Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Reżyser „Draculi” broni AI w kinie. „Obrzydliwe i śliskie obrazy to cyfrowa poezja”

Rumuński reżyser Radu Jude stworzył 3‑godzinnego „Draculę” przy użyciu AI. Użył jej, by pokazać, jak „obrzydliwa” jest ta technologia i nazwał to poezją.

W skrócie:

  • Rumuński reżyser Radu Jude wykorzystał generatywną AI do stworzenia 3‑godzinnego filmu „Dracula”, który zawiera sceny pornograficzne i krytykę kapitalizmu.
  • Jude broni swojej decyzji, nazywając niedoskonałe i „obrzydliwe” obrazy AI „cyfrową poezją”. Technologii użył z ciekawości oraz z powodu ograniczeń budżetowych.
  • Twórca porównuje AI do wampiryzmu, widząc w niej narzędzie, które wysysa twórczą pracę artystów, co idealnie pasowało do tematyki i przesłania filmu.

Radu Jude, ulubiony prowokator europejskiego kina artystycznego, powraca i znów nie bierze jeńców. Jego najnowszy film, trzygodzinny „Dracula”, to eksperyment, który jednych zachwyci, a innych zmusi do wyjścia z sali. Reżyser, laureat Złotego Niedźwiedzia za Bad Luck Banging or Loony Porn, tym razem sięgnął po narzędzie, które w branży filmowej budzi skrajne emocje – generatywną sztuczną inteligencję. I zrobił to w sposób, który jest jednocześnie krytyką i… artystyczną afirmacją.

Dlaczego nagrodzony reżyser sięgnął po „obrzydliwą” technologię?

Film Jude’a ma strukturę szkatułkową. Opowiada o reżyserze (w tej roli Adonis Tanta), który, pozbawiony pomysłów na film o wampirach, zwraca się o pomoc do aplikacji AI. Wprowadza do niej kolejne komendy, a ta generuje groteskowe, często obsceniczne i krwawe sceny, które składają się na właściwy film. W jednej z nich Dracula występuje w przedstawieniu pornograficznym, w innej staje się bezlitosnym szefem wyzyskującym pracowników branży technologicznej. To wszystko okraszone jest obrazami stworzonymi przez AI – pełnymi błędów, nielogiczności i estetycznej surowości, którą sam Jude określa jako „obrzydliwą i śliską”.

Skąd taka decyzja? W rozmowie z magazynem WIRED reżyser przyznał, że powodów było kilka. „Ten projekt miał wiele falstartów. Kiedy pojawił się ChatGPT, wpadłem na pomysł, aby wokół niego zbudować strukturę filmu” – tłumaczył. Drugim, bardziej prozaicznym powodem, był budżet. „Odkryliśmy, że wykorzystanie obrazów AI pozwoli nam obniżyć koszty. Więc po prostu to zrobiliśmy”. Jude podkreśla, że w Rumunii, kraju o znikomym przemyśle filmowym, stawka jest znacznie niższa niż w USA. „Niczego nie ryzykujemy. Nie mamy nic do stracenia” – dodał, komentując kontrowersje wokół AI w Hollywood.

Gdy ChatGPT mówi „nie”, czyli jak powstał najbardziej kontrowersyjny film roku

Proces twórczy był równie niekonwencjonalny jak sam film. Jude nie szukał w AI fotorealizmu. Wręcz przeciwnie – z premedytacją wybierał te wyniki, które były najbardziej wadliwe. „Zawsze zachowywałem błędne rezultaty, ponieważ uważałem je za ładniejsze i w pewien sposób poetyckie. Możesz dostać postać z trzema rękami albo z genitaliami na klatce piersiowej. To nie tylko brzydota, to coś, co ma w sobie pewną cyfrową poezję” – wyjaśnił. Ta „poezja AI”, jak ją nazwał, stała się głównym środkiem wyrazu w filmie.

Co ciekawe, reżyser próbował przekroczyć granice samej maszyny. „Próbowałem namówić ChatGPT, by stworzył film porno o Draculi osadzony w Auschwitz, ale odrzucił ten pomysł. Pomyślałem więc, że mogę wkroczyć i zrobić rzeczy, których maszyna by nie zrobiła. Udawałem, że jestem maszyną AI” – wyznał Jude. Ten akt twórczej transgresji pokazuje, że jego celem nie było leniwe zastąpienie ludzkiej pracy, lecz zbadanie granic technologii i ludzkiej moralności.

AI jako wampir? Ostateczna metafora dla branży kreatywnej

Najmocniejszym uderzeniem w filmie jest jednak sama metafora. Jude świadomie zestawia postać Draculi – wampira wysysającego życie – z naturą generatywnej AI, która „żywi się” pracą milionów artystów, programistów i pisarzy, nie dając nic w zamian. W filmie pojawia się nawet cytat z Kapitału Karola Marksa, porównujący kapitalizm do wampiryzmu. „Myślę, że to idealna metafora dla AI. I jeden z największych problemów, jakie ma ta technologia” – stwierdził reżyser.

Jude nie boi się reakcji, nawet tych najbardziej negatywnych. „To normalne i zdrowe, jeśli dzieło sztuki wywołuje różne reakcje, w tym odrzucenie. To jedyna dziedzina naszej egzystencji, w której konflikt prowadzi do dobrych rzeczy” – podsumował. Czy jego „Dracula” to zdrada kina, czy może konieczny wstrząs? Niezależnie od odpowiedzi, Radu Jude po raz kolejny zmusił świat do dyskusji. I zrobił to, używając narzędzi samego diabła.