pod koniec listopada ubiegłego roku Sierra pochwaliła się osiągnięciem 100 milionów dolarów rocznego przychodu cyklicznego (ARR). Zaledwie kilka tygodni później, na początku lutego, ta liczba wzrosła do 150 milionów dolarów. Taki sprint odzwierciedla dwie rzeczy: gigantyczny apetyt korporacji na wdrażanie AI oraz – co równie istotne – ogromne koszty, jakie się z tym wiążą. Taylor wielokrotnie podkreślał, że choć w najlepszym scenariuszu agenci AI obniżają koszty i zwiększają przychody klientów, faza wdrożeniowa potrafi być naprawdę droga.

Jak Uber “przepalił budżet” i dlaczego się z tego cieszy?

O tym, jak kosztowne bywają początki z agentami AI, przekonał się niedawno Uber. Podczas jednego z wydarzeń TechCrunch, CTO firmy, Praveen Neppalli Naga, przyznał bez ogródek, że krótko po otwarciu drzwi dla narzędzi opartych na agentach AI pod koniec zeszłego roku, firma szybko “przepaliła swój budżet”. Brzmi jak katastrofa? Niekoniecznie. Naga natychmiast dodał, że Uber zaczyna dostrzegać wymierne rezultaty, które usprawiedliwiają te wydatki. W końcu nikt nie lubi wydawać pieniędzy bez sensu, nawet technologiczny gigant.

Co to oznacza w praktyce? Obecnie około 10% całego kodu pisanego w firmie – która zatrudnia 8000 inżynierów i pracowników technicznych – jest generowane autonomicznie. “10% w naszej skali to ogromna liczba” – podkreślił Naga. Aby przetestować potencjał tej technologii, Uber powierzył jednemu zespołowi zadanie stworzenia nowej integracji do rezerwacji hoteli, wykorzystując wyłącznie przepływy pracy oparte na agentach. Praca, która normalnie zajęłaby rok, została wykonana w sześć miesięcy. To właśnie na takie historie patrzą inwestorzy, wykładając na stół setki milionów dolarów.

Po co komu agenci, którzy tworzą innych agentów?

Sierra nie ogranicza się jednak do agentów obsługujących klientów. W kwietniu firma zaprezentowała Ghostwritera – narzędzie typu “agent as a service”, które zaprojektowano do… tworzenia innych agentów. Użytkownik opisuje swoje potrzeby w języku naturalnym, a Ghostwriter autonomicznie projektuje, tworzy i wdraża wyspecjalizowanego agenta do wykonania danego zadania. To trochę jak mieć w zespole genialnego programistę, który pracuje 24/7 i nigdy nie prosi o podwyżkę.

To narzędzie wpisuje się w szerszą wizję, którą Taylor przedstawił na konferencji HumanX w San Francisco. Twierdził on, że wiele narzędzi korporacyjnych jest ledwo używanych. Pracownicy logują się do systemu Workday, gdy dołączają do firmy i ponownie podczas otwartego naboru na benefity. I to w zasadzie tyle. Przyszłość, na którą stawia Sierra, to świat, w którym ludzie w ogóle nie muszą poruszać się po skomplikowanych systemach. Zamiast klikać w dziesiątki okienek i wypełniać niezrozumiałe formularze, po prostu zlecą zadanie agentowi. To wizja, za którą inwestorzy są gotowi zapłacić. I to, jak widać, naprawdę duże pieniądze.