Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Szef Zooma szokuje: AI skróci tydzień pracy do 3 dni. To już za 5 lat!

CEO Zooma, Eric Yuan, zapowiada rewolucję: za 5 lat dzięki AI będziemy pracować 3 – 4 dni w tygodniu. Już teraz testuje “cyfrowe bliźniaki” – awatary na spotkania.

W skrócie:

  • Eric Yuan, CEO Zooma, przewiduje, że w ciągu pięciu lat AI pozwoli skrócić tydzień pracy do 3 – 4 dni, automatyzując zadania i zwiększając efektywność.
  • Firma intensywnie rozwija technologię “cyfrowego bliźniaka” – awatara AI, który może uczestniczyć w spotkaniach i negocjować w imieniu użytkownika.
  • Yuan potwierdził, że Zoom stawia na sztuczną inteligencję jako główny kierunek inwestycyjny, organizując wielogodzinne spotkania strategiczne poświęcone wyłącznie tej technologii.

Eric Yuan, założyciel i CEO Zooma, wszedł na scenę podczas konferencji TechCrunch Disrupt 2025 i powiedział coś, co brzmi jak marzenie milionów pracowników na całym świecie. Zapowiedział, że dzięki asystentom AI wreszcie uda nam się skrócić tydzień pracy. I to nie w odległej przyszłości, ale w perspektywie najbliższych pięciu lat. Jego zdaniem czeka nas rewolucja, w której nie będziemy musieli pracować pięciu dni w tygodniu. Cel? Trzy, może cztery dni. Resztę załatwi za nas technologia.

To nie jest luźna fantazja technologicznego guru. To przemyślana strategia firmy, która w pandemii stała się synonimem pracy zdalnej, a teraz chce zdefiniować jej przyszłość. Yuan nie rzuca słów na wiatr. On już testuje rozwiązania, które mają tę wizję urzeczywistnić. Bo, jak sam przyznaje, jego firma inwestuje teraz w trzy rzeczy. “AI, AI i jeszcze raz AI” – odpowiedział bez wahania, zapytany o priorytety inwestycyjne. To temat wielogodzinnych narad strategicznych w Zoomie.

Jak dokładnie awatar AI ma negocjować za nas umowy?

Centralnym elementem tej układanki jest koncepcja “cyfrowego bliźniaka” (digital twin) – awatara AI, który może mówić i działać w naszym imieniu. Brzmi jak odcinek Black Mirror? Być może, ale Yuan już zademonstrował jego potencjał w praktyce. Użył swojego awatara podczas tegorocznej telekonferencji z inwestorami, co – jak sam stwierdził – miało na celu przesunięcie “granic komunikacji”. To nie był tylko efektowny gadżet. To była zapowiedź fundamentalnej zmiany.

Podczas swojego wystąpienia Yuan nakreślił bardzo konkretny scenariusz. Wyobraźmy sobie dwóch menedżerów negocjujących warunki kontraktu przez Zooma. Zamiast spędzać godziny na żmudnych rozmowach, mogliby wysłać na spotkanie swoje cyfrowe bliźniaki. Awatary, wyposażone w naszą wiedzę i cele, wstępnie opracowałyby porozumienie. Ludziom pozostałoby jedynie zatwierdzenie finalnej wersji. Podobnie sztuczna inteligencja mogłaby przejąć zarządzanie naszą skrzynką mailową – filtrować wiadomości, identyfikować priorytety i przygotowywać odpowiedzi.

Czy Zoom chce być czymś więcej niż tylko komunikatorem?

Zdecydowanie tak. Wizja Yuana wykracza daleko poza wideokonferencje. AI ma stać się kręgosłupem całej platformy Zoom, która obejmuje również wirtualną tablicę (whiteboard) czy współdzielone dokumenty. “Dzisiaj muszę ręcznie skupiać się na tych wszystkich produktach, aby wykonać swoją pracę. Docelowo pomoże w tym AI” – tłumaczył Yuan. Celem jest stworzenie zintegrowanego ekosystemu, w którym technologia odciąża nas od rutynowych, powtarzalnych zadań, uwalniając czas na kreatywność i… odpoczynek.

To strategiczny ruch, który ma na celu utrzymanie Zooma na fali wznoszącej w erze postpandemicznej. Firma, która urosła na pracy zdalnej, teraz chce stać się liderem jej automatyzacji. Stawiając wszystko na jedną kartę – sztuczną inteligencję – Zoom nie tylko odpowiada na rynkowe trendy, ale próbuje je aktywnie kształtować. W końcu, obietnica trzydniowego tygodnia pracy to propozycja wartości, której trudno się oprzeć.

Czy to obietnica raju, czy droga donikąd?

Wizja roztaczana przez Erica Yuana jest porywająca. Perspektywa większej ilości wolnego czasu przy zachowaniu (a może nawet wzroście) produktywności to scenariusz niemal utopijny. Jednak za rogiem czają się pytania, na które na razie nikt nie ma dobrej odpowiedzi. Co z ludźmi, których praca w całości zostanie zautomatyzowana? Czy cyfrowe bliźniaki nie staną się narzędziem do jeszcze większej kontroli i optymalizacji pracownika? I wreszcie – czy naprawdę jesteśmy gotowi powierzyć maszynie negocjowanie ważnych umów w naszym imieniu?

Yuan wydaje się optymistą. Wierzy, że technologia posłuży człowiekowi, a nie go zastąpi. Jego deklaracja z TechCrunch Disrupt 2025 to rzucona rękawica – nie tylko konkurencji, ale nam wszystkim. To zaproszenie do dyskusji o tym, jak chcemy pracować i żyć w nadchodzącej dekadzie. A dyskusja ta, co już widać, będzie gorąca. Bo o ile perspektywa dłuższego weekendu kusi każdego, o tyle droga do niej jest pełna technologicznych i etycznych zakrętów.