Umowa OpenAI z Pentagonem wywołała bunt. Użytkownicy masowo anulują subskrypcje ChatGPT, oskarżając firmę o wspieranie “machiny wojennej” i uciekają do Claude’a.
W skrócie:
- OpenAI podpisało z Pentagonem umowę, której wcześniej z powodów etycznych odmówiła firma Anthropic, twórcy chatbota Claude.
- W sieci ruszyła akcja masowego anulowania subskrypcji ChatGPT Plus, a jej uczestnicy oskarżają firmę o wspieranie wojska.
- W odpowiedzi na kontrowersje, konkurencyjna aplikacja Claude na krótko wyprzedziła ChatGPT w rankingu popularności w USA.
Sam Altman wszedł tam, gdzie konkurencja wejść nie chciała. I rozpętał burzę, której jego firma – przynajmniej wizerunkowo – może długo nie zapomnieć. Podpisanie przez OpenAI umowy z Departamentem Obrony USA, znanym szerzej jako Pentagon, stało się iskrą zapalną dla części najbardziej lojalnych, płacących klientów. W sieci zawrzało. Ludzie, którzy przez lata wspierali rozwój ChatGPT swoimi pieniędzmi, teraz czują się oszukani. Padają mocne słowa. I co ważniejsze, padają subskrypcje.
Dlaczego umowa OpenAI z Pentagonem budzi takie kontrowersje?
Kontekst jest tu kluczowy. Zanim OpenAI weszło do gry, Pentagon negocjował z firmą Anthropic, twórcami konkurencyjnego modelu Claude. Anthropic, założone zresztą przez byłych pracowników OpenAI, postawiło twarde warunki. Zgodzili się na współpracę, ale zażądali wyłączenia dwóch obszarów zastosowań ich technologii: masowej inwigilacji obywateli USA oraz w pełni autonomicznych systemów broni. Pentagon nie zaakceptował tych ograniczeń, więc Anthropic się wycofało. I wtedy na scenę, cały na biało (a może raczej w moro), wkroczył Sam Altman. OpenAI przyjęło ofertę, zgadzając się na bardziej ogólną formułę “wszelkich zgodnych z prawem zastosowań”. Firma co prawda zapewnia, że wdroży techniczne “zabezpieczenia”, ale dla wielu użytkowników to po prostu za mało. To obietnica, która brzmi dobrze na papierze, ale w zderzeniu z machiną wojskową wydaje się krucha jak domek z kart.
“Anuluj swój ChatGPT Plus i przejdź do Claude’a”
Reakcja była natychmiastowa i – trzeba przyznać – brutalnie skuteczna. Na forum r/ChatGPT w serwisie Reddit jeden z najpopularniejszych wątków w historii tej społeczności nosi tytuł: “Anuluj swój ChatGPT Plus, spal ich moc obliczeniową na pożegnanie i przejdź do Claude’a”. Jego autor, deklarujący dwuletnie wspieranie OpenAI, nie przebiera w słowach: “teraz szkolisz machinę wojenną” – pisze, po czym publikuje instrukcję, jak łatwo przenieść swoje dane do Anthropic. To nie odosobniony głos. Podobne dyskusje i wezwania do bojkotu zalały inne fora technologiczne. Użytkownicy analizują zapisy kontraktu i wskazują, że zakaz użycia AI do autonomicznej broni obowiązuje tylko tam, gdzie wymagają tego regulacje. W ich ocenie to żadna gwarancja, a jedynie furtka. Efekt? Aplikacja Claude na moment wskoczyła na szczyt listy najczęściej pobieranych programów w amerykańskim App Store, a Anthropic – wyczuwając swoją szansę – szybko udostępniło narzędzie ułatwiające migrację od konkurencji. To się nazywa wyczucie chwili.
Co na to Sam Altman? Kryzys wizerunkowy w toku
Sam Altman najwyraźniej nie docenił siły reakcji. Jeszcze niedawno publicznie przyklaskiwał ostrożnemu podejściu Anthropic do kwestii bezpieczeństwa AI. Tym większe zdziwienie wywołał jego nagły zwrot. Podczas sesji pytań i odpowiedzi na platformie X (dawnym Twitterze) prezes OpenAI przyznał, że “optyka nie wygląda dobrze” i nazwał decyzję “zdecydowanie pospieszną”. To niemal podręcznikowe przyznanie się do błędu, choć bez wycofania się z niego. Altman zapewniał, że jego firma nigdy nie zrealizuje poleceń sprzecznych z konstytucją, nawet za cenę konsekwencji prawnych. To szlachetna deklaracja, ale czy wystarczająca? OpenAI latami budowało wizerunek firmy tworzącej “narzędzia dla dobra ludzkości”. Zderzenie tej narracji z wojskowymi kontraktami okazało się dla wielu bolesne i niewiarygodne. Na razie brakuje twardych danych o skali odpływu subskrybentów. Pomimo tego dynamika dyskusji w sieci i presja wizerunkowa jasno pokazują, że w branży AI, gdzie zaufanie jest walutą, igranie z ogniem może kosztować znacznie więcej niż sam kontrakt z Pentagonem.